środa, 29 grudnia 2010

Rachuba czasu - kalendarz Azteków.

Temat sam się narzucił - rachuba czasu. Właśnie kończy się 2010rok, znamy go jak własną kieszeń, wiemy co się już wydarzyło: dobrego bądź złego a przed nami wielka niewiadoma Nowy 2011 Rok.
Jak wyglądały kalendarze setki lat temu? By choć trochę uchylić rąbka "tajemnicy czasu" jakiej udziałem jest historia danej cywilizacji - chciałam przedstawić Aztecki kalendarz. Rachuba czasu jaką znali Aztekowie wywodziła się z kalendarza Majów, była jednak bardziej uproszczona. Kalendarz ten był podwójny tzn. składał się on z 2 kalendarzy. Jednym z nich był kalendarz roku rytualnego tonalamatl , który liczył 260 dni i był używany we wróżbiarstwie, przy ruchomych świętach i rytuałach. Dzielił się on na 20 okresów (tygodni) liczących po 13 dni. Kolejnym był kalendarz roku słonecznego liczący 365 dni. Było to 18 miesięcy liczących po 20 dni każdy. Każdy dzień miał swoją nazwę i na jego oznaczenie stosowano konkretny symbol obrazkowy. Aztekowie wierzyli, że 5 ostatnich dni w roku, zwanych nemotemi ("dni daremne") niosło za sobą złą wróżbę.
Przy zapisie dat przed symbolem dnia z kalendarza słonecznego stawiano liczby 1-13 z kalendarza rytualnego. Tym sposobem łączono ze sobą dwie rachuby czasu - rytualną i słoneczną. Na oznaczenie roku roku stosowano jeden z czterech znaków dnia z kalendarza słonecznego, od którego dany rok się zaczynał - Trzcina, Krzemień, Dom i Królik. Do tego znaku dodawano po kolei jedną z liczb od 1 do 13. Taki okres składający się z 52 (4x13) lat stanowił zamknięty cykl w azteckiej rachubie czasu. Dla wierzeń azteckich najważniejszy był moment zrównania się obu kalendarzy, który przypadał właśnie co 52 lata. Był to moment wielkiej uroczystości, czas decydujący o dalszym istnieniu świata. Właśnie wtedy organizowano ceremonię rozpalania nowego ognia. Podczas przygotowań do tego rytuału ludzie gasili wszystkie ogniska, a także pozbywali się wizerunków bóstw, wrzucając je do wody. Główny obrzęd odbywał się na szczycie wzniesienia zwanym Huixachtlan, położonego w pobliżu miast Iztapalapa i Colhuacan. Gdy słońce chyliło się ku zachodowi na wzgórze wyruszała procesja kapłanów, która osiągała swój cel około północy. W ciemnościach i milczeniu przerażeni ludzie zbierali się razem oczekując na dalszy rozwój wydarzeń - niepewny los świata, czy będzie on istniał dalej? Kapłani z uwagą obserwowali czy Plajady przekroczą zenit, co oznaczało trwanie ustalonego porządku na kolejne 52 lata. Gdy owych "siedem sióstr" przekroczyło ów punkt, kapłan krzesał ogień na piersi leżącego na ołtarzu jeńca. Następnie od tego płomienia rozpalał wielkie palenisko. Ofierze wyrywano serce i wrzucano do ognia, gdzie następnie trafiało jego ciało. Rytuał ten miał zapewnić odnowę i dać nowy początek kolejnego cyklu. Oczekująca ludność doliny, zobaczywszy ogień na szczycie wzgórza, nacinała sobie płatki uszu, składając w ten sposób ofiarę z własnej krwi. W tym samym czasie posłańcy z pochodniami roznosili święty ogień do innych azteckich świątyń, skąd zanoszono go do zwykłych domostw. Natomiast w głównej świątyni rozpoczynano składanie w ofierze jeńców wojennych. (na podstawie TAJEMNICE STAROŻYTNYCH CYWILIZACJI tom.50,51 oraz Wikipedii, Handbook to life in the Aztec world - Manuel Aguilar-Moreno).

O historii powstania kalendarza egipskiego pisałam tu:
oraz

czwartek, 23 grudnia 2010

Jutro Wigilia ...

Źródło grafiki: www.freefoto.com
Życzymy wam wszystkim zdrowych, pogodnych i radosnych Świąt Bożego Narodzenia. Niech staną się one dla Was szczególnym czasem radości i pokoju, który będziecie dzielić wspólnie z Waszymi Rodzinami.

