Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Archeologia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Archeologia. Pokaż wszystkie posty

sobota, 16 listopada 2013

EarthKAM zakończony

I:\orbiter\ch7\EarthCam\EarthCam.htm
I:\orbiter\ch7\EarthCam\Litografie\ElectronicLithographs.htm
I:\pappert\guideddiscovery\archeologia\indeks.htm
"Congratulations on a successful Fall November 2013 Mission! A total of 16883 photo requests were made by 423 participating schools. Great job!" - właśnie przeczytałem w mailu. Skończyła się właśnie dogrywka z EarthKAM'u, która została zapowiedziana miesiąc temu.
EarthKAM jest sponsorowanym przez NASA projektem umożliwiającym uczniom z całego świata wykonywanie zdjęć przy pomocy aparatu cyfrowego znajdującego się na pokładzie Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. Podstawowe informacje umożliwiające rejestrację i uczestnictwo w tym projekcie znajdują się w poniższej prezentacji:

"It is so clear from that perspective how fragile our existence is." - Sally Ride
Pochodzi ona jeszcze z początku tego roku. Znajdującą się poprzednio powyżej polską wersję przeniosłem na Layerscape. Jest ona dostępna (po zalogowaniu) pod adresem: http://www.layerscape.org/Content/Index/1213
Jeżeli ktoś chce się tylko zapoznać z  funkcjonowaniem interfejsu EarthKAM'u, może przejść na stronę: https://earthkam.ucsd.edu/home, potem kliknąć Log in. Pojawi się okno, gdzie odpowiednio można wpisać w pole  Username centerf zaś w pole Password warsztat, potem zatwierdzić klikając przycisk Log in.
Znajdujący się poniżej wykaz tekstów w ramach porządków właśnie przeniosłem na Layerscape:
Jest on dostępny (po zalogowaniu) pod adresem: http://www.layerscape.org/Content/Index/1211
Aby uzyskać dodatkowe informacje, warto odwiedzić Help gdzie można znaleźć między innymi aktualizowany podręcznik misji oraz odpowiedzi na najczęściej pojawiające się pytania. Warto również zajrzeć na EuHou, gdzie znajduje się Wyspa Robinsona przybliżająca nieco posługiwanie się EarthKAM'em. No i jeszcze na koniec może jedno ze zdjęć:
Z umieszczonego w nim opisu mogę się dowiedzieć że przedstawia ono Kretę, w której centralnej części wznosi się góra Ida. To właśnie w jednej za znajdujących się w niej grot miał się wychować Zeus, ukrywany przez Reę przed zazdrością Kronosa. Próbuję cofnąć się w wyobraźni do tamtych czasów. Po drodze znajduję Uranosa w końcu trafiam na Akropol. Wątpię, czy jeszcze kiedykolwiek uda mi się go zobaczyć.
Wersja pierwotna: 21-10-2013

środa, 28 listopada 2012

W muzeum noc druga

I:\outdoordisk\gorzna\gorznaiokolice.htm
To już ostatni z postów poświęconych naszemu wyjazdowi do Nowin oraz Górznej. Wieczorem w sobotę Maria proponuje, aby odwiedzić szkołę jeszcze raz. Po drodze zahaczamy o dom pana Tadeusza Grzesiaka, twórcy znajdującego się w szkole muzeum. Niestety, jest on nieobecny. Po przyjeździe na miejsce Maria pokazuje nam między innymi salę dedykowaną Tony'emu Halikowi, pokazuje pracownię multimedialną, opowiada o funkcjonowaniu szkoły. Największe jednak wrażenie robi na nas dzieło pana Grzesiaka:
Wśród eksponatów związanych z dość burzliwą miejscami historią tego regionu powoli zaczynamy czuć się jak dzieci: "wziąć do rąk, dotknąć, przymierzyć,  zaspokoić ciekawość":
Większość znajdujących się w muzeum eksponatów jest nieopisana. Dlaczego? - dowiemy się o tym następnego dnia.
Ze szkoły wracamy gdzieś koło 23. Zdjęcia z naszej nocnej wizyty można przejrzeć w tym albumie.
Z panem Tadeuszem spotykamy się następnego dnia. Dowiadujemy się między innymi, że brak opisów eksponatów jest celowy - ma on aktywizować wyobraźnię dzieci. W trakcie zajęć prowadzonych w muzeum dowiadują się one o faktycznym pochodzeniu danego eksponatu dopiero gdy spróbują najpierw same ustalić jego przeznaczenie. Pan Tadeusz opowiada również trochę o swoich perypetiach związanych z niektórymi militariami. Żałujemy,  że bez autoryzacji nie możemy ich tutaj opisać. Mamy jednak nadzieję, że będzie ku temu okazja być może przy kolejnej wizycie Górznej. 

wtorek, 11 września 2012

Jest źle

I:\pappert\guideddiscovery\WorldWideTelescope\przechowalnia\opolskiejedukacji\OPolskiejEdukacji.htm
Odnotowałem sobie kiedyś rachunek sumienia prof. Ewy Nawrockiej z UG. Był jakże chlubny Ranking. Dziś z kolejnym budującym tekstem wyskoczyła GW: "Polska w naukowym ogonie Europy - tylko jeden grant na 536!" niewątpliwie dumnie brzmi. Ten jeden, jedyny grant przyznawany w prestiżowym konkursie organizowanym przez Europejską Radę ds. Badań Naukowych zdobyła widoczna obok Justyna Olko, badaczka  Mezoameryki przedhiszpańskiej i wczesnokolonialnej.  Jej projekt przybliża inny tekst Wyborczej: Milion na Azteków. Wracając jednak to tekstu, zamieszczę może meritum: "Granty zdobywają najlepsi, oceniana jest jakość badań i osiągnięcia. Wygrywa tylko 11 proc. zgłaszanych wniosków. - Polacy na tle innych wypadają blado, dokonuje się u nas bardzo mało ważnych odkryć - mówi prof. Tomasz Dietl z Instytutu Fizyki PAN, jeden z niewielu wybitnych badaczy, którzy grant z ECR dostali. I tłumaczy, że w polskiej nauce brakuje liderów oraz mechanizmów wymuszających podejmowanie ambitnych tematów i projektów. Naukowcy boją się ryzyka i zmian, nie wierzą we własne siły, są niechętni do współpracy, a często zawistni. Żeby zdobyć grant, trzeba przekonać członków komisji oceniających, że ma się najlepszy pomysł. Wielu polskich uczonych tego nie umie." - tyle Wyborcza.  Kiedy przeczytałem ten tekst, przez głowę przeleciała mi myśl:  "Potrafią  jednak żyć z podatków. A gdyby tak przykręcić kurek? Może by się w końcu też walki o te granty nauczyli". Niestety, rzeczywistość jest o wiele bardziej skomplikowana niż pierwsze, z reguły niezbyt sprawiedliwe czy obiektywne skojarzenia. Warto zatem zwrócić uwagę chociażby na odpowiedź profesora Lecha Mankiewicza, której fragmenty cytowane są również w tekście Skąd się bierze mizeria polskiej nauki?  który ukazał się w "Wyborczej" 12 września czy wypowiedzi prof. Karola Modzelewskiego jeszcze z ubiegłego roku

