I:\pappert\guideddiscovery\WorldWideTelescope\pilots\Olsztyn\olsztyn.htm Odwiedziłem szczyt wieży nocą. Przyniosłem stamtąd pod powiekami widok miasta, niczym wspomnienie miejsca gdzie rozgrywa się baśń.
Potem wróciłem do mojego chwilowego miejsca zamieszkania, do pokoju Astrologa. Czas powoli zacząć układać horoskop. A co będzie dalej? Nie wiem. Niech to pokaże czas.
I:\pappert\przyroda\Przyrodaindeks.htm
Fajny ten trailer najnowszego filmu Bagińskiego:
Mam nadzieję, że dialogi w nim będą adekwatne do mocy pokazywanych w nim postaci. Mnie najbardziej urzekł jak na razie tatuaż głównej bohaterki:
Motyw roślinny. Lepiej go widać tutaj, choć to i owo trzeba sobie powiększyć. Całkiem fajna dziewczyna. A przy okazji, film jak przypuszczam (choć pewności nie mam) opowiada o rzeczywistości mniej więcej takiej:
Czarno-białej. Logicznej formalnie, chodź uporządkowanej w nieoznaczony sposób płynnie i miejscami makabrycznie splątanej co da się zmieniać i niekoniecznie tylko w sci-fi filmie. W oparciu o taką logikę działają najprawdopodobniej najpotężniejsze na tej planecie komputery, co nie do każdego niestety dociera. A do Ciebie dotarło?
Zdążyłem już o niej wspomnieć w Naiwnym pytaniu. Szukając informacji o podobnych tego typu projektach trafiłem jeszcze na Agorę i symulacje Bolshoi. Tym, co je niewątpliwi łączy z takimi projektami jak SDSS, czy badania którym poświęcił się John Huchra jest konieczność użycia potężnej mocy obliczeniowej którą dysponują wyłącznie superkomputery. Zmienił się też sposób pracy astronoma. Niewiele ma on już wspólnego ze stereotypem romantyka wpatrzonego w niebo. Jest on raczej analitykiem poszukującym odpowiedzi na nurtujące go pytania wśród tysięcy danych dostarczanych przez zautomatyzowane obserwatoria. Podobnie jest z reprezentantami innych nauk. Coraz częściej są oni uzależnieni od nowoczesnej techniki cyfrowej, zaś ich działania nie są możliwe bez ścisłej współpracy z informatykami. Dobrze ilustruje to poniższa grafika będąca zrzutem ekranu jednej z podstron portalu Layerscape:
Widać na niej wykaz niektórych narzędzi ułatwiających współczesnemu badaczowi zapanowanie nad potopem (ang. deluge) danych.
O tym, jak zmienia się sposób uprawiania nauki i jakie wyzwania ze sobą to niesie opowiada zbiór esejów Czwarty Paradygmat, znajdujący się na stronach Microsoft Research. Podzielony jest on na cztery części: Ziemia i środowisko naturalne, Zdrowie i dobrobyt, Infrastruktura naukowa, Komunikacja naukowa. Ogółem zawierają one przeszło 20 esejów poruszających między innymi takie zagadnienia jak: optymalizacja dostępu do wyników badań naukowych, tworzenie sieci sensorów dostępnych za pośrednictwem Internetu wspomagających badania naukowe, wizualizacje ułatwiające badania, etc. Wśród esejów znalazł się również tekst dedykowany WorldWide Telescope, w którym Curtis Wong wraz z Alyssą Goodman pokrótce opisują szerszy kontekst w którym powstała ta aplikacja, na który składa się przede wszystkim konieczność zapanowania nad ogromną ilością danych astronomicznych dostarczanych przez współczesne instrumenty badawcze. Przy okazji zaś gdy będziemy na stronie dedykowanej esejom warto kliknąć znajdujący się tam link prowadzący do strony Microsoft Research Connection gdzie można znaleźć przykłady aplikacji wspomagających pracę naukowców. Na zakończenie mam jeszcze ciekawostkę. W jednym z esejów poświęconych badaniom oceanu jest omówiona koncepcja sieci dostępnych za pośrednictwem Internetu sensorów umożliwiających badania oceanograficzne. Przypomniała mi ona o ekspozycji Philippine Coral Reef Webcam, skąd pochodzi poniższy screen:
Został on wykonany za pośrednictwem podłączonej do Internetu kamery transmitującej na żywo podgląd ogromnego akwarium, w którym zrekonstruowano fragment środowiska znajdującej się na Filipinach rafy koralowej. Na stronie dedykowanej ekspozycji można też znaleźć atlas ryb, dzięki któremu można spróbować zidentyfikować pojawiające się w polu widzenia okazy. Spróbujcie sami, choć przez chwilę wyobrażając sobie przy tym, że śledzicie obraz transmitowany przez jedną z podwodnych kamer znajdujących się w naturalnym środowisku. Przyznam, że mnie ta zabawa całkiem wciągnęła. Życzę wam tego samego - powodzenia:)
I:\pappert\przyroda\Przyrodaindeks.htm I:\outdoordisk\OstojaMiechowicka\MiechowickaOstoja.htm
Z prawdziwą przyjemnością obejrzałem poniższy filmik:
Przedstawia on kompleks leśny który mam tuż obok - jakieś 3 kilometry od mojego domu. Rzecz jasna wiedziałem o nim od dawna, nie miałem natomiast świadomości że jest on tak chroniony, nie wiedziałem również o dedykowanej mu stronie: http://ostoja.miechowice.info/.
Dowiedziałem się przypadkiem - wracając z zakupów wdałem się w rozmowę z widocznym obok starszym panem. Od słowa do słowa - okazało się że mam przyjemność rozmawiać z Leonardem Kłosem, wieloletnim prezesem koła PTTK w hucie "Bobrek", autorem map terenów leśnych okolic Miechowic oraz takich wydawnictw jak „Bytom i Wyżyna Miechowicka. Przyroda i zabytki”,„ Ścieżka dydaktyczna: Ciekawe drzewa Lasu Miechowickiego”, „Miechowice – rowerem przez dzieje”, „Z biegiem Bytomki”. To właśnie on uświadomił mnie o istnieniu "Ostoi". Sam projekt, jak widzę jest dość młody - ustanowienie obszaru chronionego miało miejsce w styczniu 2012r., zaś prace nad oznakowaniem ścieżek dydaktycznych zostały zakończone chyba gdzieś pod koniec listopada tego samego roku. Pierwszy oficjalny spacer miał miejsce pierwszego grudnia. Jeżeli kiedykolwiek zahaczycie o Bytom polecam odwiedzenie "Ostoi". Jej zwiedzanie ułatwią mapy które można pobrać tutaj i tu.
I:\pappert\przyroda\planktonportal\planktonportal.htm
Rok mi się rozpoczyna od planktonu. A wszystko za sprawą pewnej prezentacji, do której grafiki właśnie przygotowuję. Ot, takie tam ... zlecenie. To właśnie za jego sprawą trafiłem na społecznościowy projekt naukowy Plankton portal. Nawet fajny, można na nim znaleźć linki chociażby do takich filmików jak ten poniżej:
Zanim jednak wkręcicie siebie lub własne bądź cudze dziecko w "zostanie odkrywcą podmorskiego świata", może warto udać się na mały spacer i poszukać czegoś takiego:
Tak, mam na myśli najzwyczajniejsze w świecie bajoro, które na pewno znajdziecie gdzieś w waszej okolicy. Wystarczy teraz najprostszy chociażby mikroskop i seria pytań, powiedzmy typu: Co można odkryć w kropli wody? Jak “złowić” plankton? Jak rozpoznać rozwielitkę?
Czym wyróżniają się orzęski? Jak wyglądają glony pod mikroskopem? Jak porusza się euglena? Co to jest słonecznica? Sam chyba się skuszę, by w tym roku poszukać na nie odpowiedzi. Po jasną bowiem cholerę ekscytować się amerykańskim planktonem jeżeli całkiem niezły polski jest ... tuż obok.
Widać na nim zaskrońca w swoim żywiole:) Mamy ich u nas mnóstwo, są obecne w okolicach praktycznie wszystkich oczek wodnych, których w Miechowicach jest sporo. Szczególne łatwo jest je spotkać latem, kiedy oddalają się od wody. Jedno z takich spotkań miałem cztery lata temu. Złapany gad, swoim zwyczajem udawał martwego. Wypuszczony, natychmiast ożył i szybko znikł w trawie.
