Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Outdoor. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Outdoor. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 27 kwietnia 2014

Miechowicka Ostoja Leśna

I:\pappert\przyroda\Przyrodaindeks.htm
I:\outdoordisk\OstojaMiechowicka\MiechowickaOstoja.htm
Z prawdziwą przyjemnością  obejrzałem poniższy filmik:

Przedstawia on kompleks leśny który mam tuż obok - jakieś 3 kilometry od mojego domu. Rzecz jasna wiedziałem o nim od dawna, nie miałem natomiast świadomości że jest on tak chroniony, nie wiedziałem również o dedykowanej mu stronie: http://ostoja.miechowice.info/.
Dowiedziałem się przypadkiem - wracając z zakupów wdałem się w rozmowę z widocznym obok starszym panem. Od słowa do słowa - okazało się że mam przyjemność rozmawiać z Leonardem Kłosem, wieloletnim prezesem koła PTTK w hucie "Bobrek", autorem map terenów leśnych okolic Miechowic oraz takich wydawnictw jak „Bytom i Wyżyna Miechowicka. Przyroda i zabytki”,„ Ścieżka dydaktyczna: Ciekawe drzewa Lasu Miechowickiego”, „Miechowice – rowerem przez dzieje”, „Z biegiem Bytomki”. To właśnie on uświadomił mnie o istnieniu "Ostoi". Sam projekt, jak widzę jest dość młody - ustanowienie obszaru chronionego miało miejsce w styczniu 2012r., zaś prace nad oznakowaniem ścieżek dydaktycznych zostały zakończone chyba gdzieś pod koniec listopada tego samego roku. Pierwszy oficjalny spacer miał miejsce pierwszego grudnia. Jeżeli kiedykolwiek zahaczycie o Bytom polecam odwiedzenie "Ostoi". Jej zwiedzanie ułatwią mapy które można pobrać tutaj i tu. 

poniedziałek, 31 marca 2014

Weekend z głowy

I:\orbiter\ch7\esero\goinghome\goinghome.htm
Poczynając od Orbitera, gdzie pojawił się Major Tom w wykonaniu Chrisa Hadfield'a, kończąc na przymiarce do kolejnego outdooru, który będzie nieco podobny do Podróży do Gwiazd - weekend z głowy. Pozostaje mi zaplanować kolejny tydzień. Ale to już obok. Tutaj natomiast wrzuciłem sobie jeszcze kompilację z ExternalMFD:
Przyda mi się ona za tydzień, aby mieć komplet danych.

sobota, 22 marca 2014

3 x liny

I:\outdoordisk\petzlropetrip\RopeTrip.htm 
I:\outdoordisk\caves\Caves.htm

Powyżej materiał video pochodzący z Petzl Rope Trip. Warto wiedzieć, że kolejna edycja jest w tym roku. Będzie mieć ona miejsce w Szwecji pomiędzy 29 a 31 maja. Przy okazji zlinkoawałem sobie takie materiały jak: PPE Inspection.   Poniżej fragment z presskitu CAVES:
 
Dorzucę sobie może jeszcze linki do: All about CAVES oraz Caves educational experiment setup. Są również jak widzę materiały o krasie, i to całkiem sporo.
No i na koniec, po lewej stronie obiegówka kursu speleo. Zrobiłem ją sobie za moich starych, dobrych czasów. Na ile aktualna jest teraz? Jeszcze nie sprawdziłem, lecz mi w zupełności ona wystarcza, sprawdzę innym razem:) Ważne, że w końcu rozpracowałem sobie wszystkie z okolicznych wiaduktów. Tak trochę z nudów. Są tacy, co twierdzą że bardziej interesujące jest fotografowanie podbiałów. Pewnie mają rację. Podbiały są fajne, brakuje mi jednak zdjęcia. Będzie ten podbiał?

piątek, 14 lutego 2014

Czterdzieści trzy zachody

I:\pappert\guideddiscovery\sillyquestion\Naiwnepytanie.htm
Dzięki za pomysł. Na razie przerzuciłem starsze zdjęcie Kruków. Mam chyba lepsze niż twoje;)
2014-03-29

piątek, 31 stycznia 2014

"Koń jaki jest każdy widzi"

I:\outdoordisk\HorseSense\HorseSense.htm
Ten cytat to chyba zna każdy. Pochodzi on z Nowych Aten, pierwszej polskiej encyklopedii opracowanej przez księdza Benedykta Chmielowskiego. Smakowity jest również kontekst cytatu owego:
Jeżeli kogoś męczy zmaganie się z tekstem starodruku, to czytelne wydanie Nowych Aten jest tu. Bywają też inne punkty widzenia, jak choćby ten pokazany na warszawskim Tedzie. Albo ten, który w całości zamieściłem poniżej:

No i wreszcie  ten najpierwotniejszy, najstarszy punkt widzenia człowieka który odprawiał obrzędy w jaskini Lascaux:
Z mojego zaś punktu widzenia dzisiejsza prawie udana próba wymuszenia plus w stu procentach udane przydeptanie było udzieloną mi małą lekcją pokory nad którą przyjdzie mi nieco bardziej popracować w lutym.

poniedziałek, 30 grudnia 2013

Odliczanie

I:\outdoordisk\HorseSense\HorseSense.htm
Rozpocząłem sobie robić małe podsumowanie, jak co roku. Jaki on naprawdę był?  Nie mam pojęcia, to dopiero przyszłość pokaże. Czasami to co wydaje się iść świetnie, fatalnie obraca się przeciw nam, kiedy indziej to co wygląda beznadziejnie przynosi nam korzyść. A tymczasem trochę sobie wspominam:
Powyżej kadr z "Mustanga z dzikiej doliny", bajki którą oglądaliśmy wspólnie z dziećmi sam już nie pamiętam kiedy. Przypomniałem sobie o niej za sprawą "Małego Księcia". Maciej Balcar, który tam dał głos Lisowi, w Mustangu śpiewa większość piosenek. I robi to nie gorzej niż Brian Adams. 