środa, 29 lutego 2012

Opowieść o Kolumbie

Tak prezentował się model Santa Marii, flagowego okrętu Krzysztofa Kolumba na wystawie modelarskiej którą odwiedziliśmy w ubiegłą sobotę

Osobiście preferujemy rozwiązania prostsze i mniej zatapialne:
Przy okazji oddają one prawdziwy charakter badawczych wypraw;) Nawet, jeżeli intencje pierwszych odkrywców były jak najbardziej czyste, to prędzej czy później eksploracja nowych ziem przybierała charakter, którego można się domyśleć ze zdjęcia powyżej. Gdyby ktoś jednak chciał pokusić się o wykonanie podobnego jak wystawowy model, niech poszuka:) Najprostszą do wykonania wersję udało nam się znaleźć tutaj. Tymczasem zapraszamy do kolejnej zabawy z WWT, tym razem polegającej na stworzeniu seansu przybliżającego odkrycia tego wybitnego włoskiego żeglarza (choć są tacy, co twierdzą inaczej):

Jak zwykle, plik wwt będący podstawą można pobrać z Mediafire [16MB]. Tym razem próbowaliśmy uzupełnić seans narracją. Głosu użyczyła Ola. Bez odszumienia i odpowiedniego mikrofonu nagrywanie narracji to niezbyt atrakcyjne zajęcie - potrzeba do tego naprawdę wielu prób (oj było ich wiele:).
Opracowując seans posługiwałam się głównie Wielkimi Odkryciami Geograficznymi autorstwa Beau Riffenbourgh'a. Naprawdę fajna pozycja - przeglądając ją znalazłam przy okazji zdjęcia balonu będącego na wyposażeniu wyprawy Drygalskiego, trafiłam też na wzmiankę o Selkirk'u.  Książka podzielona jest na 7 rozdziałów, poświęconych kolejno: odkryciom przed Złotym Wiekiem, Ameryce, Azji, Afryce, Australii i Pacyfikowi, Arktyce i Antarktydzie. Dodatkowo zawiera przeszło 200 ilustracji oraz reprodukcje fragmentów oryginalnych dokumentów powstałych w trakcie opisywanych odkryć. Dzięki takiemu układowi może być doskonałym wstępem do dalszych poszukiwań. Niestety, jej minusem jest cena oscylująca w granicach 120zł.   Czy warto wydać tyle mając świadomość, że płacimy głównie za ilustracje, reprodukcje i  albumowe wydanie - każdy to rozważyć musi sam. Dla nas więcej było argumentów za niż przeciw, choć nie ukrywamy - długo się zastanawialiśmy.
Na szczęście zawsze pozostaje nam Internet. Już przeglądając Wikipedię znajdziemy sporo grafik mogących służyć jako ilustracja dla podobnych seansów. Jedną z nich może być poniższa mapa, przedstawiająca trasy wypraw mających miejsce w latach 1482-1524:

Przykładem może być poniższa mapa  Winlandii :
Inny przykład pochodzi ze stron Uniwersytetu Teksańskiego:
Zachęcamy, by tą mapę obejrzeć w powiększeniu. Wreszcie trzeci przykład, tym razem poświęcony Darwinowi zamieszczamy sobie dla przypomnienia o uzupełnieniu prezentacji - tym razem pod Łódź :
Trochę się z tymi mapami chyba rozpędziliśmy ... więc może dla odmiany link, gdzie znajduje się wykaz odkryć archeologicznych.
Na koniec jeszcze parę słów o samym procesie powstawania seansu. Najpierw zbierałam materiały z informacjami o Kolumbie, jest ich całe mnóstwo w Internecie. Docelowo wybrałam Wikipedię oraz wspomnianą wyżej książkę. Na ich podstawie stworzyłam coś w rodzaju scenariusza, który później przeniosłam w formie szkiców na kartkę papieru. Wybrałam najlepiej pasujące do scenariusza fotografie i powoli swoje wyobrażenia jak powinien wyglądać seans przeniosłam bezpośrednio do WWT. Z podkładem muzyki nie było problemu, wybrałam utwór Vangelisa "Conquest of Paradise". Natomiast pomysł aby podłożyć głos powstał podczas tworzenia seansu. Przepłynięcie   ikonki statku  po Atlantyku zajmuje trochę czasu, a tekst który wcześniej przygotowałam, był dość długi. Dlatego seans zawiera narrację. W tej roli świetnie sprawdziła się nasza córa. Paweł natomiast "posklejał" ścieżkę nagraniową i tak całą Rodzinką zakończyliśmy pracę nad seansem, który jest swoistego rodzaju przesłaniem - " wszystko zaczyna się od marzeń". Ale o tym  przekonacie się  sami oglądając naszą opowieść. Należy traktować ją jako szkic bądź pomysł do dalszego rozwinięcia.
Odnotujemy tylko linki do przykładów i tutoriali zgromadzonych przez Boba Fatlanda oraz jeden poświęcony narzędziu do tworzenia map w GoogleEarth. I to by było na tyle, pora przejść do Delt, czyli ponownie się spotkać z Peterem Turcanem.
Odwołania:
 I:\pappert\guideddiscovery\WorldWideTelescope\seanse\Seanse.htm

piątek, 30 grudnia 2011

Kalendarz juliański.

