wtorek, 22 września 2009

Jowiszowanie z Celestią.

Do Galaktycznego ZOO wrócimy w październiku, a tymczasem ...
Grafika powyżej przedstawia jeden z wybuchających wulkanów na Io. W tle Jowisz, na którego tarczy widać rzucany przez Io cień. Posługując się Celestią najlepiej jest poznawać Jowisza w towarzystwie Franka Gregorio. Poświęcił on tej planecie fragmenty Zewnętrznego Układu Słonecznego - Część 2 oraz Statków kosmicznych - Część 2. Znajdziemy tam nie tylko omówienie najważniejszych cech jowiszowego systemu, lecz również takie smaczki jak przykładowo widoczny poniżej Discovery: Obie grafiki pochodzą z poświęconej Podróżom galerii. Ponieważ jednak zdaję sobie sprawę, że nie każdemu chce się kupować ten pakiet bądź ściągać prawie 2GB danych wersji bezpłatnej, zapraszam do innej podróży, tym razem z Bobem Hegwood'em. Rozpoczynamy od pobrania zzipowanego archiwum znajdującego się tutaj: Rozpakowujemy teraz pobranego zipa do katalogu w którym mamy zainstalowaną Celestię: klikamy na archiwum prawym klawiszem myszy, wybieramy polecenie wyodrębnij wszystkie, wskazujemy katalog, w którym mamy zainstalowaną Celestię jako miejsce wyodrębnienia: Klikamy przycisk Dalej, na pytania o zamiany plików odpowiadamy klikając Tak na wszystkie. Po wypakowaniu archiwum uruchamiamy Celestię, wybieramy z menu Plik pozycję Otwórz skrypt, następnie wskazujemy skrypt JupiterTour.cel: Rozpocznie się prezentacja, którą w każdej chwili możemy zatrzymać spacją lub przerwać klawiszem Esc. Trwa ona około 10 minut. Część pochodzących z niej slajdów zamieszczam w albumie poniżej:
Bawiąc się tym skryptem uruchomiłem go w podstawowej konfiguracji Celestii 1.6 powstałej po instalacji programu. Oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie, by skrypt uruchomić w innych konfiguracjach, chociażby powstałych po rozbudowie Celestii o dodatkowe tekstury. Warto poeksperymentować, gdyż wówczas dzięki temu możemy uzyskać wizualnie zupełnie nową jakość. Może to wprawdzie wymagać już pewnej znajomości języka skryptów, lecz jego składnia jest prosta i opisana w przystępnych tutorialach do których linki znajdziemy na tej stronie. Na koniec jeszcze chciałbym zachęcić do pobawienia się skryptem Shadowplay on Jupiter, którego autorem jest Marco Clunder. Pochodzi z niego poniższa grafika, przedstawiająca wzajemną grę cieni rzucanych przez Europę, Ganimedesa i Io: (cellink)
Instalacja tego skryptu jest analogiczna jak w przykładzie który opisałem. Wywołujemy go przez wybór z menu: Plik->Skrypty->Shadowplay_Jupiter.celx.
Na koniec jeszcze przypomnę, że przy pomocy Celestii możemy interpretować wykonane przez nas obserwacje, możemy również zabawy z nią łączyć z zabawami Orbiterem. W repozytorium Celestii znajdziemy praktycznie wszystko, co może nam się przydać do prezentacji związanych z historią jowiszowej eksploracji, poczynając od sond badających Jowisza, na komecie SL9 kończąc. Mnie osobiście najbardziej intrygują wirtualne tekstury, pozwalające uzyskać niezwykłe szczegóły powierzchni jowiszowych księżyców. Nie bawiłem się nimi jeszcze, gdyż ich instalacja jest troszkę skomplikowana, sądząc jednak po tej grafice: pozwalają one uzyskać rozdzielczości porównywalne z tymi, z jakimi wykonywały zdjęcia sondy badające system Jowisza. Na dzisiaj to chyba wszystko. Przypomnę tylko jeszcze, że temat rozbudowy Celestii poruszałem już w tekstach: Jak rozbudować Celestię? oraz Jak rozbudować Celestię (2) - Skrypty. Modelowy sposób wykorzystania Celestii w pracy z dzieciakami opisałem w tekście Proyecto Celestia.