wtorek, 26 listopada 2013

Pora niczyja

I:\pappert\przyroda\Przyrodaindeks.htm
Te zdjęcia znalazłem wczoraj. Wykonałem je w maju, dwa lata temu, kiedy z Dorotą wybraliśmy się na długi spacer:
Widać na nim zaskrońca w swoim żywiole:) Mamy ich u nas mnóstwo, są obecne w okolicach praktycznie wszystkich oczek wodnych, których w Miechowicach jest sporo. Szczególne łatwo jest je spotkać latem, kiedy oddalają się od wody. Jedno z takich spotkań miałem cztery lata temu. Złapany gad, swoim zwyczajem udawał martwego. Wypuszczony, natychmiast ożył i szybko znikł w trawie.
Na drugim z kolei udało mi się uchwycić traszkę:
Chyba zwyczajną. Nie jestem do końca pewien.  Teraz to wszystko znikło. W Miechowicach mamy pierwszy śnieg i całe to gadzio-plazie towarzystwo już dawno pochowało się tam, gdzie temperatury nie spadną zbyt poniżej zera. To dla nich być, albo nie być - jeśli zamarznie woda w organizmie to koniec - plus musi być. Ja natomiast mam nadzieję, że nie będzie tak jak w ubiegłym roku, gdy słońce praktycznie przez całą zimę schowane było za chmurami. Nadeszła pora niczyja, kiedy odechciewa się spacerów.

wtorek, 19 listopada 2013

Blended learning z Coursery - pod rozwagę

I:\pappert\blendedlearning\rfl\rfl.htm
I:\pappert\blendedlearning\BlendedLearningIndeks.htm
I:\pappert\blendedlearning\FutureEducation\FutureEducation.htm
I:\pappert\blendedlearning\BlendedLearningCourse\BlendedLearningCourse.htm
Przyjrzyjcie się uważnie poniższemu zdjęciu, zwracając uwagę na znajdujący się na nim sprzęt oraz jego ilość przypadającą na jedno dziecko:
Źródło: Coursera
Jeden komputer na jedno dziecko, czy tak? I nie jest to pracownia informatyczna, lecz zwykła klasa. Powyższy kadr pochodzi z kursu dotyczącego tego, jak wprowadzić blended learning w praktyce szkolnej. Omówiono to na przykładzie trzech szkół: Summit public schools, Navigator Schools oraz KIPP: LA Schools. Z tej ostatniej pochodzi poniższe wideo. Zwróćcie uwagę, proszę na oprogramowanie i organizację klas:

Dodam jeszcze, że oprócz stworzenia odpowiedniej infrastruktury  sam proces wprowadzenia nauczycieli w ten model nauczania trwał w jednej ze szkół około miesiąca i był wspomagany przez trenerów zewnętrznych, których zadaniem było przeszkolenie personelu i wyrobienie odpowiednich nawyków, których zmiana u osób dorosłych jak każdy z nas wie nie jest taka prosta. Żeby było jeszcze ciekawiej, spora część zajęć wymaga prowadzenia przez dwóch nauczycieli lub parę nauczyciel i paraprofesjonalista. Uwaga, ten drugi termin nie funkcjonuje w ogóle w polskim systemie edukacyjnym, dlatego użyłem luźnej kalki językowej słowa paraprofessional. Zwróćcie uwagę, że na pierwszym ze zdjęć w tym poście widać dwóch dorosłych, zaś  żeby było jasne o co chodzi zamieszczę jeszcze schemat:
Lead Teacher + Intervention Teacher = dodatkowy wydatek na koszty osobowe w budżecie szkoły, czy tak? Albo zwróćcie uwagę na ten kadr:
Innovation Fund Project Manager to kto? Pracownik szkoły, czy specjalista zewnętrzny, za którego wynajęcie przecież ktoś musi zapłacić.
Dlatego też, choć jestem w zasadzie zwolennikiem blended learningu w polskiej publicznej edukacji, zastanawiam się skąd nauczyciel czy dyrekcja zainteresowana wprowadzeniem takiego modelu  u siebie ma wziąć środki konieczne do jego implementacji? Zwłaszcza w przypadku szkół przeżywających trudności czy wręcz zagrożonych likwidacją. Ja na to pomysłu nie mam, nie jestem fundriserem. Chętnie się jednak dowiem - jeżeli ktoś posiada równie kompletne case study dotyczące wprowadzenia b.l. w publicznej, polskiej, placówce jak te, które widziałem u Amerykanów proszę, dajcie znać. Będę ogromnie wdzięczny. Działając bowiem "na pałę" blended learningu wprowadzić się nie da, no chyba że zamierzamy wprowadzić chaos, destabilizujący jakiekolwiek działania dydaktyczne. To musi być dokładnie zaplanowany i przemyślany proces, którego jednym z kluczowych elementów są finanse potrzebne na reorganizację szkoły  oraz odpowiednie oprogramowanie oraz sprzęt. Jeżeli tym nie dysponujemy, to warto wziąć sobie do serca wypowiedź jednego z panów prowadzących kurs:
Ponieważ jest ona trochę ucięta, podam całość: "Sometimes you have a great theory or a perfectly constructed idea, but when it hits the reality of real schools and real students, it all falls apart." Oczywiście mam tu na myśli szkołę funkcjonującą w systemie edukacji publicznej, która by chciała wprowadzić model pokazany na Courserze. W przypadku szkoły niepublicznej dysponującej budżetem opartym w dużej mierze o czesne może być inaczej. Jeśli tylko będzie ją na to stać, może sobie podobny model zafundować, zwłaszcza że blended learning staje się pojęciem co raz bardziej modnym i jego wdrożenie może przyciągnąć dodatkowych klientów.
Pozostaje też pytanie, czy na pewno model pokazany na Courserze jest tym właściwym. Pomijając bowiem entuzjazm prowadzących go panów, ich wzajemne uśmiechy i potakiwania nieco rozczarował mnie wystrój pokazanych klas - w Polsce widziałem lepsze, gdzie nie było wprawdzie Chromebooka na każdym biurku, za to były o wiele bardziej "ciepłe" oraz zorientowane na wszechstronny rozwój dziecka, zaś proponowany "cybernadzór" nad procesem dydaktycznym zastąpiony osobowymi relacjami z uczniami. Miałem również przyjemność poznać nauczycieli, którzy nowoczesną technologię wyprowadzali w teren, gdzie służyła ona uczniom na przykład do tworzenia dokumentacji przyrodniczej. W żadnym z materiałów pokazanych na kursie czegoś podobnego nie zauważyłem.
Warto też wiedzieć, że blended learning. pojawia się w ofercie wydawnictw podręczników. Tak przykładowo opisywany jest kurs fizyki znajdujący się  na platformie edukacyjnej Zamkoru: "Badania wskazują, że jedną z najskuteczniejszych metod nauki jest tzw. blended learning, czyli mieszana metoda kształcenia. Polega ona na połączeniu zajęć w grupie pod kierunkiem opiekuna (tradycyjne szkolenie) z aktywnością na platformie e-learningowej. Platforma pozwala bowiem uczniowi na samodzielną naukę poprzez przeglądanie przykładów, obserwację animowanych doświadczeń i rozwiązywanie zadań. 
W naszej ofercie w ramach jednej licencji do stu uczniów może korzystać z kursu fizyki do końca roku szkolnego 2012/2013 (tj. od dnia zakupu do 31 sierpnia 2013 r.). Zakupu może dokonać jedynie szkoła lub jednostka oświatowa." I chociaż z tymi badaniami, które coś tam wskazują byłbym ostrożny, proponowana cena licencji, która 300zł rocznie za 100 uczniów jest jak najbardziej do przyjęcia. Trzeba też pamiętać, że ze względu na aktywność przedstawicieli handlowych wydawnictw to one właśnie, realnie rzecz biorąc, kreują wśród nauczycieli standardy rozumienia pewnych pojęć, między innymi b.l. oraz decydują o aktualnym kształcie polskiej edukacji publicznej. Niestety, ich zasoby edukacyjne są zamknięte i dostępne wyłącznie dla nauczycieli korzystających z ich podręczników.