Na drugim z kolei udało mi się uchwycić traszkę:
Chyba zwyczajną. Nie jestem do końca pewien. Teraz to wszystko znikło. W Miechowicach mamy pierwszy śnieg i całe to gadzio-plazie towarzystwo już dawno pochowało się tam, gdzie temperatury nie spadną zbyt poniżej zera. To dla nich być, albo nie być - jeśli zamarznie woda w organizmie to koniec - plus musi być. Ja natomiast mam nadzieję, że nie będzie tak jak w ubiegłym roku, gdy słońce praktycznie przez całą zimę schowane było za chmurami. Nadeszła pora niczyja, kiedy odechciewa się spacerów.
Wróciłem z Łodzi. Był to mój chyba najsympatyczniejszy wyjazd związany ze szkoleniami WWT, miałem bowiem przyjemność oglądać prace dzieciaków powstałe w ramach projektu "Ziemia - planeta ludzi" koordynowanego i wymyślonego przez Anię Romańską. Jeszcze o tym napiszę, gdy już będę miał wszystkie zdjęcia, a tymczasem zapraszam na film, którego trailer zamieszczam poniżej:
Jego fragment otworzył łódzkie podsumowanie, jest on też dostępny w pełnej, polskiej wersji językowej na YouTube. Niestety, nie mogę osadzić jej tutaj na blogu ze względu na bardzo restrykcyjne ograniczenia dotyczące respektowania praw autorskich. Nie dotyczą one szkół - tam kopie filmu podobnie jak i materiały znajdujące się na dedykowanej mu stronie można wykorzystywać bez konieczności uzyskania specjalnej zgody. Film został wyreżyserowany przez Yann Arthus-Bertrand'a znanego chociażby z wydanego również w Polsce z wystawy "Ziemia z nieba". Jego premiera miała miejsce w 2009r. Warto też zapoznać się z wystąpieniem na konferencji TED, gdzie Bertrand nieco przybliża ten projekt:
Ja natomiast chciałbym zwrócić uwagę na towarzyszące filmowi materiały edukacyjne. Można je znaleźć tutaj, niestety nie są dostępne w polskiej wersji językowej. No i jeszcze na koniec pewna ciekawostka, o której również warto wiedzieć. Otóż film zdobył generalnie pozytywne recenzje, głównie za sprawą fantastycznych ujęć. Bertrand pod tym względem jest mistrzem o uznanej reputacji, dysponował też specjalistycznym sprzętem. Widoki kręcone z helikoptera przy pomocy kamer Cineflex wyposażonych w system eliminujący drgania. Spotkał się natomiast z krytyką, jeśli chodzi o ton narracji oraz pewną hipokryzję, wynikającą z faktu że jego produkcja została sfinansowana przez grupę PPR jako element budowania wizerunku. Pod tym skrótem kryje się potężny, ponadnarodowy holding skupiający szereg producentów markowych towarów, zatem z definicji organizacji promujących konsumpcyjny tryb życia, który właśnie w filmie jest krytykowany.
Dom nie jest jedynym projektem Bertranda. Wśród innych można wymienić: 7 bilion others czy Development matters. Wspomniałem już o nich w tekście Siódma planeta.
I:\orbiter\ch7\esero\ESERO.htm I:\pappert\guideddiscovery\gwiazdygwiazdozbioryplanety\unawe\UniwerseInABox\UniwerseinaBox.htm I:\pappert\guideddiscovery\gwiazdygwiazdozbioryplanety\unawe\theavesomeastronomer\TAAA.htm I:\pappert\guideddiscovery\gwiazdygwiazdozbioryplanety\NASADiscoveryGuides\NASADISCOVERYGUIDES.htm I:\pappert\guideddiscovery\gwiazdygwiazdozbioryplanety\solarsystemambassadors\01\Telescopes
and Space Probes.htm I:\pappert\guideddiscovery\celestiaeducational161\celestiaeducational161.htm
Tego szukałem. Powyższą mapę znalazłem w końcu w jednym z tekstów zamykających ubiegły rok. Stanowi ona rozbudowaną wersję mapy podsumowującejMiędzynarodowy Rok Astronomii 2009. Przetworzyłem ją na prezentację, której okładkę widać poniżej:
To właśnie wówczas powstała większość z naszych gadżetów. Wspomniane w niej przewodniki, wprowadzające w astronomię doczekały się aktualizacji którą można przejrzeć w archiwum.