środa, 22 grudnia 2010

Będzie polskie WWT?

I:\pappert\guideddiscovery\WorldWideTelescope\przechowalnia\PrzechowalniaIndeks.htm
Tak wyglądają pierwsze przymiarki pod spolszczenie interfejsu programu World Wide Telescope, o którym zdążyłem już wspomnieć. Jak będą wyglądać przymiarki ostatnie tego jeszcze nie wiem. Znalezione przeze mnie narzędzie do lokalizacji programu na pierwszy rzut oka wydawało się trywialne w obsłudze - niestety, tworzone przez nie pliki za cholerę nie chciały się wczytywać poprawnie. Powód był dość zabawny - dołączone do programu przykładowe pliki językowe pochodziły najwidoczniej z innej, wcześniejszej wersji WWT. Dzisiaj w końcu udało mi się odtworzyć matrycę zawierającą tekst w którym ułożone są we właściwej kolejności wszystkie angielskie terminy używane w interfejsie World Wide Telescope, jest zatem na czym pracować. Taką mam przynajmniej nadzieję:)
Kiedy pisałem o World Wide Telescope, wspomniałem o projekcie WWT Ambassadors. Niedawno na jednej z jego stron znalazłem prezentacje wykonane przez dzieciaki w ramach zajęć pilotażowych. Poniżej jedna z nich:

Czy ktoś w Polsce będzie próbować z dzieciakami tworzyć podobne prezentacje - cóż, na razie będę sceptyczny. Chciałbym tylko zwrócić uwagę, że WWT do nauki tworzenia prezentacji nadaje się lepiej, niż większość tego typu programów z którymi zetknąłem się do tej pory. Jak to wygląda w praktyce można obejrzeć tu.
Na zakończenie jeszcze: tutaj Lech Mankiewicz informuje o całej sprawie na portalu Astropolis, tutaj z kolei wspomina o tym Piotrek Skorupski. Być może dzięki Marcinowi Siudzińskiemu z Astronocy uda się również uzyskać zgodę na wykorzystanie tłumaczeń tekstów Small Wanders i Binocular Universe jako scenariuszy pod prezentacje. Co będzie dalej - cóż, zobaczymy - zapewne już w nowym roku.

sobota, 18 grudnia 2010

A za oknem mróz ..

Prawa autorskie: Walter Myers Użyto za pozwoleniem. http://www.arcadiastreet.com/cgvistas/
Księżyc, rejon bieguna południowego, stała baza obserwacyjna. Młoda radioastronom otrzymała właśnie przesyłkę z Ziemi. Za oknem mróz, może nie taki jak u mnie w chwili gdy piszę ten tekst, lecz koło - 30 stopni C może być:) Tu trochę żartuję, trochę zgaduję, ponieważ brak atmosfery na Księżycu powoduje że temperatura jego powierzchni waha się pomiędzy -120 a 70 stopni Celsjusza, zaś z powyższej grafiki nie jestem w stanie odczytać położenia Słońca.
Autorem powyższej pracy jest Walter Myers, artysta specjalizujący się w grafice komputerowej. Choć nie tylko: tutaj można na przykład znaleźć jego utwory muzyczne, natomiast tu jest nieco fotografii. Urodzony w 1951r. Walter rysował od dziecka. W 1982r. stał się posiadaczem Sinclaira Timexa 1000. Jak pisze na swojej stronie, komputerek ten zbyt wiele nie potrafił, lecz z całą pewnością łatwiej było przy jego pomocy narysować linię prostą, niż ołówkiem. W ten sposób rozpoczęła się przygoda Waltera z grafiką komputerową. Jak ta przygoda się rozwija, można przekonać się na stronie: Computergraphic Vistas. Znaleźć tam można nie tylko grafiki o tematyce kosmicznej (choć jest ich chyba najwięcej) - mnie urzekł osobiście cykl Earth (dinosaurs), będący rekonstrukcją historii naszej planety. Pochodzi z niego grafika Crateceous lunar strike widoczna poniżej: Prawa autorskie: Walter Myers Użyto za pozwoleniem. http://www.arcadiastreet.com/cgvistas/
Widoczny na niebie Księżyc to nie pomyłka autora. Rozbłysk nie jest Słońcem widocznym zza krawędzi lecz efektem uderzenia meteroidu. Podobne uderzenie, tym razem wymierzone w Ziemię wymaże niebawem z jej powierzchni dinozaury, których reprezentantem jest widoczny na pierwszym planie Spinozaur.
Wracając do Waltera - należy on do International Association of Astronomical Artists, organizacji która już zdążyła zagościć na tym blogu przy okazji wizyty w Second Life. Jego prace można oglądać również na International Space Art Network, skąd pochodzi widoczne obok zdjęcie. Natomiast grafikę od której rozpocząłem tego posta znalazłem na stronie National Space Society w galerii zawierającej prace zgłoszone do wydanego w 2009r. kalendarza. Gorąco polecam przyjrzenie się pracom tego artysty. Nie tylko posiadają one specyficzny klimat, lecz dzięki zawartym opisom tłumaczącym ich kontekst są wartościowe pod względem edukacyjnym. Aby móc użyć grafik artysty należy się z nim skontaktować. Warunki, na jakich można używać jego grafik oraz email znajdują się na tej stronie.