Blended learning to pozornie prawie nic nowego. Termin bowiem, najprościej rzecz ujmując, oznacza sposób nauczania polegający na łączeniu różnych technik i metod, z których część odbywa się w środowisku sieciowym lub przy pomocy urządzeń mobilnych. Wydaje mi się jednak, że nowy jest sposób w jaki to łączenie się odbywa. Właściwie, chyba chodzi nawet bardziej o rozłożenie akcentów i zachowanie równowagi.  Łatwiej mi to sobie wyobrazić, niż próbować definiować. Zwrócę zatem uwagę na grafikę widoczną po lewej. Czy któryś z elementów pierścienia, na który składają się: M - learning, E-learning oraz tradycyjne zajęcia  zajmuje bardziej uprzywilejowaną pozycję czy też nie? Myślę, że intuicyjna odpowiedź na to pytanie będzie najlepiej odpowiadać na to, czym blended learning powinno być oraz dlaczego odnoszę się nieco sceptycznie do ślicznych obrazków z Coursery. Poniżej jeszcze zamieszczam mapę, przypominającą mi poprzednią treść tego posta:
W oryginalnej wersji poszczególne jej gałęzie są klikalne i mogą być poddawane edycji, jeżeli zatem ktoś się nią chce pobawić to oryginalny plik jest tu.
Pisząc o blended learningu dobrze jest jeszcze mieć przegląd zasobów, z których można czerpać. Jest on spory - i nie ma sensu, abym tu się bawił w próby jakiejkolwiek syntezy. Każdy może to zrobić samodzielnie, przyjmując jakiś punkt wyjścia. Dla mnie jest nim Mapa Otwartych Zasobów Edukacyjnych. Jest to w pełni subiektywny wybór - o samym blended learningu jest w niej niewiele.  Jak piszą jej autorzy, można w niej znaleźć odpowiedzi na następujące pytania:
Czym są Otwarte Zasoby Edukacyjne?
Jakie są rodzaje licencji Creative Commons i jak je stosować?
Jakie wartościowe zasoby są dostępne w sieci dla edukacji?
Jak wyszukiwać zasoby multimedialne na otwartych licencjach?
Jak publikować OZE, np. w epodręcznikach?
Mapa powstała w ramach prac Wydziału Otwartych Zasobów Edukacyjnych Ośrodka Rozwoju Edukacji, znalazłem ją na portalu Cyfrowa Szkoła. Z góry uprzedzę, że jest ona niepełna - nie znalazłem przykładowo w wykazie polskojęzycznych zasobów Khan Academy rozwijanych przez Fundację Edukacja dla Przyszłości.
Na koniec jeszcze trochę się zastanawiam, jak będzie wyglądać przyszłość b.l. w Polsce. Cóż, blended learning już jest obecny w praktyce zawodowej wielu nauczycieli. Jest on stosowany najczęściej na poziomie projektów typu nauczyciel + grupa dzieciaków realizujących konkretny, zamknięty czasowo projekt. Jeżeli chodzi o inne przykłady wdrożeń, np. systemowe wdrożenie b.l. na poziomie klasy czy szkoły, zwyczajnie nie wiem. Nie interesowałem się tym specjalnie, zaś szukać na razie nie mam potrzeby.