Nie wiem, co o niej jeszcze myśleć - badam. Mam tu na myśli funkcjonowanie ich jako samodzielnego systemu wprowadzającego w astronomię amatorską, bo jako uzupełnienie swoich poprzedników wypadają bardzo dobrze. Podobnie jest ze stworzonym przez UNAWE serwisem The Awesome Amateur Astronomer właśnie przeniesionym do archiwum. Kolejna mapa to Podróże z Celestią: jest już obok. Universe in a Box: zarchiwizowany.Gwiazdy, gwiazdozbiory, planety - też w archiwum. Pozostał: Przewodnik obserwacyjny Pawła Maksyma:
Przyda się również link do Blended learning. Oraz trzeba będzie trochę tekstów przenieść do archiwum. Tak z grubsza zapowiada się ten rok. A teraz przejdę sobie do Orbitera ... choć nie, wystarczy to co jest w ESERO.
Update 2014 12 06:
Pierwotna wersja tego posta wylądowała w archiwum.
Tak wygląda wizualizacja sieci galaktyk. Znalazłem ją na portalu Astronomia.pl. w tekście poświęconym odkryciu jednej z gigantycznych gromad galaktyk. Poniżej natomiast wizualizacja sieci neuronowej, znaleziona na szybko w sieci:
W sieciach neuronowych komunikacja pomiędzy poszczególnymi elementami następuje przy pomocy subtelnych zmian potencjału elektrycznego. Czy możliwy jest podobny mechanizm komunikacji przy pomocy subtelnych zmian oddziaływań grawitacyjnych? W końcu galaktyki to nie są ciała sztywne. Oddziaływanie pomiędzy nimi mierzone w oparciu o prawo powszechnego ciążenia jest pewnego rodzaju uśrednieniem. Rzeczywiste oddziaływanie będzie podlegać delikatnym fluktuacjom uzależnionym od konkretnego położenia mas w każdej z galaktyk w danej chwili. Czy coś z tego co napisałem wynika? Czy można patrzeć na Kosmos podobnie jak na sieć neuronową a jeśli tak to jaka może być moc obliczeniowa tak działającej sieci?
HandsOnLife: I:\pappert\przyroda\Przyrodaindeks.htm
Coś dla odmiany nieastronomicznego. Uchwycona na kadrze poniżej rodzinka wygląda mi na bieliki amerykańskie:
Najważniejsze jest jednak, że każdy może ją pooglądać na żywo. Dodatkowo w wątku znajdującym się poniżej okienka z transmisją live znajduje się mnóstwo informacji poświęconych biologii bielików. Co ciekawe, wygląda na to że kamerka posiada możliwość zmiany ujęć. To zdjęcie wykonałem jakąś godzinę później:
Mam jeszcze zbliżenie głowy jednego (jednej?) z potomstwa:
Opiekę nad kamerkami (i filmowanymi ptakami) sprawują ludzie związani z projektem Raptor Resource Project, którego celem jest ochrona populacji ptaków drapieżnych.
Na powyższy serwis trafiłem w dość zabawny sposób, otrzymując informację o mającej rozpocząć się niebawem (o 20) transmisji VisualMoonbounce, w ramach której polecą na Księżyc chyba również obrazki z Polski o których wspomniałem post niżej.