środa, 15 grudnia 2010

Gra w węża.

Pora na ostatni post poświęcony sobotnim zajęciom w Muzeum Górnośląskim w Bytomiu. Zacznę od zdjęć:

Jest na nich zarówno Dorota Podyma prowadząca wykład o zabawach dzieci w starożytnym Egipcie, jest Ania Rak, Alicja Błasiak oraz Monika Bronk-Pogoda. Chciałem im tutaj serdecznie podziękować za wspólne prowadzenie tych ostatnich dla nas w tym roku warsztatów.
O Scratchu zdążyłem już wspomnieć. Pisałem też o lasce Ra. Pora więc na parę słów na temat wykonywanej przez dzieciaki gry. Nazywała się ona Mehen.
Zdjęcie powyżej przedstawia "prototypy", przygotowane przez nas w domu gdy zastanawialiśmy się, jakich materiałów i technik użyć w trakcie sobotnich zajęć. Mehen była znana w Egipcie pomiędzy 5000 a 4000 lat temu. Posiadała kontekst religijny - spiralny wzór na planszy po której poruszały się pionki zawodników nawiązywał swoim kształtem do Mehena, świętego węża strzegącego boga Ra gdy ten podążał przez krainę nocy. Być może właśnie ten kontekst spowodował, że około 4000 lat temu Egipcjanie przestali w nią grać. Czy uznano, że jej reguły są bluźniercze? Czy fakt, że nacięcia na spirali węża mogły kojarzyć się z próbą jego unicestwienia spowodował że gra została zakazana? Nie mamy danych by odpowiedzieć na to pytanie. Tak czy inaczej, z jakichś powodów Egipcjanie porzucili rozgrywki w nią gdzieś około 4000 lat temu. A szkoda, bowiem była to ich jedyna gra, w której mogło uczestniczyć więcej niż dwóch graczy. Tak wyglądała jedna z odkrytych "plansz":
Datowana jest ona na okres pomiędzy 2575-2150 p.n.e. Powyższe zdjęcie znalazłem na Talking Piramids, gdzie Mehenowi jest poświęcony ciekawy tekst. Oprócz planszy do rozgrywki potrzebne jeszcze były pionki oraz patyczki będące odpowiednikami naszych kostek do gry. Jeżeli chodzi o reguły - niestety, znikły w pomroce dziejów, chociaż ... w latach 20 ubiegłego wieku zaobserwowano u Arabów Baggara Grę w hienę. Podobnie jak Mehen posiadała ona planszę ze spiralnym wzorem, pionki nawiązujące kształtem do drapieżników, zaś do ustalania kolejności i ilości ruchów wykorzystywano pokolorowane z jednej strony patyczki które rzucano podobnie jak my to robimy z kostkami do gry. Czy podobnie rozgrywali swoje partie starożytni? Trudno powiedzieć - być może. W każdym bądź razie jej reguły wykorzystał P.S. Neely tworząc elektroniczną wersję Mehenu:
Można się nią pobawić samemu, jest do pobrania tu. Sama w sobie też już stanowi "informatyczny zabytek" - napisana w Visual Basicu 3.0 wymaga do uruchomienia biblioteki vbrun300.dll. Niemniej na Windows XP (też zabytkowym) poszła. Kto wie, być może pójdzie też na Windows 7:) Widzę, że się rozpisałem. Starożytny Egipt to nie mój konik, lecz tajemnica Mehenu mnie całkiem mocno wciągnęła.
Były to ostatnie nasze warsztaty w tym roku. W przyszłym ... kto wie, czas jeszcze pokaże. Teraz zaś jeszcze dla podsumowania: 25 listopada mieliśmy Życie w Starożytnym Egipcie, w październiku był Świat pozagrobowy, we wrześniu zaś miała miejsce Księżycowa Noc.

niedziela, 12 grudnia 2010

Pora na laskę Ra ...