poniedziałek, 1 lipca 2013

Pusta scena

I:\outdoordisk\film\04scenawloska\04italianstage.htm
Już po. Scena opustoszała. Komedianci z niej zeszli. Farsa dobiegła końca. Genialna Isabella otrzymała burzę oklasków - jesteśmy po kolejnym outdoorze, a ja próbuję wyobrazić jak mogło to wyglądać paręset lat temu. Jest 1589 rok. Wokół zamaskowane twarze. 
Rozbawiony tłum przechadza przechadza się ulicami Florencji. 
Trwają obchody uroczystości weselnych Ferdynanda I Medyceusza i Krystyny Lotaryńskiej. Na zalanym dziedzińcu pałacu Pitti goście mogą przyglądać się inscenizacji bitwy morskiej.
Aby móc rozprawić się z prawdziwymi piratami Ferdynand będzie musiał niebawem rozbudować flotę. Teraz jednak nikt o tym nie myśli. Bawmy się! - skoro książę zdecydował się zainwestować równowartość dzisiejszych 14 milionów funtów nie wypada nie korzystać z atrakcji. Bankiety, przedstawienia, bale - występ trupy aktorskiej do której należy Isabella jest tylko jedną z licznych imprez uświetniających małżeństwo książęcej pary. 
Świat jest wciąż mały. Choć era wielkich odkryć dobiegła końca, sporo jeszcze czasu minie nim nowe kontynenty zostaną skartowane i zbadane.  Ziemia tkwi wciąż w centrum Kosmosu. Galileusz spojrzy w gwiazdy dopiero za kilkanaście lat, w 1609r., uzmysławiając sobie że Ziemia nie jest aż tak wyjątkowa jak się co poniektórym wydawało. Wykorzysta do tego celu wynalezioną w Holandii i udoskonaloną przez siebie lunetę, której wynalazca nigdy nie otrzyma patentu gdyż pretensje do niego zgłosi ... inny wynalazca, też Holender. Najlepiej jednak usłyszeć tę historię w kontekście wystawy, której oryginał mieliśmy przyjemność oglądać cztery lata temu. Isabella jednak już tego nie doczeka - umrze po poronieniu w 1604r. Jej dorobek literacki opracuje już jej mąż. Isabellę przeżyje również Krystyna Lotaryńska, żona Ferdynanda. To do niej właśnie Galileusz zaadresuje esej, w którym będzie bronił teorii Kopernika. I jak tu nie uwierzyć, że świat ... jest jednak mały. No dobra, dość już tego fantazjowania, pora wracać do rzeczywistości, a zatem: wypalić płyty ze zdjęciami i przekazać tam gdzie trzeba, przejrzeć sprzęt, porobić kopię danych. Proza życia przed następnym projektem, tymczasem czekamy na dalszy rozwój wypadków.

piątek, 28 czerwca 2013

Medaliony gotowe ...

I:\outdoordisk\film\04scenawloska\04italianstage.htm
... a raczej identyfikatory, ułatwiające wczucie się dzieciaków w role zalotników, którzy dowiedzieli się o wypadku naszej bohaterki: "Ponieważ majętną była, szybko widząc co się święci,  przybieżeli do jej ręki (oraz kasy) konkurenci. Każdy z nich liczył na jedno - nim dziewczyna zazna zgonu od ukąszenia pająka, wpierw zostanie jego żoną. Swe intencje maskowali - W końcu nikt z nich nie był głupi,  za to każdy starał się jak mógł Isabellę przekupić." - tyle fragment scenariusza.
Obiecałem sobie jednak, że umieszczę na blogu parę informacji o prawdziwej Isabelli Andreini, żyjącej w 16 wieku aktorce komedii dell'arte, a zatem ... tak najprawdopodobniej wyglądała. Fragment ilustracji obok pochodzi z obrazu przedstawiającego występ trupy Gelosi, w której Isabella występowała. Urodziła się w Padwie, w 1578r. W wieku  16 lat wstąpiła do trupy Comici Gelosi, jednej z bardziej uznanych trup aktorskich komedii dell'arte owych czasów. W tym samym roku poznała i poślubiła Francesco Andreini, z którym nie tylko wspólnie występowała lecz również od 1589r. zarządzała trupą, której Francesco stał się dyrektorem. Oznaczało to między innymi wyszukiwanie potencjalnych sponsorów, negocjacje handlowe, planowanie repertuaru. Występowali przed arystokracją owych czasów, między innymi Ferdynandem I Medyceuszem a nawet zdarzyło im się wystąpić przed królem Francji Henrykiem IV.  Była również pisarką i poetką, kwestionującą miejscami w swej twórczości pozycję kobiety w ówczesnym społeczeństwie. W roku 1601 została zaakceptowana przez towarzystwo literackie Accademia Degli Intenti w Padwie, co było sporym osiągnięciem, uwzględniając fakt że w tego typu grupach kobiety nie były zbyt mile widziane. W konkursie poetyckim zorganizowanym przez kardynała Aldobrandini potrafiła zdobyć drugie miejsce, ustępując jedynie Torquato Tasso, chrześcijańskiemu poecie uważanemu za jednego z najwybitniejszych twórców włoskiego renesansu. Źródła na które trafiłem podkreślają również, że była oddaną matką i żoną - urodziła trzech synów i cztery córki, z których pierworodny, Giambattista poszedł w ślady rodziców. Zmarła w 1604r. Pozostawiła po sobie (oprócz spuścizny literackiej) Isabellę, nową rolę w komedii dell'arte, wzorowaną na jej występach:
Charakterystycznymi cechami Isabelli są między innymi: duża ekspresywność, charakterystyczne ułożenie stóp wzorowane na baletnicach, odgrywanie roli obłędnie zakochanej.
I to by było w skrócie wszystko. Kompilując powyższy tekst opierałem się na Wikipedii, warto również zajrzeć do biografii znajdującej się na stronach Uniwersytetu Chicago .

środa, 26 czerwca 2013

Isabella

I:\outdoordisk\film\04scenawloska\04italianstage.htm
"Posłuchajcie tej historii, kiedy w słońca pełnym blasku
 Isabella rozdeptała tarantulę śpiącą w piasku. 
Choć dla biednego pająka rzecz skończyła się niemiło, 
zdążył dziewczynę ukąsić a tej totalnie odbiło" 
- tak rozpoczyna się pisana "na kolanie" wczoraj historia którą być może opowiemy w trakcie najbliższego outdooru. Piszę "być może" ponieważ jest to scenariusz awaryjny, taki "plan b". "Plan a" mam nadzieję że poznam dziś wieczorem, kiedy Dorota wróci ze spotkania z konsultującym naszą zabawę zawodowcem. Wolę się jednak zabezpieczyć, więc coś tam sobie skrobię na kolanie, dopasowując scenki do mechaniki znajdujących się w naszym zbiorze gadżetów. Tak czy inaczej - kolejny "salusowy" outdoor się zbliża. Jak co roku znowu wylądujemy w Dolinie Trzech Stawów w Katowicach. Tym razem rzecz będzie się działa wokół warsztatów edukacyjnych "Magia kina", którego jednym z elementów ma być zabawa w teatr wzorowany na elementach komedii dell'arte. Pozostawiając przyjemność lektury Wikipedii na czas późniejszy, pozwolę sobie wrzucić link prowadzący do zajawki spektaklu Parady Jana Potockiego w reżyserii Edwarda Wojtaszka. Filmik ten łapie sedno tego, czym komedia dell'arte jest. Tymczasem u nas "ostatnie szlify". Wierszyk, którym rozpocząłem posta nawiązuje do jednego z gadżetów, który wykorzystamy w zabawie:
Nie jest on być może realistyczny, jest za to bezpieczny i posiada właściwości mechaniczne ułatwiające wykorzystanie go do różnorodnych improwizacji aktorskich. Pozostałych gadżetów nie zdradzę, lecz pewnie pojawią się ona na zdjęciach które naszym zwyczajem wylądują po outdoorze na blogu. Myślałem, że napiszę coś jeszcze o Isabelli, bo to naprawdę niezwykła kobieta była. Lecz może innym razem - teraz czeka mnie wiercenie dziur w medalionach.

wtorek, 9 kwietnia 2013

Game on!