MoonKAM się zaczął. My jeszcze postanowiliśmy poczekać, aż uspokoi się Słońce. Po prostu zależy mi bardziej na skonstruowaniu symulacji, które umożliwią mi w przyszłości pobawienie się w powtórzenie tego projektu a do tego potrzebuję tzw. "tryb advanced", w którym będę widział dokładnie przebiegi orbit oraz które kamery są aktywne. Tryb ten na razie nie działa - zdjęcia można zamawiać w trybie "simple". Przyglądałem się zatem tylko chatowi na Twitterze, szukając interesujących informacji. szukając Ale niepotrzebnie piszę o technikaliach. Bardzo mnie ucieszyła dzisiejsza poczta. Pochodzi z niej widoczne po lewej zdjęcie. Wykonane zostało ono przez panią Marię Jaszczyk, nauczycielkę przyrody w Szkole Podstawowej w Górznej im. Tony'ego Halika która przystąpiła do MoonKAM'u razem ze Szkołą Podstawową z Radawnicy. Więcej zdjęć znajduje się w tym albumie, ja zaś na szybko przypomnę, że Pani Maria stworzyła również adaptację jednej z Zaginionych Lekcji - Hydroponikę na orbicie. A gdyby tak coś stworzyć o pszczołach:
Takie krajobrazy dość powszechne są na Śląsku. To rejony hałdy, o którą zahaczyłem w trakcie wczorajszego spaceru.
Mniej więcej od roku trwają prace związane z jej usunięciem. Na odzyskanym terenie zapewne powstanie jakiś tam kolejny market. Trochę mi jednak szkoda - hałda ta bowiem stanowiła jedyny sensowny w moim najbliższym zasięgu punkt widokowy umożliwiający sięgnięcie wzrokiem nieco dalej niż do kamienic po drugiej stronie ulicy:
Ponieważ malaria nie każdego może interesować, wyodrębniłem rozpoczynający się mniej więcej od połowy wystąpienia fragment gdzie Gates zaczyna mówić o szkolnictwie i umieściłem go na YouTube:
Całe wystąpienie Gates'a, bez moich cięć znajduje się na stronie TED klikając tutaj. Zatrzymam się jeszcze chwilę przy niektórych jego wypowiedziach:
20% amerykańskich uczniów z jego pokolenia otrzymało tak dobre wykształcenie, że stali się liderami na polu informatyki czy biotechnologii - Gates uważa, że była to zasługa świetnych nauczycieli;
aktualnie ten poziom niepokojąco spada - "Nie tylko jest niski, ale coraz niższy";
gospodarka aktualnie daje szansę jedynie ludziom z lepszym wykształceniem - z dalszej wypowiedzi wynika że ma na myśli nauki ścisłe;
ponad 30% amerykańskich dzieci nie kończy liceów;
nawet gdy skończy się liceum, to jeśli ma się niski dochód szansa na ukończenie studiów wynosi 25%
na podstawie swojego doświadczenia w prowadzeniu fundacji, która finansowała wiele przedsięwzięć edukacyjnych Gates uważa, że kluczem do poprawy stanu edukacji są dobrzy nauczyciele;
dobry nauczyciel potrafi podnieść poziom (mierzony testami) klasy w której uczy o 10% w ciągu roku;
tak naprawdę nie próbowano specjalnie badać, co powoduje, że ktoś ma świetne wyniki jako nauczyciel a ktoś inny nie;
Gates jako przykład, gdzie kładzie się ogromną wagę do jakości pracy nauczyciela podaje sieć szkół KIPP (Knowledge is Power Program):
Nie będę tutaj streszczał tego, co powiedziano w filmach. Wydaje się jednak, że czynnikiem wpływającym na skuteczność tego typu placówek jest wysoki poziom motywacji kadry wynikający z poczucia misji. Istnieją również w sieci tych szkół mechanizmy umożliwiające wyławianie najlepszych praktyk w nauczaniu, dzięki czemu mogą być one przenoszone i wdrażane w innych placówkach. Tak to najprościej można określić (tylko jak zmierzyć?). A tak na marginesie - skoro dobry nauczyciel potrafi tak znacząco podnieść poziom nauczania, to na ile nauczyciel zły jest w stanie ten poziom obniżyć? Przypomina mi się tutaj to, co napisał Papert: " Trudności z przedmiotami szkolnymi są często pierwszym etapem postępującego, intelektualnego procesu, który prowadzi nas do określenia siebie jako zlepka zdolności i niezdolności, jako bycia "matematykiem" lub "humanistą", "naturą artystyczną" lub "nieartystyczną", "muzykalnym" lub "niemuzykalnym", "głębokim" lub "powierzchownym", "inteligentnym" lub "tępym". I tak niedostatek staje się tożsamością, a uczenie się ulega zmianie: zamiast wczesnych, swobodnych odkryć świata czynionych przez małe dziecko, mamy ciężką harówkę najeżoną niebezpieczeństwami i ograniczeniami, które sobie sami narzucamy."