Nie sposób z końcem roku myśleć o upływającym czasie. Wspominamy kończący się rok, jaki był i co nam przyniósł. Jaki będzie kolejny? Nie myślimy o tym dlaczego "nasz" kalendarz składa się z 12-stu miesięcy i kto taką formę rachuby czasu wymyślił. A wszystko zaczęło się ... bardzo dawno temu, bo w czasach Imperium Rzymskiego. Reformatorem ówczesnego kalendarza był Gajusz Juliusz Cezar , który dzięki pomocy astronoma i matematyka - Sosigenesa, utworzył kalendarz, który w tak ścisły sposób zadecydował o układzie kalendarza, jakiego używamy po dnień dzisiejszy. Na podstawie obliczeń uczony ustalił, iż rok powinien liczyć 365 oraz 1/4 dnia. Ten mały ułamek - cząstkę, która pozostawała w każdym roku, postanowił przenieść dodając go do miesiąca lutego, jako dodatkowy dzień. Miało to mieć miejsce raz na cztery lata, a rok w którym luty był dłuższy nazywano przestępnym. Ten aleksandryjski uczony ustalił liczbę dni przypadających na poszczególne miesiące w roku. Nieparzyste miały 31 dni, natomiast parzyste po 30. Wyjątkiem był luty, który liczył 29 dni, a w roku przestępnym 30. Ciekawostką jest, iż dodatkowego dnia nie dodawano na końcu miesiąca, ale podwajano dzień 24 lutego. Ten nowo powstały kalendarz juliański zaczął obowiązywać w Cesarstwie Rzymskim wraz z dniem 1 stycznia 45 r. p.n.e. (Rzym, Tajemnice Starożytnych Cywilizacji, tom 25, str. 40)
*******************************************************************************************************************************
Mozaika poniżej przedstawia personifikację pór roku, odkrytą w Willi Omira w Zliten(Zalitan) w Libii:
Zamieszczone poniżej w kolejności miesiące, dotyczyły roku urzędowego, ponieważ rok religijny nadal zaczynał się w marcu:
Ianuarius - poświęcony Janusowi - Styczeń
Februarius - przeznaczony na odbywane przed początkiem nowego roku sakralnego februa, czyli obrzędy oczyszczające - Luty
Martius - poświęcony Marsowi - Marzec
Aprilis - poświęcony Wenus - Kwiecień
Maius - poświęcony wszystkim bogom - Maj
Iunius - poświęcony prawdopodobnie Lucjuszowi Juniusowi Brutusowi, albo Junonie - Czerwiec
Iulius - na cześć Juliusza Cezara, który urodził się w tym miesiącu - Lipiec
Augustus - na cześć cesarza Augusta - Sierpień
September = 'siódmy' - Wrzesień
October = 'ósmy' - Październik
November = 'dziewiąty' - Listopad
December = 'dziesiąty' - Grudzień
Pora z archeologii i historii przejść a jakże do astronomii, bowiem nazwy dni tygodnia były z niej zaczerpnięte:
dies Lunae - (dzień księżyca) - poniedziałek
dies Martis - (dzień Marsa) - wtorek
dies Mercurii - (dzień Merkurego) - środa
dies Iovis - (dzień Jowisza) - czwartek
dies Veneris - (dzień Wenus) - piątek
dies Saturni - (dzień Saturna) - sobota
dies Solis - (dzień Słońca) - niedziela

Tak dla testu ...

... przed chwilą osadziłem w poście poniższą prezentację:
Jak widać wyszło nieźle. Nie jest niestety mojego autorstwa, choć wykonanie jej jest bardzo proste. Powstała przy pomocy aplikacji  Photosynth o której zdążyłem już wspomnieć, a dowiedziałem się jeszcze przy okazji pobytu w Warszawie. Czy w podobny sposób da się przedstawić przykładowo ten album? Chyba raczej nie - zbyt nieostre zdjęcia oraz za mało elementów wspólnych między nimi. Niemniej będzie ciekawie spróbować stąd ten post oraz zawarte w nim linki - by były pod ręką wśród tegorocznych podsumowań.

sobota, 12 listopada 2011

Spotkanie ze starożytnym Egiptem - mumifikacja

Dzisiejsze spotkanie w muzealnej świetlicy rozpoczęliśmy od gry "Mummy Maker" znajdującej się na stronie BBC w sekcji History: 
Wcielając się w rolę pomocnika balsamisty o imieniu Kha dzieci miały zgodnie ze staroegipskim zwyczajem zmumifikować ciało Ramosa, królewskiego oficera. Poszczególnym screen'om towarzyszyło polskie tłumaczenie (gra jest napisana w języku angielskim). Omawiałam z dziećmi poszczególne sekwencje gry a mali uczestnicy warsztatów odpowiadając na kolejne pytania z sukcesem przeprowadzili do końca proces mumifikacji Ramosa, który docelowo osiągnął życie wieczne. Zabawa była przednia. Kolejna część warsztatów miała charakter zajęć plastycznych, gdzie przygotowane wcześniej sarkofagi dzieci miały pomalować zgodnie z załączonymi zdjęciami  bądź stworzyć własne kompozycje.

Ponieważ w tym roku nie planujemy już zajęć w MG może pora na małe podsumowanie:
To wszystko jeżeli chodzi o ten rok. Cofnijmy się nieco wstecz:
No i na koniec rok 2009:
W powyższym wykazie nie uwzględniłem wszystkich naszych kontaktów z MG lecz tylko te w których byliśmy współorganizatorami. Aby przejrzeć wszystkie "muzealne" posty wystarczy kliknąć tu.

sobota, 3 września 2011

Zanim nadejdzie noc ...

"Zwan przez ojca Kazimierzem, był Bytomia pan nad pany. Władał Koźlem i Siewierzem, Z hołdu książęcego znany." Kto i komu złożył hołd lenny 10 stycznia 1289 roku?
"Tam gdzie udasz się w sobotę, jego firma niegdyś stała. Był on wielkim filantropem, a dziś pamięć o nim mała." O kim mowa?
"Stoi wieki, patrzy z góry, budowla niepospolita. Zbudowane są jej mury 23 ante urbe condita." Jaka to budowla?
"Występkami mieszczańskiem, śmiercią sług skłoniona była. Za pomocą ducha z ziemi Ich bogactwa zatopiła" Kto i kogo zesłał, żeby ukarać bytomian za największą zbrodnię w historii miasta? 
To, co widać powyżej to fragmenty maili przelatujących przez moją skrzynkę wczoraj. O grze miejskiej organizowanej przez bytomską "Agorę" dowiedzieliśmy się dosyć późno ... lecz skoro już, to czemu w niej nie wystartować? A zatem, gdy miasto zaśnie ...

sobota, 30 lipca 2011

Skończyło się na Scratchu ...

I:\pappert\guideddiscovery\WorldWideTelescope\zooniverse\ZooniverseIndeks.htm
Zanim zacznę sobie wynotowywać, co mi się może przydać w dzisiejszych warsztatach dla dzieciaków najpierw krótko o powyższej grafice. Pochodzi ona z nowego projektu społecznościowego Zooniverse nazywającego się Ancient Lives. Tym razem pomagamy chłopakom z Oxfordu w tłumaczeniu starożytnego papirusu. Jakiego? Jeszcze nie doczytałem. Zrobię to przy okazji, tymczasem pod jutrzejsze warsztaty na pewno przyda mi się:
1. Powtórka z filmu promującego Międzynarodowy Rok Astronomii:
2. Ambasadorzy WorldWide Telescope - wiadomo;) Zwrócić szczególną uwagę na seanse.
3. Stellarium - jako słabszy odpowiednik WWT.
4. Celestię - w wersji standardowej i Gregoria.
5. GoogleEarth w wersji "space".
Update 31 lipca 2011
Jestem po tych warsztatach. Cóż, ktoś kiedyś powiedział że kosmosem interesuje się mniej więcej 10% dzieciaków. Trochę szkoda. Dzieje się bowiem aktualnie całkiem sporo:
A zatem ... skończyło się na Scratchu. I dobrze:)

czwartek, 14 lipca 2011

Indiana Jones and the Ultimate Quest ...