Skoro Scratcha mamy z głowy, pora wspomnieć o kolejnym z użytych przez nas w trakcie sobotnich zajęć gadżetów, lasce Ra, którą trzyma widoczna na zdjęciu poniżej młoda dama:
Pomysł pożyczyliśmy, rzecz jasna, z Indiany Jonesa. Dla przypomnienia zamieszczam poniżej fragment Poszukiwaczy zaginionej Arki ze sceną rozgrywającą się w Komnacie Map:

Nasza Komnata Map wyglądała cokolwiek skromniej:
Trzeba jednak pamiętać, że dysponowaliśmy budżetem o wiele skromniejszym niż pan Lucas gdy kręcił swój film;) Podobnie jak w przypadku tutoriala wprowadzającego do Scratcha, przepis na wykonanie głowicy laski prześlemy zainteresowanym mailem, tu tylko wspomnę że najlepiej jest wydrukować go na błyszczącym papierze używanym do wydruku zdjęć. Można też wydrukować go na kartce z bloku technicznego - ostrzegam jednak że w tym wypadku prezentuje się ot tak sobie.

Zacznijmy może od Scratcha ...

Sobotnie zajęcia w Muzeum Górnośląskim za nami. Jak obiecaliśmy, zdjęcia oraz obszerniejszą relację z nich przerzucimy na bloga do końca tygodnia. Dzisiaj natomiast chciałbym króciutko wspomnieć o tym, co działo się "przy okazji" tych zajęć. Widoczne powyżej zdjęcie przedstawia naprędce zorganizowane stanowisko komputerowe, gdzie dzieciaki mogły współuczestniczyć w tworzeniu quizu stworzonego przy pomocy Scratcha: Najkrócej rzecz ujmując, Scratch to język programowania umożliwiający tworzenie w prosty sposób różnorodnych aplikacji poprzez "układanie" ich z predefiniowanych klocków oznaczających komendy. Jest on rozwijany jest przez mały zespół którego liderem jest Mitch Resnick, naukowiec pracujący w MIT. Prace te są finansowane między innymi przez Narodową Fundację Nauki, Microsoft, Fundację Intela, Fundację McArthura, Google, Iomega oraz Laboratorium Mediów MIT. Myślę zatem, że chociażby ze względu na wymienionych sponsorów warto się bliżej im przyjrzeć. Pozwolę sobie tutaj odesłać do stworzonych przeze mnie w ubiegły roku prezentacji Odkryj swój wszechświat przy pomocy Scratcha i Dzień Scratcha, zachęcam też do obejrzenia galerii zawierających przykłady użycia tego języka programowania: Ciekawe projekty, Csophie: Education, Polecane.
Co do skryptu, który powstał w trakcie sobotnich zajęć, to proponuję najpierw pobranie i instalację Scratcha na swoim komputerze. Nie jest to wprawdzie niezbędne, lecz jeśli zaczniecie się bawić sobotnim quizem to sami zobaczycie, że w wersji on-line rozwiązać się go nie da. Pamiętajcie, że pytania i odpowiedzi do niego układały raczej małe dzieci dlatego nie spodziewajcie się łatwych i oczywistych rozwiązań;) Po pobraniu natomiast skryptu i uruchomieniu go wewnątrz zainstalowanego Scratcha będziecie mieli możliwość wglądu w jego kod, dzięki czemu odgadnięcie odpowiedzi stanie się o wiele prostsze ;)
Na koniec mam jeszcze film zawierający nagranie wystąpienia Resnicka jeszcze z 2006r. :
Film jest dość długi, wart jednak obejrzenia chociażby ze względu na pokazane w nim przykłady dziecięcej kreatywności stworzone w trakcie prowadzonych przez Resnicka eksperymentalnych kursów. Coś krótszego, poświęconego wyłącznie Scratchowi jest tu:

Dla zainteresowanych mamy również krótki tutorial po polsku - w tym jednak przypadku proszę o kontakt na maila który podałem w trakcie sobotnich zajęć.

piątek, 10 grudnia 2010

Szkoły talentów.