Udało mi się chyba odespać większość wczorajszego zmęczenia. Wczoraj mieliśmy warsztaty dla "Salus International". Odbywały się one w ramach pikniku rodzinnego, tym razem połączonego z dwudziestoleciem firmy. Zdecydowaliśmy się na konwencję "Akademii młodego odkrywcy" podobną swym charakterem do tej w jakiej działają "Kluby młodych odkrywców". Niestety, ponieważ nie dotarły do mnie jeszcze wszystkie zdjęcia zdecydowałem się umieścić w tym tekście wyłącznie te, które przedstawiają minerały i skamieniałości znajdujący się na stanowisku "Zwykły kamień, czy coś więcej". Gdy już będziemy mieć cały materiał zdjęciowy prawdopodobnie przeredagujemy jeszcze ten post. O przygotowaniach do tych warsztatów wspomniałem w tekstach: Dzień przed, Za dwa dni impreza, Aż łza się w oku kręci, Odliczanie.
Update 3 lipca 2011:
Hania dostarczyła nam zdjęcia, które wykonała w trakcie imprezy. Zmontowałem je szybko w album który zamieszczam poniżej:
I:\outdoordisk\salus2011\mikroworld\microworldindeks.htm
Niestety, nie będziemy w stanie jutro pobawić się tym programem:
Znalazłem go dzisiaj, przy okazji panicznych poszukiwań w sieci potrzebnych mi pdf-ów. Nie będę w stanie użyć go jutro, nic jednak nie stoi na przeszkodzie aby wrócić do niego później. Niestety, sam projekt jak widzę się skomercjalizował. Wersja demo do pobrania jest tutaj. Na szczęście, jak widzę, są tam również wcześniejsze wersje nie posiadające ograniczeń - nie licząc rzecz jasna dość restrykcyjnej licencji umożliwiających praktycznie wyłącznie ich domowe zastosowanie. Znajduję jeszcze link do symulacji stworzonych przez użytkowników. Have fun!
Powstaje ona na podstawie mapy znajdującej się na Wikipedii. Obie będą stanowić zestaw towarzyszący Galileoskopowi. Myślę, że lepsze to tematycznie niż płytki z "kompaktowego kosmosu" którymi bawiliśmy się w środę. Testujemy to wszystko jeszcze na ogródku: jeżeli mapa znajduje się pomiędzy 15 a 21 metrami od Galileoskopu z jej przeczytaniem nie powinno być specjalnego problemu. Rzecz jasna po środowych problemach Barlow wylądował wcześniej w szafie. Czy brać mylarową folię by ewentualnie popatrzeć na Słońce? Gdy piszę ten tekst (16) właśnie zanosi się na deszcz. Jutro o tej porze może być podobnie. Jak widzę, nie ma też jakichś spektakularnych plam, a zatem folia spokojnie może chyba zostać w domu. Podobny los spotyka Feniksa. Choć w swoim czasie sprawił nam sporo radości i mógłby służyć do demonstracji napędu odrzutowego to niezbyt dobrze sprawdza się przy zrzucaniu z wysokości 3 metrów. Próbuję mu jeszcze dać szansę sprawdzając jak sobie poradzi w roli poduszkowca. Nic z tego - patent z płytką CD sprawdza się o wiele lepiej. Wypada zatem po raz kolejny rzec Feniksowi "cześć":
Pora na mikroskop. Zdumiewa mnie jak bardzo elektronika przegrywa z okiem. Fakt, okular który posiadam mógłby być nieco lepszy. Tak prezentuje się litera "s" oraz "pazury Orła" na dwugroszowej monecie: Fotografuję je w świetle odbitym, stosując jak najmniejsze powiększenie. Ten sam obraz oglądany gołym okiem prezentuje się o całe niebo lepiej. Na szybko jeszcze kalkuluję ryzyko związane z zabraniem komputera: obecność wody na stoliku, konieczność szybkiej ewakuacji sprzętu w trakcie deszczu, konieczność wymiany całego toru optycznego przy przejściach z kamerki na obserwacje gołym okiem, konieczność zmiany nasadki na kondensorze, małe dzieciaki które będą brać udział w zajęciach - chyba jest tego zbyt wiele. Gdybym jeszcze miał netbooka - niestety w grę wchodzi jedynie duży laptop albo komputer stacjonarny. Wygląda zatem na to że tym razem kompy zostaną w domu. Skoro już jednak otarłem się o temat mikrofotografowania, zachęcam do odwiedzenia stron wymienionych poniżej:
Co nagle to po diable. Ze zdjęć, które zrobiłem dzisiaj z okazji przygotowań do sobotniej imprezy wyszło tylko jedno:
Przedstawia ono koniec stopy Muchy domowej, wykonałem zaś je przy okazji testowania kamerki podłączonej do mikroskopu. Niezły szpon:) Warto też zwrócić uwagę na widoczną chyba przylgę, dzięki której owad może poruszać się po prawie gładkich powierzchniach. Powiększenia, mówiąc szczerze nie pamiętam - w końcu nie o nie chodziło lecz właśnie o test kamerki.