... leci na dysk. Tak zadecydowałem po obejrzeniu pierwszego odcinka który widać poniżej:
Po pierwsze - wypowiadają się w nim zawodowi archeolodzy, których Indy zainspirował w kierunku wyboru takiego a nie innego kierunku studiów potem zaś pracy. Jednego z nich widać poniżej:Marc Zender jest antropologiem, który oprócz Harvardu pracuje również dla Peabody Museum. Najbardziej znany jest z prac nad odczytaniem znaczenia niektórych z hieroglifów Majów, ciekawostką jest że prowadził również warsztaty na temat Władcy Pierścieni zatytułowane "Tolkien as translator". Po drugie - cóż, lubię kanał History, który jest producentem tego dokumentu. Niestety, nie udaje mi się znaleźć w nim sekcji poświęconej powyższemu dokumentowi. Skoro jednak już tam jestem, linkuję sobie stronę z widocznymi poniżej galeriami:
Powinna się przydać. A w międzyczasie "Indy10/10" spływa na dysk. Myślę, że sobie go jeszcze dzisiaj obejrzę by jutro na spokojnie przyjrzeć się miejscu poszukiwań bursztynowej komnaty o której zdążyłem już wspomnieć w kwietniu.

wtorek, 5 lipca 2011

Toruń w deszczu

I:\pappert\guideddiscovery\WorldWideTelescope\pilots\zjazdSNNP\zjazdsnppindeks.htm
Pora zamknąć toruński minicykl na który złożyła się relacja z warsztatów naszych i nienaszych;) Aby to jednak nastąpiło, wypada napisać choć parę słów o czasie spędzonym na zwiedzaniu toruńskiej starówki. Jest to niezwykły obszar, gdzie jak mogę przeczytać w Cudach świata znajduje się na obszarze 53 hektarów aż 886 zabytków głównie gotyckiej architektury. Nic zatem dziwnego, że większość tego obszaru trafiła na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO. Naszym głównym przeciwnikiem w nacieszeniu się jej zwiedzaniem okazał się deszcz. Lał on praktycznie przez cały czas, dość skutecznie odstraszając od poruszania się po mieście. Dlatego też skoncentrowaliśmy się na obszarze, którego środek wyznaczony był plus minus przez widoczny na zdjęciu po lewej pomnik Mikołaja Kopernika. Tak obszar ten wygląda z góry na grafice wygenerowanej przy pomocy WWT:

Sprawdziłem jeszcze widok starówki przy pomocy GoogleEarth. Spotkała mnie przyjemna niespodzianka, gdy okazało się że sporo zabytkowych obiektów zostało odtworzone przy pomocy Sketchup'a:
Korci mnie, aby porównać oba programy. Może jednak innym razem, a tymczasem całkiem sensownie zrobiono to w artykule Two New Ways to Explore the Virtual Universe, in Vivid 3-D z internetowej wersji New York Times'a. Pora zatem na albumy ze zdjęciami.
Pierwszy z nich został wykonany w Muzeum Okręgowym w Toruniu, mieszczącym się w toruńskim ratuszu:

Muzeum w toruńskim ratuszu
View more presentations from JacekKupras
Niestety, gonił nas czas. Nie byliśmy w stanie opisać widocznych zdjęć. No, ale będzie dzięki temu przynajmniej kolejny pretekst aby do Torunia wrócić. Kolejny album zawiera zdjęcia z ratuszowej wieży:
Wieża toruńskiego ratusza
View more presentations from JacekKupras
Jak mogę przeczytać na stronie Toruńskiego Serwisu Turystycznego, wieża ta stanowi jeden z czterech punktów widokowych które warto odwiedzić jeżeli chcemy pooglądać starówkę z szerszej perspektywy. Pozostałymi są Wieża Katedralna, Kępa Bazarowa, oraz Wieża Ciśnień.
Z Toruniem żegnaliśmy się w deszczu. Opuszczając go mieliśmy świadomość, że mogliśmy zaledwie posmakować jego atmosferę, w dużej mierze ukształtowaną przez niezwykły, historyczny charakter tego miasta. Z pewnością jeszcze do niego wrócimy. W obrębie starówki mieszczą się między innymi: Dom Mikołaja Kopernika [film], Muzeum Podróżników, Kamienica Eskenów. Przy zwiedzaniu przydatne mogą być trasy opracowane przez Benona Frąckowskiego. Do wyboru mamy dwie: "długą", przy której wyróżniono 32 obiekty oraz "krótką" z 22 obiektami. Rzecz jasna nic nie stoi na przeszkodzie aby sporządzić własną trasę - pomocą będzie wykaz zabytków ze strony Toruń.pl. Na Uniwersytecie chciałbym jeszcze odwiedzić Muzeum Uniwersyteckie oraz Muzeum Przyrodnicze Wydziału BiNOZ. No i na koniec: Toruńskie Planetarium, do niedawna podobno najnowocześniejszy tego typu obiekt w Polsce oraz Obserwatorium UMK w Piwnicach. Tak czy inaczej, prędzej czy później do Torunia trzeba będzie wrócić.

wtorek, 28 czerwca 2011

Spójrz mi w oczy ...

I:\outdoordisk\salus2010\Salus2010indeks.htm Gdzieś pomiędzy Katowicami a Toruniem odświeżyłem sobie znajomość z Kryształową Czaszką. Co kryje się w jej oczodołach? Fragmenty starych wspomnień, czy coś więcej?
Nie zdradzę tej tajemnicy. Jedyne, do czego mogę zachęcić to podążenie śladem towarzyszącej czaszce listy: Chapoyan Temple, Idols, Quetzalcoatl, Teotihuacan, Boulder Run, Theodolite, Excavation, Hieroglyphs, Egyptian Tomb, The Ark, Elephas Maximus Indicus, Villagers, River Stones, Booby Trap, Sankara Stones, The Knight's Shield, Rosetta Stone, The Treasury, The Grail Challenge, Crystal Skulls, Chauchilla Cemetery, Kukulcan, El Castillo, Adventure Hero. Wskazówkami niech będą te teksty oraz towarzyszące temu postowi etykiety. Lub któryś z filmów, do wyboru.

sobota, 21 maja 2011

Starożytni piraci.