poniedziałek, 21 września 2009

Galaktyczne Zoo 2

Dzisiaj dostałem w mailu link do plakatu, który "w pigułce" informuje o Galaktycznym ZOO 2. Plakat ten idealnie nadaje się do tego, by go powiesić chociażby na szkolnej tablicy ogłoszeń, czy też w pracowni komputerowej. Od siebie dodam, że Galaktyczne ZOO 2 można wykorzystać nie tylko w szkole średniej, lecz również w podstawowej przy realizacji tych treści programowych, które związane są z nauką korzystania z internetu, obsługi programów graficznych czy tworzenia prezentacji komputerowych. Można je również wykorzystać w ramach zajęć komputerowych prowadzonych chociażby przez świetlice różnych organizacji pozarządowych. Zajęcia z wykorzystaniem Galaktycznego Zoo mogą być również rozbudowane chociażby o wykonanie zestawu typu kompaktowy kosmos, wykonanie zdjęć galaktyk przy pomocy Mikroobserwatorium, czy też obserwacje typu Jesteś Galileuszem - mam tu konkretnie na myśli obserwacje Galaktyki Andromedy.
Galaktyczne ZOO funkcjonuje w Polsce od mniej więcej 1997r. Pierwsza edycja ciągle jest dostępna tutaj. Opisałem ją nieco w tekstach Galaktyczne ZOO oraz SDSS na Orbitera? - właściwie czemu nie. Obecna, druga polska edycja wystartowała pod koniec lipca tego roku.

Jowiszowanie z Orbiterem.

Rozpocznę może od zdjęć, przedstawiających model sondy Galileo. W latach 1995 - 2003 badała ona system Jowisza, dokonując szeregu obserwacji umożliwiających poszerzenie naszej wiedzy o tym gazowym olbrzymie i jego satelitach.
Niektóre z tych odkryć zostały opisane w zamieszczonej poniżej prezentacji:
Widoczny zaś na zdjęciach model wykonałem w oparciu o plany które można pobrać stąd.
Przejrzałem sobie trochę dzisiaj stare posty, by przyjrzeć się jak wykorzystywałem w nich najczęściej Orbitera w kontekście jowiszowych klimatów. I tak, przykładowo, tutaj bawiłem się w rekonstruowanie stylu galileuszowych obserwacji (choć przyznaję, że trochę w nietypowej formie). Tutaj z kolei interpretowałem przy pomocy Orbitera wykonane w realu obserwacje. Podobnie było w tym poście, gdzie przy pomocy orbiterowego teleskopu powiększyliśmy wykonane przez nas lornetką obserwacje:Tutaj z kolei zestawiłem ze sobą zdjęcie przedstawiające Jowisza obok Wenus z orbiterową grafiką:
Wykorzystywałem wreszcie tryb kamery zarówno do ilustracji samej planety: jak i również poszczególnych galileuszowych księżyców: Myślę, że jest tego całkiem sporo. Jedyne, o czym nie wspomniałem, to poświęcone Jowiszowi scenariusze wbudowane w Orbitera. Znajdziemy je w folderze The Solar System: Najciekawsze z nich oznaczyłem kropkami. Uwaga, scenariusze dotyczące przelotów Galileo w pobliżu księżyców Jowisza najprawdopodobniej wymagają dodatku znajdującego się tu. Osobiście na razie instalować go nie zamierzam - po prostu podmienię sondę Deltą IV lub Krukiem bądź statkiem Deep Star 2. Na koniec jeszcze wspomnę, że możemy rekonstruować przy pomocy Orbitera praktycznie wszystkie skierowane ku Jowiszowi misje. Pomocny będzie tu jak zwykle OrbitHangar, można też wykorzystać Solar System Sim.

niedziela, 20 września 2009

Jowiszowanie: Spica i Stellarium.