I:\pappert\blendedlearning\grywalizacja\Grywalizacja.htm

No to się doigrałem, a wszystko przez Leszka. A będzie jeszcze gorzej.
Wystarczy rzucić okiem na fragment poniższego  Cyrografu:
"Assignment Deadlines
Sunday night at 11:59pm Eastern Time (GMT -0400) is the deadline for submitting both Quiz 1 and Quiz 2, because we allowed a buffer for students joining the course late. 
The first Written Assignment is due at the same time. The assignment is short to give you a feeling for the process; we expect that it will take most students less than an hour to complete it. These scenario-based Written Assignments were popular in the first session of the course, and we hope they add to your learning experience. Please note there is no late submission allowed, as the peer assessment process has to be synchronized. "
A teraz coś o odpowiedzialności zbiorowej:
"Peer Assessments
If you submit the Written Assignment, a few hours later you should receive five submissions by other students to score. We hope you will take the peer assessment seriously, and follow the grading rubric which is provided with the assignment. We’d like to remind you also to conform to Coursera’s plagiarism policies, and encourage you not to post your assignment submissions on the forums until after the submission deadline. " - nie wiem czemu lecz tak jakoś historia z akwarium mi się przypomniała. No, ale może już dosyć tego dobrego. Nie zamierzam bowiem pisać ani o zagrożeniach takich czy owakich, ani o specyficznych relacjach panujących w szkołach. Mało mnie również interesują wynurzenia o kanonie szkolnych lektur w "Wyborczej", bardzo natomiast zaintrygowała mnie Coursera, z której pochodzą fragmenty powyższych tekstów. Najpierw jednak może parę słów o grywalizacji.
Po raz pierwszy z tym pojęciem zetknąłem się dwa lata temu. Temat mnie zaciekawił co najmniej z dwóch powodów: po pierwsze to grywalizacja najbardziej nakręca współczesny wyścig szczurów.  Po drugie, znajomość jej mechanizmów może umożliwić przynajmniej częściowe z tego wyścigu się wypisanie. Po prostu zyskujemy świadomość, kto i jak z nami pogrywa. Z prawdziwą zatem ciekawością przejrzałem materiały z  PIL Network których krótką zajawkę można obejrzeć poniżej:

Grywalizację znajdziemy tam wśród "gorących tematów", gdzie rozpatrywana jest w kontekście edukacji. I chociaż do pomysłu Kinecta w przedszkolu umiarkowanie się przekonałem to posty Donalda Dirkhama okazały się całkiem ciekawe. Prezentację,  która towarzyszyła jednemu z nich zachowałem sobie w folderze: SkyDrive  >  PartnersInLearning  >  Grywalizacja. Nic zatem dziwnego, że kiedy Leszek zwrócił uwagę poświęcony grywalizacji kurs prowadzony przez Kevina Werbacha to dosyć mocno się nim zainteresowałem. Tak oto trafiłem na Courserę. Sam kurs składa się on z 12 segmentów z których każdy zawiera około godziny materiału video oraz wykazu materiałów dodatkowych, na które składają się rekomendowane lektury, prezentacje, czy wystąpienia z których jedno zamieszczam poniżej:

Warto zwrócić uwagę na wiek tego młodego człowieka oraz niewątpliwie wynikające z tego życiowe doświadczenie. No, ale ma ambicje - "warstwa na wierzchu świata" - nic, tylko tak dalej trzymać.   W końcu Zuckerbergowi też się udało. Kursowi towarzyszyć ma również publicznie dostępna strona na Wiki.
Grywalizacja to tylko jeden z 331 znajdujących się na Coursera kursów. Obejmują one najrozmaitsze dziedziny wiedzy, znaleźć można przykładowo wśród nich zarówno Wprowadzenie do archeologii jak i serię kursów o bezpieczeństwie informatycznym. Funkcjonowanie portalu możliwe jest dzięki porozumieniu 62 partnerów wśród których 29 to uniwersytety. Kursy te  po części wspomagają tradycyjne, uniwersyteckie kształcenie po części zaś są reklamą organizujących je uczelni. Na kursy składają się nie tylko nagrane wykłady czy prezentacje, lecz również całkiem sensownie skonstruowany system oceniania.  
Istnieje też infrastruktura umożliwiająca przeprowadzenie online egzaminów podobnie efektywnych jak osobiste spotkanie z wykładowcą twarzą w twarz, stosowana jest ona wedle uznania przez uczelnie  w których kursy z Coursery stanowią integralną część kształcenia studentów. Tymczasem każdy uczestnik kursu, bez względu na to czy jest studentem czy nie,  otrzymuje elektroniczny certyfikat jego ukończenia. Nie jest on przyznawany z automatu - trzeba się zmieścić w powyżej podanych limitach punktów, zatem żartów nie ma. Certyfikat taki ma wartość czysto honorową: "This is not a Wharton School or University of Pennsylvania course, so no course credit from those institutions is provided." Sporo osób stara się go jednak uzyskać. Istnieje też możliwość uzyskania certyfikatu weryfikowanego. Jest on płatny i aby go uzyskać musimy  założyć profil, gdzie zostaną odnotowane podstawowe dane, również biometryczne, na które składa się nasz wizerunek oraz sposób w jaki uderzamy w klawisze. Konieczne jest również posiadanie kamerki internetowej. Daje to systemowi możliwość sprawdzenia, czy to faktycznie my przerabiamy kurs czy też robi to ktoś za nas.  Warto się  przyjrzeć działaniom, które być może w przyszłości umożliwią nadanie tego typu certyfikacji statusu akceptowalnych oficjalnie zaświadczeń.  Na razie toczy się wokół tych działań dość ożywiona dyskusja - chodzi w niej głównie rzecz jasna o sprawy organizacyjne i finanse. 