Obecnie nazwalibyśmy ich zapewne piratami, w czasach starożytnych były to tzw. Ludy Morza. Plemiona pochodziły prawdopodobnie z Azji Mniejszej, Krety i wysp Morza Śródziemnego, skąd rozpoczęły ekspansję na wybrzeża - Anatolii, Syrii, Palestyny, Egiptu i Cypru. Egipskie inskrypcje wśród Ludów Morza wymieniają: Pulesati (byli to z całą pewnością Filistyni, jest to jedyna pewna identyfikacja), Lukka (być może Likijczycy), Akaiwasha (lub Ekewesh) i Danuna (często identyfikowani z Achajami i Danaami, czyli nazwami, ktorymi Homer określa Greków), Shardana (być może Sardowie zamieszkujący później na Sardynii), Tursza lub Tersh (raczej Etruskowie), Shekelesh (być może Sykulowie zamieszkujący później na Sycylii), Tjekker (być może cypryjscy Teukrowie). Po połączeniu z plemionami libijskimi zdolni byli wystawić armię liczącą 16 000 wojowników (tyle z Wikipedii).
Pierwsze ze wzmianek o najeźdźcach z morza pochodzą z 1350r pne. Był to atak statku u wybrzeży Afryki Północnej. Najazd ten został uwieczniony na glinianych tabliczkach z czasów faraona Echnatona. Znaleziono je w archiwach władcy w ówczesnej stolicy Egiptu - Achetaton. Wynika z nich iż, król Alaszii (Cypru), nie potrafiąc poradzić sobie z atakującymi jego królestwo piratami, prosi faraona o wsparcie. Skarży się, że najeźdźcy opanowali już kilka portów, w których urządzili sobie bazy wypadowe. Ci sami piraci byli też utrapieniem dla władcy Byblos - Ribaddiego, a na początku XIII wieku p.n.e. enigmatyczni wojownicy z północy napadli na Egipt Ramzesa II. Ich atak został ukazany na reliefach i opisany w tekstach, w których nazywa się ich "piratami z wysp pośrodku morza". Ramzes Wielki nie miał problemu z ich pokonaniem, ale umiejętności najeźdźców i ich uzbrojenie zrobiły na nim wrażenie, dlatego wziętych do niewoli jeńców wcielił do swojej armii. (Wiedza i życie). Od 1350 r pne. mija kolejnych 160 lat, aby pod koniec XIIw. pojawiła się kolejna wzmianka o ataku. Zapis najazdu jest częścią inskrypcji w świątyni grobowej faraona Ramzesa III w Medinet Habu w Tebach Zachodnich.
Sprawcy przynależeli do tzw. Ludów Morza - Filistynów, Greków, Sardyńczyków, Sycylijczyków i Likijczyków. W owej inskrypcji nazwano ich "Dziewięcioma Łukami" (Brenda Ralph Lewis "Kodeks Piratów). Inskrypcje opisują przerażających i siejących trwogę wrogów, którzy przeprowadzili bezlitosny atak. W obliczu tak dużego zagrożenia Ramzes III przygotował swe siły militarne. Ich potyczka była brutalną walką i starciem dwóch potężnych sił. Najpierw łucznicy armii faraona ostrzeliwali wroga ciągłym ostrzałem z łuków. Był to sposób, aby uniemożliwić piratom wyjście na ląd. Jednocześnie wystrzeliwano w ich stronę haki, aby ściągnąć łodzie w stronę brzegu - coś a'la abordaż. Później zagorzała zacięta walka wręcz, którą wygrały siły egipskie. Obrazy przedstawiające te wydarzenia ukazują również żony i dzieci jak wiozą dobytek na wozach zaprzęgniętych w woły. Może to wskazywać, iż Ludy Morza nie tylko były najedźcami ale również osadnikami, dążącymi do wyparcia lokalnej ludności i przejęcia ich ziemi. Bitwy morskie i lądowe toczone przez Ramzesa III przeciwko Ludom Morza są przedstawiane na dużych, panoramicznych reliefach. W bitwie morskiej statki piratów ukazane są z dziobami wyraźnie zagiętymi tak, że wyglądają jak ptasie głowy oraz beż żagli i - co ciekawe - bez wioseł. Dało to początek spekulacjom mówiącym, że Ludy Morza posiadały jakiś sekretny sposób nawigacji nieznany ich współczesnym. (Brenda Ralph Lewis "Kodeks Piratów")
Po raz pierwszy pojawili się w Egipcie w 1208r za rządów faraona Merenptaha. Inskrypcje z Karnaku wspominają bitwę pod Sais, w której Egipcjanie musieli zmierzyć się z koalicją Libijczyków i Ludów Morza. Władcę Libijczyków wspierały plemiona: Szardana, Szakalasz, Akauasz, Lukku, Tursza, Maszuasz, Czehenu i Czemehu. Atak został odparty, ale sytuacja stawała się coraz bardziej napięta.(Wiedza i życie). To tyle jeśli chodzi o wzmianki historyczne. Dodać jeszcze trzeba iż wtedy na Bliskim Wschodzie i w basenie Morza Śródziemnego kwitł handel, który był swego rodzaju dyplomatycznym porozumieniem między ówczesnymi władcami. Naruszeniem stref wpływu i wymiany handlowej stały się Ludy morza. Nie do końca wiemy kim były, jest kilka hipotez. Pewne jest, że ogromna wędrówka ludów, która zaczęła się (prawdopodobnie) gdzieś w głębi środkowej albo wschodniej Europy, (inne źródła mówią o ludach z Azji Mniejszej i wysp znad Morza Śródziemnego) wstrząsnęła wówczas całym wschodnim basenem Morza Śródziemnego. I tak narodził się proceder piracki w starożytnym świecie.

niedziela, 15 maja 2011

Tajemnica ukryta w ziarenkach piasku.