Plankton: potrzebny będzie pod zajęcia z mikroskopem. Rzecz jasna, był w każdym "bajorze" które odwiedziliśmy z Pawłem, lecz taki jaki jest mi potrzebny, z dużą ilością rozwielitek znalazł się tylko w jednej kałuży. Cóż, jak na parę godzin łażenia zaiste odkrycie wielkie:)
Galileoskop: przy powiększeniu 25x płyta z "kompaktowego kosmosu" daje się odczytać z odległości 20m. Drażni mnie zachowanie się plastikowej, czarnej obudowy na Słońcu. Upał powoduje, że w konfiguracji z soczewką Barlowa praktycznie nie da się ustawić ostrości. Po prostu tubus okularu chodzi skokowo. Pozostaje jeszcze przygotować jakieś wydruki dla dzieciaków, które będą musiały odczytać. Jeszcze dla przypomnienia linki: angielska strona projektu oraz polskie materiały na EuHou.
Prosty model silnika elektrycznego w/g recepty [pdf] z EuHou: wszystko działa bez zarzutu, nic dodać nic ująć. Bawiliśmy się modelem silnika nr. 3. Wszystko dokładnie tak, jak w pdf'ie.
Na film poświęcony Edwardowi Osborne Wilsonowi trafiłem przypadkiem. Po prostu przeglądałem należący do PBS serwis NOVA, ten sam który jest jednym z partnerów projektu WorldWide Telescope Ambassadors. Przykładem może być ta strona, zawierająca materiały powiązane z seansem Pył i my. Wracając jednak do filmu - znalazłem w nim wzmiankę o projekcie Encyclopedia of Life. Myślę, że ze względu na skalę przedsięwzięcia warto o nim wiedzieć. Poniżej zamieszczam jedną z poświęconych mu prezentacji:
I:\pappert\guideddiscovery\WorldWideTelescope\przechowalnia\PrzechowalniaIndeks.htm
Przy pomocy WorldWide Telescope można wirtualnie zwiedzać Kosmos. A co z wycieczkami w drugą stronę? Czy istnieją wirtualne odpowiedniki mikroskopów? Na razie bawię się pierwszym, który wyskoczył mi po wrzuceniu na Google'a hasła www.virtualmicroscope:
Zadaniem tego symulatora jest przygotowanie do obsługi mikroskopu optycznego. Uczymy się dobierać odpowiednie oświetlenie, manipulować stolikiem krzyżowym, stosować właściwe powiększenia. Rzecz jasna możemy "popatrzeć" przez ten mikroskop:
Wybór preparatów jest ograniczony do czterech, lecz to wystarcza - zadaniem aplikacji jest przygotowanie do obsługi prawdziwego sprzętu funkcjonującego w realiach szkolnych. Powyższy symulator znajduje się na stronachUniwersytetu Delaware.