Widoczna powyżej grafika jest kompilacją szkicu z dzisiejszych obserwacji Jowisza naszą Spicą nałożonego na zrzut ekranu ze Stellarium.
Mam nadzieję, że nie jest to ostatnie udane wyjście na obserwacje tego lata. Jesień tuż, tuż... Na zakończenie tego weekendu, by w pełni nacieszyć się pogodą, wyszliśmy obserwować "króla nocy" - Jowisza. Było na co popatrzeć, Spicą nadal jesteśmy zauroczeni. Jest tanią i łatwą w obsłudze lunetką w astronomii pierwszego kontaktu. Ja z Pawełkiem wykonałam jeszcze szkic położenia galileuszowych księżyców. To tyle tych przyjemności, jutro ... Poniedziałek:(

Jowiszowanie: Niebo z Ziemi: Kraków i Second Life.

Wielka Czerwona Plama jest ogromnym, trzy razy większym od całej Ziemi, burzliwym antycyklonem znajdującym się na południowej półkuli Jowisza. Widoczna jest nawet przez niewielki teleskop. Jej kolor jest zmienny i uważa się, że pochodzi on od związków organicznych. Burza jest badana już co najmniej od 178 lat, a po raz pierwszy mogła być zaobserwowana już w 1665r. Wiatry na brzegach plamy mkną z prędkością do 560 km na godzinę. - ten napis towarzyszył fotografii, którą oglądam na zdjęciu powyżej. Przypomnę, że wystawa Niebo z Ziemi eksponowana na Krakowskich Plantach będzie trwać jeszcze do 31 października. Tymczasem cały czas trwa wystawa również w Second Life: Zdjęcie, które oglądam zostało wykonane w podczerwieni przez teleskop należący do Gemini Observatory. Kolory są umowne i odpowiadają wysokości, na której znajdują się poszczególne pasy chmur. Obie czerwone plamy są na nim białe, gdyż w większości znajdują się wyżej niż otaczające je chmury.
Dzisiejsze moje odwiedziny w Second Life nie były pierwszymi. Przypomnę, że odwiedziłem ekspozycję dotyczącą ochrony ciemnego nieba, widziałem teleskop, przy pomocy którego lord Rose dokonywał swoich obserwacji M 51, zahaczyłem o willę Galileusza. Wszystko to miało miejsce w obrębie wirtualnej ekspozycji poświęconej Międzynarodowemu Rokowi Astronomii, której adres w Second Life jest tu. Nie jest to ekspozycja jedyna, lecz część większej całości funkcjonującej pod nazwą SciLands. Poniżej zamieszczam grafikę przedstawiającą mapę tego terytorium:Jeżeli uważnie się w patrzycie, to ten mały kwadracik z zielonkawą spiralą oznacza właśnie ekspozycję MRA. Interaktywną wersję mapy możemy znaleźć tu. Na zakończenie jeszcze grafika, którą wykonałem zwiedzając ekspozycję bodajże CoLab'u: Widoczna powyżej para to instruktorka ze swoim uczniem. Pomagała mu właśnie w rozwiązaniu problemów ze skonfigurowaniem połączenia - skarżył się bowiem, że wirtualne modele ekspozycji którą właśnie zwiedzali potwornie wolno na jego komputerze się ładują.
Poszperałem sobie jeszcze trochę w poszukiwaniu edukacyjnych zastosowań Second Life'u. Znalazłem między innymi sekcję SciLands zawierającą tutoriale ułatwiające posługiwanie się tym środowiskiem. Poniżej z kolei zamieszczam film zrealizowany przez CoLab:
Ciekawie wyglądają wyniki wyszukiwania frazy Second Life na serwerach NASA. Ciekawie wyglądają również wyniki wprowadzenia frazy Second Life edukacja w Google'u. Najważniejsze jednak w tym wszystkim jest to, że do Second Life'u jest Scratch!

sobota, 19 września 2009

Jowiszowanie.