Jest rok 525 r. p.n.e. Ogromna armia króla Persji - Kambyzesa II, syna Cyrusa II Wielkiego, wdziera się do Egiptu. Tym sposobem, po pokonaniu oporu wojsk egipskich i faraona Psametycha III, rozpoczyna się tzw. pierwsze panowanie perskie w Egipcie. Według Herodota (484-425 pne), Kambyzes, wysyła 50.000 żołnierzy z Teb do oazy Siwa, leżącej w głębi Sahary. Chce zniszczyć wyrocznię w świątyni Amona, by zapewnić sobie totalną kontrolę nad całym krajem. Po siedmiu dniach pokonywania niedogodności pustyni, zastaje ich burza piaskowa. Armia nie dociera do celu i na 2500 lat pozostaje ukryta pod piaskami Sahary. „A wiatr powstały z południa, silny i zabójczy, niosąc ze sobą ogromne kolumny wirującego piasku, który w całości pokrył żołnierzy i spowodował, iż całkowicie zniknęli” (Herodot). Słuch po perskich żołnierzach zaginął.
Ponoć Aleksander Wielki szukał śladów zaginionej armii, podobnie jak pod koniec XVIIIw. Napoleon. Także i w ubiegłym stuleciu armia Kambyzesa była poszukiwana, niestety bez pozytywnego skutku. Czy w końcu ktoś rozwiąże jedną z największych zagadek archeologii ?…
Jest rok 1996 – w pobliżu Bahrin (źródło ang.), niedaleko oazy Siwa, włoscy archeolodzy Angelo i Alfredo Castiglioni, szukają żelaznych meteorytów. Natrafiają na gliniany dzbanek i ludzkie kości. Przeczesując okolice znajdują także brązowy sztylet i groty strzał. Znalezione przedmioty najprawdopodobniej są perskiego pochodzenia. Organizują kolejne wyprawy. W pobliżu kilkuset metrów od pierwszego stanowiska znajdują kolczyk i perską srebrną bransoletę. Zespół włoski przekazuje swoje ustalenia do siedziby Służby Geologicznej Egiptu i oddaje odzyskane z piasku przedmioty władzom egipskim. W kolejnych latach bracia Castiglioni studiują starożytne mapy i dochodzą do wniosku, że armia Kambyzesa "nie podjęła się przejścia utartą trasą karawan przez oazę Dakhla i Farafra."Od 19 wieku, wielu archeologów i badaczy poszukiwało perskiej armii wzdłuż tej trasy. "Oni nic nie znaleźli. Postawiono hipotezy na różne trasy z południa. W rzeczywistości okazało się, że taka droga istniała już podczas XVIII Dynastii", powiedział Castiglioni. Zgodnie z Castiglioni, z El Kargha armia udała się zachodnią drogą do El Kebir Gilf, przechodzącą przez Wadi Abd el Melika, a następnie udała się na północ w kierunku Siwa."Ta trasa miała tę zaletę, iż można było niespodziewanie zaskoczyć nieprzyjaciela. Co więcej, armia mogła spokojnie maszerować. W przeciwieństwie do innych tras, które były kontrolowane przez Egipcjan, ta wydawała się bezpieczna". Podczas następnych lat eksploracji w tym rejonie Włosi znajdują m.in. zbiorowy grób z setkami kości i czaszek. Wśród nich znalazły się perskie groty oraz fragmenty końskiej uprzęży. Bracia Castiglioni wciąż twierdzą, iż piaski kryją szczątki tysięcy żołnierzy Kambyzesa. Czy naprawdę odkryli zaginioną armię Kambyzesa, badania i czas pokażą. Może to, co zostało tak dokładnie ukryte, niech na zawsze tam pozostanie?
Do napisania tego tekstu natchnęła mnie lektura książki autorstwa Paula Sussman’a „Zaginiona armia Kambyzesa”. Wciągająca fabuła, wartka akcja, coś w rodzaju archeologicznej sensacji czy kryminału. Bez historycznych wywodów łatwo wciąga w lekturę. Dla samego pomysłu warto ją przeczytać.
Więcej o armii Kambyzesa i odkryciu braci Castiglioni można znaleźć na stronie:Archeowieści oraz Discovery. Relacja fotograficzna na Discovery jest tutaj. Grafiki zamieszczone w poście pochodzą z Wikipedii.

wtorek, 3 maja 2011

Rekonstrukcja popiersia Nefretete


Popiersie Nefretete (bądź Nefertiti) zostało znalezione w Tell el-Amarna 6 grudnia 1912r przez Ludwiga Borchardta. Była to ówczesna stolica Egiptu - miasto słońca, Achetaton czyli "Horyzont Atona". Nefretete podobno była córką doradcy dworu - Aj, inna wersja jej pochodzenia mówi, iż była hurycką księżniczką. Poślubiła Amenhotepa IV, który przybrał imię Echnaton. To właśnie ten władca zrewolucjonizował system religijny, wprowadzając jednego boga Atona - utożsamianego z dyskiem słonecznym (pisałam o tym tutaj). Prawdopodobnie była wyniesiona na tron jako współregent i sprawowała rządy wraz ze swym mężem. Miała 6 córek: Meritaton, Maketaton, Anchesenpaaton, Neferneferuaton-Taszerit, Neferneferure i Setepenre. Jej urodę możemy podziwiać na wyrzeźbionym popiersiu - długa, smukła szyja, głowa w nakryciu przysługującym tylko faraonom. Stała się jednym z symboli starożytnego kanonu piękna. Obecnie rzeźba znajduje się w Muzeum w Berlinie. Jest ona dwuczęściowa - na wapień został nałożony gips, który następnie został pomalowany. Tyle technikali. A tymczasem.. 
...na tydzień przed Wielkanocą ok.16 kwietnia 2011r dochodzi do znalezienia zakurzonego i porozbijanego na kawałki reliefu. Miejsce odkrycia górna półka na płd-zach. ścianie, lokalizacja - Bytom, odkrywca - Dorota. Gdyby nie świąteczne porządki leżała by nadal wśród innych szpargałów, przykryta stertą czasopism. A tak bardziej poważnie, ten relief wykonałam podczas zajęć z własnymi dziećmi dot. starożytnego Egiptu. Był to świetnie spędzony czas. Dzięki plastycznej oprawie nauka historii była ciekawa i porywająca. Niezawodna jak zawsze okazała się szpachla gipsowa. Żyłka odkrywcy, nie koniecznie archeologa, jest w każdym z nas. Po odnalezieniu zakurzonej Nefretete musieliśmy ją doprowadzić do porządku. Niektóre z elementów się połamały i odpadły od reszty. Teraz złożoną i w całej krasie można obejrzeć na slajdach powyżej. Obecnie dobrze schowana leży na honorowym miejscu, a jakże na płd-zach. półce.
By jeszcze zachęcić do poznania historii tej pięknej władczyni, polecam książkę Michelle Moran "Nefertiti". Czyta się ją z zapartym tchem. Świetna narracja łączy elementy historyczne z miłosmym wątkiem i kulisami władzy. Polecam, lektura nie tylko dla pań.

czwartek, 7 kwietnia 2011

Pozazdrościli Second Life

I:\pappert\guideddiscovery\archeologia\indeks.htm
Jest złota maska Tutanchamona, jest i Stonehenge. Nie jest to natomiast Second Life (choć wygląda całkiem podobnie).Widoczne powyżej grafiki pochodzą z Heritage Key, gdzie trafiłem podążając śladem Moche. Ta naprawdę "fajna" cywilizacja istniała na obszarze dzisiejszego północnego Peru pomiędzy 100 a 800 rokiem naszej ery. Niestety, Moche nie znali pisma - o tym, jak funkcjonowało ich społeczeństwo czy o tym, w co wierzyli możemy się domyślać wyłącznie na podstawie fresków i wykopalisk. Ciekawego mieli jednego z głównych bogów - archeolodzy ochrzcili go mianem Dekapitatora. Czego oczekiwał od swych wyznawców dość łatwo się domyśleć. Moche pozazdrościli również sąsiednim cywilizacjom piramid. Niestety, budowane z gliny nie zachowały się równie dobrze jak piramidy Majów czy Azteków. No, ale może dam spokój mieszkańcom starożytnego Peru - przejdę do Heritage Key. Wygląda na to, że jego twórcy pozazdrościli Second Life popularności. Wersja próbna, z której pochodzą powyższe grafiki pozwala wejść do przedsionka świata który dość mocno przypomina tamto środowisko. Oprócz wspomnianych eksponatów znajdują się w nim jeszcze: figura wojownika z terakoty oraz zaproszenia do zwiedzania wirtualnych lokalizacji powiązanych z eksponatami. Wymaga to już pełnej rejestracji w portalu. Jeszcze na koniec linki: FAQ, strona z quizami oraz (przy okazji) Unity.

poniedziałek, 21 marca 2011

Słońce w kulturze:)

http://www.djkupras.blogspot.com/2011/03/sonce-w-kulturze.html
Słońce w kulturze - taki tytuł miał quiz prowadzony dla dzieciaków przez Marka Rysia wspólnie z Anią Rak. Dzieciaki odpowiadały na pytania typu prawda czy fałsz.