środa, 28 listopada 2012

W muzeum noc druga

I:\outdoordisk\gorzna\gorznaiokolice.htm
To już ostatni z postów poświęconych naszemu wyjazdowi do Nowin oraz Górznej. Wieczorem w sobotę Maria proponuje, aby odwiedzić szkołę jeszcze raz. Po drodze zahaczamy o dom pana Tadeusza Grzesiaka, twórcy znajdującego się w szkole muzeum. Niestety, jest on nieobecny. Po przyjeździe na miejsce Maria pokazuje nam między innymi salę dedykowaną Tony'emu Halikowi, pokazuje pracownię multimedialną, opowiada o funkcjonowaniu szkoły. Największe jednak wrażenie robi na nas dzieło pana Grzesiaka:
Wśród eksponatów związanych z dość burzliwą miejscami historią tego regionu powoli zaczynamy czuć się jak dzieci: "wziąć do rąk, dotknąć, przymierzyć,  zaspokoić ciekawość":
Większość znajdujących się w muzeum eksponatów jest nieopisana. Dlaczego? - dowiemy się o tym następnego dnia.
Ze szkoły wracamy gdzieś koło 23. Zdjęcia z naszej nocnej wizyty można przejrzeć w tym albumie.
Z panem Tadeuszem spotykamy się następnego dnia. Dowiadujemy się między innymi, że brak opisów eksponatów jest celowy - ma on aktywizować wyobraźnię dzieci. W trakcie zajęć prowadzonych w muzeum dowiadują się one o faktycznym pochodzeniu danego eksponatu dopiero gdy spróbują najpierw same ustalić jego przeznaczenie. Pan Tadeusz opowiada również trochę o swoich perypetiach związanych z niektórymi militariami. Żałujemy,  że bez autoryzacji nie możemy ich tutaj opisać. Mamy jednak nadzieję, że będzie ku temu okazja być może przy kolejnej wizycie Górznej. 

piątek, 20 lipca 2012

TED talk - Peter Weyland

I:\outdoordisk\prometheus\prometeusz.htm 
Krótkie bio pana Weylanda można przeczytać na stronie TED z jego wystąpieniem. Można tam znaleźć również komentarze, jak chociażby ten gdzie znajdują się linki do niektórych z osiągnięć ludzkości wymienianych przez Weylanda. A wszystko to za sprawą filmu Prometheus, który właśnie zagościł w kinach.  Widoczny powyżej klip jest jednym z elementów jego kampanii marketingowej. Przeglądam sobie jeszcze recenzje z FilmWeb'u oraz galerię znajdującą się na stronie filmu. Gdyby tak pozbierać to razem, to z jednej strony mam niezwykłą scenografię oraz świetne efekty specjalne, z drugiej zaś fabułę, do której przynajmniej część internautów odnosi się delikatnie rzecz biorąc krytycznie. Iść zatem, czy nie iść? Cóż, jeszcze zobaczę.

niedziela, 15 lipca 2012

"Podróż do gwiazd"

I:\outdoordisk\salus2012\Salus2012.htm 
I:\pappert\guideddiscovery\WorldWideTelescope\wwtindeks.htm
Miło być znów podłączonym do Sieci:) Podobno jest coś takiego jak "Unplugging day." Jak widzę - faktycznie jest:) My byliśmy  "unplugged". przez ostatnie parę dni - no, może nie do końca. Od czasu do czasu korzystaliśmy z kafejki. Na szczęście wszystko złe się kiedyś kończy;) 
Jeżeli chodzi o tytuł posta, to właśnie tak nazwaliśmy  blok zajęć zorganizowanych przez nas w trakcie pikniku dla rodzin firmy "Salus International". Wspomniałem już o nim w przedostatnim z tekstów, gdzie nieco szerzej rozpisałem się na temat WorldWide Telescope. Teraz natomiast pora na trochę zdjęć pokazujących całokształt imprezy:

Jest na nich chyba wszystko co działo się w trakcie zajęć. Dzieciaki miały możliwość wykonywania prac plastycznych inspirowanych zdjęciami dalekiego kosmosu, układały księżycowe puzzle, mogły pobawić się w modelowanie Układu Słonecznego, wykonywały samoloty z papieru. Wykorzystaliśmy też Galileoskop - służył on do poszukiwań drugiej Ziemi znajdującej się gdzieś w przestrzeni pikniku.  Jedyne, czego mi zabrakło to zdjęcia z wnętrza mobilnego planetarium. Było ono największą z atrakcji, prawie non stop obleganą przez dzieciaki. Dlatego pożyczyłem sobie zdjęcie z galerii firmy Astropark, która nam  to planetarium udostępniła:
Niestety, nie oddaje ono specyficznego stylu prowadzenia pokazu przez Tomka, który był w tym naprawdę świetny, nie wspominając już o tym że nie dał się znokautować upałowi, który pomimo wentylacji dawał się w planetarium dość mocno odczuć. O tym, jak stworzyć namiastkę planetarium we własnym domu dzieci i ich rodzice mogli dowiedzieć się na stanowisku komputerowym, gdzie zainstalowaliśmy Celestię i WorldWide Telescope.  Pomimo paru błędów organizacyjnych była to chyba najbardziej udana z naszych imprez. Niestety, nie byliśmy w stanie w pełni się nią cieszyć - położyło się na to cieniem pewne smutne wydarzenie, które dotknęło naszą rodzinę.
"Podróż do gwiazd", choć stanowiła odrębny projekt była na poziomie inspiracji powiązana ze "Stacją kosmiczną" oraz "Astronautami", których nie opisywaliśmy na tym blogu. Wykorzystaliśmy również niektóre z pomysłów znajdujących się w materiałach MRA2009.