Widoczny powyżej obraz przedstawiający Układ Słoneczny wisi w świetlicy Młodzieżowego Obserwatorium Astronomicznego w Niepołomicach. Prócz niego przywiozłem stamtąd również "jowiszowanie". Nie znajdziecie tego określenia w słowniku. Posłyszałem je chyba od Grześka Sęka, chyba jako synonim "obserwować Jowisza". Można je chyba jednak stosować bardziej uniwersalnie. Ja dzisiaj w ramach "jowiszowania" wykonałem poniższą mapę:
Przedstawia ona położenie "jowiszowych" postów w naszym blogu. Zachęcam do tworzenia map. Przydają się one szczególnie wówczas, gdy musimy uporządkować jakiś zestaw informacji - szczególnie wówczas, gdy powstawały one w sposób spontaniczny. Przykładowo nasz blog. Pierwotnie był on pewnego rodzaju eksperymentem dotyczącym tego, na ile swobodnie będziemy się czuć pisząc w sieci. Bardzo szybko stał się on kopią bezpieczeństwa pomysłów na ćwiczenia z informatyki, geografii, techniki, plastyki czy outdoor'u dla grupy wiekowej 10-14. Może się to nie wydawać oczywiste na pierwszy rzut oka, lecz przecież za przygotowaniem każdej grafiki w stoi konkretna umiejętność posłużenia się takim bądź innym programem. To, że większość znajdujących się w nim treści nawiązuje do astronomii czy astronautyki jest rzeczą wprawdzie ważną, lecz drugoplanową - po prostu okazało się, że oprogramowanie "astronomiczno-astronautyczne", czy też witryny edukacyjne tworzone przez NASA najlepiej do takich celów się nadają. Gdyby było inaczej - cóż, być może zamiast o Jowiszu pisałbym o czymś innym, zupełnie niezwiązanym z astronomią. Wróćmy jednak do map. Ponieważ blog posiada strukturę liniową, to przy dużej ilości tekstów dość łatwo się w nim pogubić. Oczywiście, jest system etykiet. Jest również system wyszukiwania - jednak czasami to może nie wystarczać. A mapa? W przypadku tej u góry już na pierwszy rzut oka widać, że grupuje ona treści w jakiś sposób powiązane z Jowiszem - w tym wypadku są nimi posty, gdzie słowo "Jowisz" się pojawia. Widoczne przy poszczególnych gałęziach małe ikonki to nic innego jak hiperłącza, dzięki którym mogę się jednym kliknięciem przenieść do każdego z ujętych na mapie postów. Oczywiście, mogę dowolnie modyfikować formę graficzną tej mapy - wystarczy zwrócić uwagę na menu u góry. Mogę wreszcie okodować każdą z gałęzi dowolną, odpowiednio kojarzącą mi się ikoną, mogę również dowolnie gałęzie te przenosić, łącząc je w miarę potrzeb w "treściowe" zależności. Na wypadek zaś, gdybym nie pamiętał, co pod daną gałęzią się kryje: Całość wreszcie mogę zapisać nie tylko w formacie właściwym dla Concept Draw, lecz również w wielu innych (m. in. Power Point, PDF, html), jak choćby plik jpg, którego użyłem w tym poście.
Zachęcam, do "jowiszowania" - najlepiej w postaci map;)

piątek, 18 września 2009

Co słychać w MOA?

Od czasu naszej ostatniej wizyty dość regularnie zaglądam na stronę Młodzieżowego Obserwatorium Astronomicznego w Niepołomicach. Lokalizacja MOA zagościła również, moim zwyczajem, w Orbiterze - co widać na grafice powyżej. Właśnie przeglądam sobie ich bloga. Ostatni wpis dotyczy wizyty młodzieży z Liceum im. Czackiego z Warszawy: "Przyjechała do nas na kilka dni Basia Dłużewska z Liceum im. Czackiego wraz ze swoją klasą. Modzież z zapałem wykonuje różne zadania, biegają po puszczy, zwiedzają okolice, konstruują akwedukty z plastikowych kubeczków a nocami obserwują niebo." Hm, ciekawe, to co sobie wytłuściłem wygląda mi na typowy teambuilding. Choć pierwszy raz spotykam się z połączeniem go z zajęciami z astronomii. Świetny pomysł.
Szukam jeszcze wpisów na temat niezbyt przyjemnej sytuacji w której ostatnio znalazła się kadra i wychowankowie obserwatorium. Wynotowuję sobie kolejno: Czy to już całkowite zaćmienie obserwatorium?, No comment, Problemy MOA, Idzie nowe?, Dwa monologi zamiast dialogu. Ostatni z dziewiątego września - nowszych na razie brak. Trudno mi po szybkiej lekturze wnioskować co z tego wyniknie. Widzę tu jednak, niestety, brak równowagi sił. Przewaga burmistrza (bynajmniej nie w argumentach) jest dość znaczna. Oby nie wynikła z tego sytuacja w stylu "bo to Polska właśnie". Zobaczymy.