Kolejnym wartym odnotowania programem jest piękna aplikacja stworzona na Uniwersytecie w Illinois w ramach prowadzonego przez NASA Learning Technology Project. Virtual Lab, bo o nim mowa to symulator mikroskopów: optycznego, skaningowego oraz sił atomowych. Programowi towarzyszą materiały edukacyjne oraz baza wirtualnych preparatów o rozmiarze - bagatela, 174GB. Na szczęście nie są one spakowane w jednej paczce:) Każdy z "preparatów" możemy pobrać oddzielnie: rozmiar plików waha się pomiędzy 50MB a prawie 9GB. Zakończę kompromisowo. Ponieważ nieco odbiegłem od tematu WWT, a staram się konstruować posty tak, aby były użyteczne w różnych kontekstach znalazłem tę oto mapę: Przedstawia trasę podróży Karola Darwina - zatem świetnie nadaje się jako punkt wyjściowy pod prezentację WWT łączącej w sobie elementy geografii, historii i biologii, z drugiej jest wykazem próbek skał które można obejrzeć pod kolejnym wirtualnym mikroskopem - tym razem znajdującym się na stronie Open University. Na Darwinie rzecz się nie kończy: znajdziemy próbki meteorytów pochodzących z Marsa, jest również zestaw zebrany w trakcie księżycowych misji Apollo.
"Our mission is to help students from all walks of life to build their literacy in science and technology so they can become productive and engaged citizens in the 21st century. Hands-on scientific investigations are acknowledged to be among the best ways to teach science literacy. "
Powyższy fragment pochodzi z portalu Science Buddies, gdzie trafiłem wczoraj wczoraj podążając śladem błękitnej kropki. Ślad ten na początku doprowadził mnie na Google Video. Przytargałem stamtąd ten oto film:
Główny cel, jaki sobie stawia fundacja prowadząca projekt kształcenie w dzieciach i młodzieży biegłości w naukach ścisłych, ze szczególnym naciskiem na zrozumienie i umiejętność praktycznego zastosowania takich pojęć jak metoda naukowa oraz "proces inżynieryjny" (nie znalazłem sensownego tłumaczenia Engineering Process - stąd cudzysłów).
Cechami specyficznymi Science Buddies są między innymi:
Asystent wyboru tematu projektu: umożliwiający zadanie własnych, spersonalizowanych kryteriów przy wyszukiwaniu informacji na temat potencjalnie interesujących nas projektów.
Informacja o karierach: znajdziemy tam opisy około 100 różnych specjalizacji zawodowych, zawierające między innymi informacje co jest potrzebne by dany zawód uprawiać (wykształcenie, cechy osobowościowe), orientacyjny poziom wynagrodzeń, wywiady oraz materiały wideo. Przykładowy jeden z nich powiązany z zawodem mikrobiologa zamieszczam poniżej:
Poradniki: na temat tego jak prowadzić eksperymenty naukowe, jakie zachować zasady bezpieczeństwa, etc
Przewodniki dla nauczycieli: umożliwiające wdrożenie projektów opisywanych na portalu w warunkach szkolnych;
Zapytaj eksperta: gdzie możemy zadać pytanie na temat związany z naszym projektem. Ekspertami są wolontariusze, poczynając od uczniów szkół średnich na naukowcach kończąc.
Ciekawie też wyglądają możliwości wolontariatu. Są dość różnorodne, możemy między innymi: testować nowe pomysły projektów, być "ekspertem" odpowieadającym na pytania, udzielać feedbacku dotyczącego wykonanych projektów, itp. Jest tego w każdym razie naprawdę sporo.
Na zakończenie jeszcze trochę o prawach autorskich. Niestety, polityka portalu jest dość restrykcyjna. Bez wyraźnej zgody można korzystać z każdego materiału do celów osobistych lub edukacyjnych w klasie lub szkole. Zabronione jest powielanie materiałów w Internecie, zaś te z których korzystamy nie mogą być modyfikowane. Z jednej strony - trochę mnie to zaskoczyło, uwzględniając coraz powszechniejsze używanie w serwisach edukacyjnych licencji z grupy Creative Commons. Z drugiej strony - materiały są naprawdę profesjonalnie wykonane, trudno się zatem dziwić że autorzy bronią swoich praw. No dobra, na dziś wystarcza. Na koniec zlinkuję sobie jeszcze jeden projekt. Będzie w sam raz jak znalazł pod WWT.