Pisząc o Kenie Robinsonie zlinkowałem sobie stronę Ministerstwa Edukacji Narodowej poświęconą Rokowi Odkrywania Talentów. Jakieś dwa dni temu pojawiła się na niej nowa mapa, tym razem z zaznaczonymi "szkołami odkrywców talentów". Znaleźć się na niej może szkoła lub przedszkole które spełni warunki wymienione w regulaminie:
1. Tytuł stanowi wyróżnienie dla szkół i przedszkoli, które szczególnie przyczyniają się do odkrywania, promocji i wspierania uzdolnień dzieci i młodzieży.
2. Tytuł może być przyznany szkołom i przedszkolom, które posiadają przynajmniej trzech nauczycieli, prowadzących systematyczną pracę z uczniami o szczególnych uzdolnieniach i których uczniowie mają szczególne osiągnięcia czy dokonania.
3. Wyróżniająca się praca z uczniami utalentowanymi może dotyczyć odkrywania i rozwijania uzdolnień przedmiotowych, sportowych, artystycznych, technicznych oraz ich aktywności obywatelskiej lub wolontariatu.
4. Dziedziny aktywności, których rozwijaniem zajmują się poszczególni zgłaszani nauczyciele powinny być różne oraz każdy z nauczycieli powinien zajmować się inną grupą uczniów.
5. Potrzebne jest zaprezentowanie, że szkoła ma kilka ofert rozwoju rozmaitych zainteresowań
adresowanych do różnych uczniów, o różnych predyspozycjach.
Mapa na razie jest dość pusta - co nie dziwi, gdyż jak wspomniałem aktywna jest od niedawna. Myślę jednak, że to się zmieni - talentów wszak u nas dostatek.

czwartek, 9 grudnia 2010

Wow!

Tego się nie spodziewałem. Szczerze mówiąc, na tegorocznym liczeniu gwiazd w Łabędziu położyłem krechę, tymczasem wpis na EuHou dosyć mocno mnie zaskoczył. Wygląda na to, że "we are the champions". Spora w tym zasługa pana Lecha Mankiewicza, który poinformował o całej akcji działających w ramach EuHou nauczycieli. Bardzo fajnie zadziałali ludzie z Astrobazy. Przeglądając wyniki pomiarów wygląda na to, że najwięcej zostało wygenerowane chyba przez nich. No i rzecz jasna trzeba pamiętać o portalu Astronomia.pl, gdzie Krzysztof Czart co roku aktualizuje polską instrukcję umożliwiającą udział w tym projekcie osobom które nie znają wystarczająco dobrze języka angielskiego. Kolejne liczenie gwiazd, tym razem w gwiazdozbiorze Oriona rusza pod koniec lutego:Ciekawe jak wypadniemy. A może ktoś wpadnie na pomysł, by przy okazji pobawić się w pełną realizację projektu Dark Sky Rangers? Zobaczymy.

środa, 8 grudnia 2010

Jest kawiarnia ..

... a w niej można spotkać przykładowo profesora Karola Myśliwca, wygłaszającego prelekcję o tajemnicach starożytnego Egiptu. Gdybym o tym wiedział nieco wcześniej ... niestety, musiałem zadowolić się filmem znajdującym się na stronach Partnerstwa Dla Przyszłości.
Śląska Kawiarnia Naukowa jest stowarzyszeniem którego celem jest popularyzacja nauki w specyficznej, kawiarnianej atmosferze. Piszą o sobie: "W krajach Europy Zachodniej od wielu lat, a w Polsce od kilku działają tzw. kawiarnie naukowe. To nie są specjalne lokale w których można mówić jedynie o nauce, raczej miejsca nauce przyjazne. Kawiarnia jest do tego wręcz wymarzona. Przecież nie przychodzi się tutaj jedynie po to, żeby napić się kawy. To nie fast food. Do kawiarni przychodzi się, by spędzić miło czas w towarzystwie. By porozmawiać. Dlaczego tematem tych rozmów nie miałaby być nauka? Bo zbyt skomplikowana? Bo nieciekawa? To nad czym pracują naukowcy nie jest oderwane od rzeczywistości. Nie funkcjonuje w jakimś innym świecie. Dotyczy nas wszystkich, bo rozwiązuje nasze problemy". Ogólnie biorąc, wiedzieć warto - do Katowic mam "rzut beretem".

wtorek, 7 grudnia 2010

A to ci projekt ...