Tymczasem w najbliższym czasie MOA organizuje:
Czegoś chyba nie doczytałem, gdyż w protokole jest mowa o 18 osobach, podczas gdy z zestawienia tabelarycznego w jego dalszej części wynika że jest ich 14.
Co będzie dalej? Pokaże czas.

Układ Słoneczny dwoma paskami opisany.

Wiadomo, jak umowne bywają grafiki przedstawiające Układ Słoneczny. Zarówno ogromne różnice w rozmiarach pomiędzy poszczególnymi obiektami jak i ogromne odległości pomiędzy nimi wymuszają z reguły na twórcach ilustracji uproszczenia, co widać chociażby na tej grafice poniżej:Zarówno skala rozmiarów planet jak i odległości ich orbit od Słońca nijak się mają od rozmiarów rzeczywistych. Oczywiście nie jest to celowy błąd, lecz uproszczenie konieczne dla zachowania czytelności ilustracji, o czym z reguły informuje towarzyszący im tekst. Niemniej powszechność grafik, na których Jowisz niewiele ustępuje swoimi rozmiarami Słońcu, zaś Ziemia jest tylko dwa razy mniejsza od Saturna powoduje chyba utrwalenie się w powszechnej świadomości pewnego obrazu, w którym rzeczywiste rozmiary i odległości występujące w Układzie Słonecznym się zwyczajnie gubią. Dlatego warto jest sięgać do różnych innych modeli. Dziś wyszperałem dwa:Autorem grafiki powyżej jest Alan Taylor, przedstawia zaś ona wszystkie znane (grafika powstała 30 marca 2007) obiekty Układu Słonecznego o średnicy większej lub równej 320km. Ponieważ zmniejszyłem ją na potrzeby tego posta, może wydawać się mało czytelna. Dlatego warto zapoznać się z oryginałem. Liczy on, bagatela, 1MB i posiada rozmiary 11060 x 1000 pikseli:

Aby otworzyć go należy kliknąć tu. Kolejny model wykonałem z taśmy do drukarki kasy fiskalnej:
Mierzy on około 180cm i przedstawia w miarę dokładnie odległości w Układzie Słonecznym. Nie to jest jednak istotne, lecz niesamowicie prosty i pomysłowy sposób jego wykonania, o którym opowiada ten film, wchodzący w skład wrześniowych materiałów Night Sky Network o których już pisałem. Jeszcze na koniec: o grafice Taylora dowiedziałem się (jak często bywa) z tekstu Bruce'a Irving'a. Dzięki! Warto zapoznać się również z tekstem Planetary Placemats Mike'a Brown'a, oraz odwiedzić w Wikipedii stronę List of Solar System objects by size której polski odpowiednik jest tu.

czwartek, 17 września 2009

Mars ekspresowo.

Zdjęcie u góry przedstawia pracę, którą mój syn razem ze swoim kolegą Tomkiem wykonali na zadanie z przyrody. Przedstawia ono miejsca lądowania niektórych z sond wystrzelonych w stronę Czerwonej Planety. Wyszło im to, nie powiem, całkiem dobrze. Pozwoliłem ją sobie zestawić ze zdjęciem Marsa które wykonałem w Krakowie, oglądając wystawę Niebo z Ziemi.Zostało ono wykonane przez sondę Mars Global Surveyor krążącą wokół Marsa w latach 1997-2006. Widoczne na zdjęciu chmury, zbudowane głównie z lodu wodnego, przesłaniają sporą część planety. Zakrywają one również wierzchołki trzech, leżących w jednej linii, olbrzymich wulkanów znajdujących się w rejonie wypiętrzenia Tharsis; widocznych u dołu, po lewej stronie zdjęcia. Powyżej nich znajduje się, także ukryty pod warstwą chmur, największy wulkan w Układzie Słonecznym Olympus Mons o wysokości 25 000m. U góry zdjęcia widoczna jest czapa lodowa pokrywająca północny biegun planety. - tyle opis towarzyszący zdjęciu.