Strasznie żałuję, że nie mam kopii jego prezentacji którą mógłbym tu umieścić w całości. Marek jest kulturoznawcą, dzięki czemu jego prezentacja była naprawdę ciekawa. Poruszał się w niej po dość różnej tematyce: część pytań odnosiła się do różnych odmian kultu solarnego. Były pytania typu: czy któryś z królów był nazywany Słońce? Pamiętam przy okazji odniesienia czy to do "Słońca Karpat" czy też "Słońca narodów". Mnie natomiast przypomniały się panoramy związanych kulturowo ze Słońcem miejsc które znajdują się na stronach powiązanych ze Stellarium. To darmowe planetarium posiada ich całkiem bogaty zestaw. Tak przykładowo wygląda fragment panoramy Machrie Moor 5: Jest ona jednym z wielu znajdujących się w Anglii, Irlandii czy Szkocji miejsc związanych ze słonecznym kultem. Interesują one nie tylko archeologów, lecz również różnej maści neopogan czy też wyznawców New Age. Przykładem tego może być strona Geomancy Group:
Odcinając się generalnie od zawartych u nich treści, mogę polecić znajdujący się u nich ciekawy zestaw panoram do Stellarium. Z całą natomiast pewnością mogę polecić Stone Pages:
Koniecznie też trzeba pamiętać o "astroarcheo" dziedzictwie:

Znajduje się tam raport zawierający opisy wielu miejsc związanych z obserwacjami Słońca na przestrzeni wieków, poczynając od czasów gdy powstawały megality kończąc zaś na ciekawostkach takich jak powstały w Indiach w 18 wieku Jantar Mantar.
Na koniec jeszcze postanowiłem sprawdzić, czy panoramy zawarte w Stellarium da się również odczytywać w WWT. Jako cel eksperymentu wybrałem panoramę Stonehenge. Po pobraniu i rozpakowaniu dodatku uruchomiłem WWT, następnie wybrałem Look At> Panorama potem zaś Imagery>Browse i wczytałem znajdujący się w rozpakowanym wcześniej folderze plik Stonehenge_panorama_aligned.png. Jak widać poniżej, obraz który uzyskałem nie zawiera żadnych zniekształceń:
Jedyne, co rzuca się w oczy to, "nocny" widok miejsca. Spowodowany jest on konstrukcją pliku - nie wnikając w szczegóły jest on spreparowany tak, aby możliwe było nałożenie na niego nieba ze Stellarium. Pozostało mi jeszcze przyjrzeć się Stonehenge z góry:
Chociaż inaczej, to nie wygląda specjanie gorzej niż w Google Maps.
Update 30 listopada 2011: dodałem Słońce w Observing with NASA

Sun
Object Type: Star Distance (closest to Earth): 150 million km (8 light minutes)
The Sun is the nearest star to Earth and the only star in our Solar System. One million Earths could fit inside it. To an observer on Earth, the Sun's disk appears the same size in the sky as the full Moon, but in reality, more than 400 Moons could fit across the Sun. In 1610, Galileo observed small dark patches on the solar surface. These relatively cool areas are visible evidence of the Sun's magnetic field. Can you see any sunspots in your OWN image of the Sun?
Explore more with NASA's Solar Dynamics Observatory.

niedziela, 27 lutego 2011

Globe at Night - "Full wypas".

I:\pappert\guideddiscovery\WorldWideTelescope\mated.htm
Tytuł tego posta to po części aluzja do widoku Oriona powyżej - jak zwykle śląskie niebo było jakie było. Natomiast przyjemnie zaskakują zmiany w portalu Globe at Night. Widoczna poniżej mapka, przedstawiająca tegoroczne pomiary jest tylko jednym z przykładowych udogodnień, które się tam pojawiły. Wśród innych można wymienić chociażby sieciową aplikację do wprowadzania danych, posiadającą możliwość przestawienia jej w tryb nocny dedykowaną tym, którzy na obserwacje wybrali się z laptopem umożliwiającym łączenie się z Internetem przez Wi-Fi.
Tegoroczne Globe at Night pojawiło się w odświeżonej szacie, co wraz z wprowadzeniem drugiej rundy trwającej na przełomie marca i kwietnia powinno spowodować przekroczenie ilości pomiarów z ubiegłego roku. Czy tak się stanie? Zobaczymy. Tymczasem na razie małe podsumowanie "orionowych" postów:
Miesiąc z Orionem? - początek cyklu, prezentacja poświęcona Orionowi w mitologii i sztuce;
Orion - zajęcia w Muzeum Górnośląskim: album ze zdjęciami z warsztatów w Muzeum;
A jednak nie to samo - APOD w WWT a może odwrotnie;)
Orion w Celestii - jak sama nazwa wskazuje;
Za dwa dni Globe at Night - zawiera umieszczoną online instrukcję posługiwania się tym pakietem;
Globe at Night 2011 - zawiera prezentację poświęconą temu projektowi;
Orion a wierzenia Majów - jak tytuł posta wskazuje.
Gdy akcja się skończy, zapewne zaktualizuję ten post jeszcze wynikami. Na razie jednak temat GN mogę chwilowo zamknąć.

niedziela, 20 lutego 2011

Orion a wierzenia Majów.