wtorek, 3 lipca 2012

WWT w Katowicach

I:\outdoordisk\salus2012\Salus2012.htm 
I:\pappert\guideddiscovery\WorldWideTelescope\wwtindeks.htm
Podobnie jak w zeszłym roku, przygotowaliśmy blok zajęć dla "Salusa", tym razem pod hasłem: "Podróż do gwiazd".  Nie mogliśmy nie wykorzystać tej okazji - jako jeden z elementów naszego bloku wprowadziliśmy zatem stanowisko komputerowe, na którym zainstalowane były WorldWide Telescope i Celestia:
Służyło ono demonstracji, w jaki sposób można stworzyć przy pomocy tych programów namiastkę planetarium w swoim domu. Staraliśmy się zatem bardziej skupiać na wyjaśnieniu, skąd można je pobrać, jak najlepiej z nich korzystać oraz gdzie znajdują się podstawowe materiały informacyjne na ich temat.  
Potwierdziło się również pewne przypuszczenie - wśród gości pikniku, gdzie dzieciaki były bardzo zróżnicowane wiekowo, najbardziej zainteresowane WWT i Celestią okazały się te odpowiadające wiekowo chłopakom widocznym na powyższych zdjęciach.  Samemu piknikowi poświęcimy jeszcze parę słów w jednym z przyszłych postów. A tymczasem, ponieważ był to ostatni publiczny pokaz WWT w tym roku (szkolnym) pora na małe podsumowanie:
Na powyższej mapce widać miejsca, gdzie do tej pory prowadziliśmy warsztaty. Dla przypomnienia były nimi: 
Przypomnę też, że zestaw materiałów edukacyjnych znajduje się w sekcji Ambasadorzy WorldWide Telescope na portalu HandsOn Universe Polska. Stworzyliśmy również konto na Layerscape, które będziemy sukcesywnie uzupełniać.

czwartek, 17 maja 2012

Pokaż nam swój Bytom

Outdoor: I:\outdoordisk\indeks.htm
"Podczas Nocy Muzeów w Muzeum Górnośląskim w Bytomiu od godziny 18.00 do 24.00 zapraszamy wszystkich chętnych do włączenia się w naszą akcję. Tego wieczoru każdy może przynieść zdjęcie Bytomia zrobione przez siebie lub kogoś i będzie mógł zawiesić je na balustradzie holu wystawienniczego Muzeum, tworząc w ten sposób największą w historii wystawę zdjęć bytomskich. Instalacja będzie obejmowała wszystkie cztery piętra i zwieńczona zostanie prezentacją multimedialną pokazującą Bytom na fotografiach współczesnych i historycznych. Pokaż nam swój Bytom - taki, jakim go widzisz." - tyle z Facebooka. Ogłoszenie to zdecydowałem się zilustrować ryciną znalezioną w Wikipedii, pochodzącą z hasła opisującego onegdaj świetny Pałac Thiele-Wincklerów. Fotografowaliśmy go kiedyś nocą, przy okazji kampanii Globe at Night: Tak natomiast prezentuje się on za dnia:
Całą  galerię poświęconą miechowickiemu pałacowi można przejrzeć tutaj - wykonałem ją aby móc pobawić się jednym z programów poznanych jeszcze w ubiegłym roku w Warszawie. Przy okazji zaintrygowało mnie,  czy  ktoś zainteresował się tym bardziej zaniedbanym obliczem miasta, i tak oto trafiłem na stronę BYTOM - miasto moje, a w nim... Jej autor, którym jest Piotr Studziński, zadał sobie trud wykonania przeszło 1000 zdjęć przedstawiających zaniedbane obszary miasta.  W niektórych z tych ruin mieszkają ludzie. Na stronie można znaleźć rzetelnie i w stonowany sposób przedstawione informacje na temat tego, skąd wziął się taki stan rzeczy. Czy to oblicze Bytomia znajdzie swe odzwierciedlenie również na wystawie bytomskiego muzeum? Zobaczymy.

środa, 29 lutego 2012

Opowieść o Kolumbie

Tak prezentował się model Santa Marii, flagowego okrętu Krzysztofa Kolumba na wystawie modelarskiej którą odwiedziliśmy w ubiegłą sobotę: 

Osobiście preferujemy rozwiązania prostsze i mniej zatapialne:
Przy okazji oddają one prawdziwy charakter badawczych wypraw;) Nawet, jeżeli intencje pierwszych odkrywców były jak najbardziej czyste, to prędzej czy później eksploracja nowych ziem przybierała charakter, którego można się domyśleć ze zdjęcia powyżej. Gdyby ktoś jednak chciał pokusić się o wykonanie podobnego jak wystawowy model, niech poszuka:) Najprostszą do wykonania wersję udało nam się znaleźć tutaj. Tymczasem zapraszamy do kolejnej zabawy z WWT, tym razem polegającej na stworzeniu seansu przybliżającego odkrycia tego wybitnego włoskiego żeglarza (choć są tacy, co twierdzą inaczej):

Jak zwykle, plik wwt będący podstawą można pobrać z Mediafire [16MB]. Tym razem próbowaliśmy uzupełnić seans narracją. Głosu użyczyła Ola. Bez odszumienia i odpowiedniego mikrofonu nagrywanie narracji to niezbyt atrakcyjne zajęcie - potrzeba do tego naprawdę wielu prób (oj było ich wiele:).
Opracowując seans posługiwałam się głównie Wielkimi Odkryciami Geograficznymi autorstwa Beau Riffenbourgh'a. Naprawdę fajna pozycja - przeglądając ją znalazłam przy okazji zdjęcia balonu będącego na wyposażeniu wyprawy Drygalskiego, trafiłam też na wzmiankę o Selkirk'u.  Książka podzielona jest na 7 rozdziałów, poświęconych kolejno: odkryciom przed Złotym Wiekiem, Ameryce, Azji, Afryce, Australii i Pacyfikowi, Arktyce i Antarktydzie. Dodatkowo zawiera przeszło 200 ilustracji oraz reprodukcje fragmentów oryginalnych dokumentów powstałych w trakcie opisywanych odkryć. Dzięki takiemu układowi może być doskonałym wstępem do dalszych poszukiwań. Niestety, jej minusem jest cena oscylująca w granicach 120zł.   Czy warto wydać tyle mając świadomość, że płacimy głównie za ilustracje, reprodukcje i  albumowe wydanie - każdy to rozważyć musi sam. Dla nas więcej było argumentów za niż przeciw, choć nie ukrywamy - długo się zastanawialiśmy.
Na szczęście zawsze pozostaje nam Internet. Już przeglądając Wikipedię znajdziemy sporo grafik mogących służyć jako ilustracja dla podobnych seansów. Jedną z nich może być poniższa mapa, przedstawiająca trasy wypraw mających miejsce w latach 1482-1524:

Przykładem może być poniższa mapa  Winlandii :
Inny przykład pochodzi ze stron Uniwersytetu Teksańskiego:
Zachęcamy, by tą mapę obejrzeć w powiększeniu. Wreszcie trzeci przykład, tym razem poświęcony Darwinowi zamieszczamy sobie dla przypomnienia o uzupełnieniu prezentacji - tym razem pod Łódź :
Trochę się z tymi mapami chyba rozpędziliśmy ... więc może dla odmiany link, gdzie znajduje się wykaz odkryć archeologicznych.
Na koniec jeszcze parę słów o samym procesie powstawania seansu. Najpierw zbierałam materiały z informacjami o Kolumbie, jest ich całe mnóstwo w Internecie. Docelowo wybrałam Wikipedię oraz wspomnianą wyżej książkę. Na ich podstawie stworzyłam coś w rodzaju scenariusza, który później przeniosłam w formie szkiców na kartkę papieru. Wybrałam najlepiej pasujące do scenariusza fotografie i powoli swoje wyobrażenia jak powinien wyglądać seans przeniosłam bezpośrednio do WWT. Z podkładem muzyki nie było problemu, wybrałam utwór Vangelisa "Conquest of Paradise". Natomiast pomysł aby podłożyć głos powstał podczas tworzenia seansu. Przepłynięcie   ikonki statku  po Atlantyku zajmuje trochę czasu, a tekst który wcześniej przygotowałam, był dość długi. Dlatego seans zawiera narrację. W tej roli świetnie sprawdziła się nasza córa. Paweł natomiast "posklejał" ścieżkę nagraniową i tak całą Rodzinką zakończyliśmy pracę nad seansem, który jest swoistego rodzaju przesłaniem - " wszystko zaczyna się od marzeń". Ale o tym  przekonacie się  sami oglądając naszą opowieść. Należy traktować ją jako szkic bądź pomysł do dalszego rozwinięcia.
Odnotujemy tylko linki do przykładów i tutoriali zgromadzonych przez Boba Fatlanda oraz jeden poświęcony narzędziu do tworzenia map w GoogleEarth. I to by było na tyle, pora przejść do Delt, czyli ponownie się spotkać z Peterem Turcanem.
Odwołania:
 I:\pappert\guideddiscovery\WorldWideTelescope\seanse\Seanse.htm

środa, 8 lutego 2012

Deja vu

"Ja tez miło wspominam gospodarzy, nie pamiętam juz kiedy bylyśmy tak ciepło przyjmowane." - przeczytałem w dzisiejszej poczcie. Dokładnie tak. Atmosfera, którą stworzyli gospodarze szczecińskiej konferencji była naprawdę ciepła i serdeczna - jakoś tak kojarząca mi się podobnym wydarzeniem w Toruniu, którym był ubiegłoroczny Zjazd Stowarzyszenia Nauczycieli Przedmiotów Przyrodniczych. Pamiętam, że pisząc o nim byłem jeszcze na bieżąco pod wrażeniem toruńskiej starówki. W Szczecinie to wrażenie powróciło, miejscami tak jakby się włączało deja vu.  Niestety, podobnie jak w Toruniu nie miałem zbyt wiele czasu na zwiedzanie. Ograniczyłem się raczej tylko do spacerów w okolicach hotelu, w którym mieszkałem. To właśnie tam wykonałem widoczne po prawej zdjęcie pomnika poświęconego ofiarom szczecińskiego grudnia 1970r.
O tym, że to właśnie w Szczecinie miały miejsce największe zamieszki dowiedziałem się dopiero po powrocie - wcześniej "Grudzień 70" kojarzyłem przede wszystkim z Gdańskiem - a tymczasem to właśnie w Szczecinie zniszczenia były trzykrotnie większe niż w Gdańsku, Gdyni i Elblągu razem wziętych. Kolejne zdjęcia wykonałem na Wałach Chrobrego:
Ich ostateczny kształt powstał  za czasów nadburmistrza miasta Hermanna Hakena na początku ubiegłego wieku.  Tak prezentuje się ich widok latem, na zdjęciu wykonanym z tarasu szczecińskiego Muzeum Narodowego:
Zdjęcie skopiowałem serwisu Wirtualna wycieczka po Szczecinie, gdzie znaleźć można przeszło trzydzieści panoram wykonanych w atrakcyjnych widokowo częściach miasta. Wracając jeszcze przez moment do Muzeum, mieści ono między innymi Planetarium Eurekę, będące częścią szczecińskiego Eksperymentarium. Kolejnym widokiem który utkwił w pamięci był  Zamek Książąt Pomorskich nocą:
Tak prezentował się on z okna hotelu gdzie się zatrzymałem. Z tyłu widać iglicę wieży bazyliki św. Jakuba:
Na zdjęciu powyżej widać znajdujące się w jej wnętrzu współczesne organy oraz znajdujący się w Kaplicy Najświętszego Sakramentu czternastowieczny ołtarz, z centralną sceną przedstawiającą Koronację Maryi oraz pokłon Trzech Króli. Bazylika ta jest jednym z 42 obiektów do których można dotrzeć kierując się  Miejskim Szlakiem Turystycznym:
Szlak ten wymalowany jest na chodnikach miasta. Niestety, nie mogłem z niego skorzystać - był pod śniegiem a o planie nie pomyślałem wcześniej. Niech zatem leży pod ręką, kiedy przyjdzie mi znów przymierzać się do wizyty w Szczecinie. To chyba wszystko. Podsumowanie konferencji już zdążyłem napisać wczoraj, natomiast prezentację można przejrzeć klikając tu.
Odwołania:
I:\pappert\guideddiscovery\WorldWideTelescope\pilots\20120204\IndeksSzczecin.htm