Majowie wnikliwie obserwowali niebo, w tym celu budowali nawet obserwatoria. Najbardziej znane znajduje się w Chichen Itza. Nazwa tej budowli El Caracol - oznacza ślimaka. Jest to okrągła wieża mająca 12m wysokości i 6,7m średnicy. Zbudowano ja na dwóch tarasach a w jej wnętrzu umieszczono spiralną klatkę schodową, która prowadziła do górnej komory. Najprawdopodobniej z jej okien, umieszczonych promieniście Majowie dokonywali swych obserwacji astronomicznych. Dzięki rozszyfrowaniu glifów poznano niektóre historie o tym, co widzieli Majowie na niebie. Nazywali oni Oriona Ak'Ek tj. żółwia gwiazda.
Był on przedstawiany jako żółw z trzema kamieniami na skorupie, która symbolizowała ziemię. Te trzy gwiazdy: Alnitak, Saiph i Rigel, tworzą trójkąt równoboczny, zwany "trzy kamienie serca". Sercem tym dla Majów było ognisko. W centrum trójkąta złożonego z "kamieni z paleniska" znajduje się mgławica M42. Widziano ją jako płomień, zwany K'ak. Potomkowie Majów nadal odnoszą się do triady trzech gwiazd w konstelacji Oriona nazywając je "kamiennym ogniskiem" a mglista mgławica poniżej pasa Oriona zwana jest "dymem z paleniska". Film poniżej przedstawia mit o heroicznych braciach bliźniakach.
Orion uważany jest przez Majów za pierwszego ojca, zwano go Hun-Hunahpu (Jeden-Hunahpu). Dosłowne znaczenie "hun" w języku Majów znaczyło - jeden jest pan. Miał on brata bliźniaka zwanego Siedem-Hunahpu. Rodzicami owych bliźniaków byli Ixpiyacoc i Ixmucane, którzy później odegrali kluczową rolę w stworzeniu pierwszych ludzi. Bracia lubili grać w pokatok, na specjalnym polu do gry. Grali używając gumowych piłek, których nie mogli dotknąć rękoma. Kiedy bracia nie grali w piłkę czas umilali sobie grą w kości. Boisko do gry niestety znajdowało się nad wejściem do Xibalby - podziemnego świata. Hałas grających w piłkę braci strasznie rozzłościł panów podziemia. Dwóch spośród władców Xibalby wezwało bliźniaków, aby zagrali w piłkę w ich świecie. Mieli oni nadzieję zabić braci i zabrać im boisko. Tymczasem Ixmucane podejrzewała niecne intencje władców podziemia i próbowała przekonać synów, aby nie schodzili tam. Niestety bracia sami przypieczętowali swój los. Aby dotrzeć do Xibalby musieli pokonać trzy rzeki. Pierwsza była pełna krwi, druga ropy a trzecia ostrych kolców. Po ich przekroczeniu na braci czekały następne zadania. Nie zdołali ich jednak wykonać i zostali złożeni w ofierze. Ich ciała spalono i pogrzebano pod boiskien, a Jeden-Hunaphu ścięto głowę, która zawisła na kalebasowym drzewie. Inna wersja tego mitu podaje, iż głowa została zamieniona z czasem w tykwę i nikomu nie wolno było patrzeć na to drzewo ani jeść z niego owoców. Sprzęt braci do gry został wyrzucony. Znalazła go zrozpaczona matka i ukryła w swym domu. Pewnego dnia młoda dziewczyna, Ixquic - Krwawy Księżyc - zatrzymała się aby spojrzeć na drzewo. Głowa Jeden-Hunaphu splunęła jej na rękę i od razu zaszła w ciąże. Wygnana przez ojca, aby uratować swe nienarodzone dzieci, udała się na niebiosa, do domu Ixmucane. Tam powiła kolejne pokolenie bliźniąt. Na świat przyszli bracia : Hunaphu i Ixbalanque, którzy zostali włączeni do rodziny Ixmucane, ich babki. A miała ona jeszcze innych synów: Jeden-Małpa i Jeden-Rzemieślnik. Bliźniacy byli bystrzy i świetnie radzili sobie podczas łowów. Dysponowali ponadto magicznymi mocami i byli żądni przygód. Ich uroda oraz mądrość wzbudzały zazdrość u przyrodnich braci, którzy wykradali im jedzenie i wpędzali ich w kłopoty. Jeden-Małpa i Jeden-Rzemieślnik byli wybuchowi i leniwi, ale odznaczali się artystycznym talentem. W końcu bliżniacy uwięzili ich na drzewie i przemienili w małpy. Pewnego dnia podczas polowania schwytali szczura. Już mieli go zjeść, gdy zwierze opowiedziało im o losie, jaki spotkał ich ojca i wuja w Xibalbie. Szczur wyjawił też, że sprzęt do gry w piłkę, który należał do ich ojca, przechowywany jest teraz w domu ich babki. Jak to bywa w mitach, i nie tylko, historia lubi się powtarzać. Drugie pokolenie bliźniąt pokochało grę w piłkę tak samo mocno jak Jeden-Hunaphu i Siedem-Hunaphu. Postanowili, że pomszczą śmierć ojca. Nie minęło wiele czasu, a ich nieustająca gra nad wejściem do podziemia zaczęła drażnić władców Xibalby. Bracia, podobnie jak ojciec i wuj, musieli pokonać trzy rzeki, a gdy dotarli do świata podziemi, czekała ich seria trudnych zadań do wykonania. Bliźniacy dzielnie przetrwali niebezpieczeństwa kolejnej nocy, które spędzili w Domu Mroku, Domu Brzytew, Domu Jaguara, Domu Zimna i Domu Ognia. Ostatnią i najtrudniejszą noc musieli przetrwać w Domu Nietoperzy. Najbardziej brutalny z gacków odgryzł Hunaphu głowę. Zgodnie z rozkazem władcy podziemi, miał nią zagrać Ixbalanque w pokatok. Jednak sprytny brat ukrył głowę Hunaphu a do gry wziął królika. Następnie przytwierdził głowę brata z powrotem do ciała. Po przejściu wszystkich prób i wykonaniu wszystkich zadań, bliźniacy poświęcili swe życie w ogniu. Po kilku dniach wyłonili się jako stworzenia o sylwetkach ryb. W tej postaci przemierzali podziemia i umilali śpiewem, tańcem i magią czas ludziom. Wreszcie zostali wezwani przed oblicze dwóch najpotężniejszych władców ciemności. Po przedstawieniu się znowu otrzymali polecenie złożenia siebie w ofierze. Posłusznie wypełnili rozkaz, a chwilę później wrócili do życia. Zwycięscy bliźniacy wstąpili na niebiosa aby stać się Słońcem i Księżycem.
Ten mit przedstawia ideał życia po śmierci zgodnie z wierzeniami Majów. Ofiara złożona z ludzkiego życia prowadziła do odrodzenia się duszy w stanie wyższym. Stąd mit o Bliźniętach można porównać do egipskiego mitu o Ozyrysie, który także uosabiał Oriona. O czym napiszę w kolejnym poście.

Tekst przygotowałam w oparciu o "Mitologia- mity i legendy świata" wyd. PWN 2009 oraz stronę internetową: http://www.authenticmaya.com/maya_astronomy.htm oraz http://www.godchecker.com/pantheon/mayan-mythology.php?_gods-list . Grafiki zaczerpnięte są z powyższych stron bądź Wikipedii.