Podobne pytanie, jak to sformułowane powyżej sam sobie zadałem ostatnio. Nie, żebym nie wiedział czym projekt edukacyjny jest. Bardziej, by się dowiedzieć czym jest w definicji MEN. Na razie przeglądam sobie to i owo myśląc sobie, że to całkiem fajna rzecz być może. Wygląda bowiem na to, że takowym projektem może być każde sensowne działanie, o ile zostanie przeprowadzone w sposób zespołowy oraz należycie zaprezentowane. Jak będzie z tym w praktyce, zobaczymy.

poniedziałek, 6 grudnia 2010

Remedium?

Ściągam właśnie sobie wystąpienie pana Robinsona. Warto wiedzieć, że na stronach TED można sobie pobrać każde z zarejestrowanych tam przemówień. Trochę to może wprawdzie potrwać, jeżeli wybierze się lepszą jakość filmu - ale co tam, jakoś to przeboleję. Tymczasem aby umilić sobie ściąganie zapraszam na film:
Zrealizowany on został w jednej z irlandzkich komputerowych świetlic. Nie wiem tutaj czy prawidłowo tłumaczę computer clubhouse, lecz mniejsza z tym.

Ważne, że środowisko w którym się uczą dzieciaki na tym filmie chyba w jakiejś mierze odpowiada postulatom pana Robinsona. O sieci Computer Clubhouse Network już pisałem, więc nie będę się powtarzał. Zachęcam natomiast aby pomyszkować trochę wśród filmów znajdujących się na YouTube. Drugie ciekawe miejsce w sieci które odświeżyłem sobie wczoraj to strona Edukowanie przez podróżowanie poświęcona edukacji domowej w wykonaniu Anny Janickiej-Galant i jej syna, Przemka. Choć do edukacji domowej podchodzę z mieszanymi uczuciami - zajrzeć warto.

piątek, 3 grudnia 2010

Tako rzecze Ken Robinson.

I:\pappert\blendedlearning\RSA\RSAIndeks.htm
I:\pappert\blendedlearning\reimagineschools\Reimagingschool.htm
"W roku 1998 rząd Wielkiej Brytanii zaproponował mu założenie oraz poprowadzenie narodowej komisji do spraw kreatywności, edukacji i ekonomii. Komisja zebrała czołowych ludzi biznesu, szkolnictwa, naukowców i artystów. Jego raport: All Our Futures: Creativity, Culture and Education (Raport Robinsona) po opublikowaniu zdobył ogromne uznanie. The Times napisał: "Ten raport dotyczy niektórych najważniejszych kwestii, przed którymi stoi biznes XXI wieku. Każdy prezes czy dyrektor do spraw zasobów ludzkich powinien nim uderzyć w stół i domagać się działań". Wikipedia.
Kena Robinsona o którym mowa powyżej nie znałem, poznałem zaś za pośrednictwem filmu, do którego link przyszedł we wczorajszym mailu (dzięki serdeczne, Panie Leszku):
Co jeszcze ma on do powiedzenia na temat współczesnej edukacji można jeszcze posłuchać (i poczytać) w wystąpieniu zarejestrowanym na konferencji TED w lutym 2006 (wersja YouTube poniżej):
Tak czy inaczej, z tego co pan Robinson mówi jasno wynika, że nie obejdzie się bez zmian w publicznej edukacji. Co z resztą widać również w naszym ministerstwie. Mam tu na myśli te wymierne efekty trwającego Roku Odkrywania Talentów - czyli mapę.

środa, 1 grudnia 2010

Spleen 2

Coś dla poprawy nastroju:

Tutaj zaś dla przypomnienia Spleen 1.

czwartek, 25 listopada 2010

Sobota w muzeum ...

... upłynęła nam pod znakiem zajęć poświęconych życiu w starożytnym Egipcie:
Ponieważ wszystko widać na zdjęciach, nie będę się rozpisywał. Chciałbym tylko serdecznie podziękować Dorocie Podymie, której obecność bardzo przyjemnie nas zaskoczyła:) Tak przy okazji - w ramach cyklu spotkań Skarby Muzeum Górnośląskiego to właśnie Dorota poprowadzi wykład poświęcony instrumentowi należącemu do pewnego dość leciwego szamana. Brzmi to intrygująco - warto się zatem przekonać osobiście czym ów instrument był 3 marca 2011 o godzinie 17. Wracając jednak do naszych zajęć - model wnętrza makiety piramidy którego omówieniem rozpoczęliśmy warsztaty zamieszczam jeszcze raz poniżej:
Przypomnę, że zawiera on w jednej ze ścian hiperłącze prowadzące do albumu ze zdjęciami wykonanymi webkamerką w trakcie ubiegłorocznych zajęć. Natomiast, jeżeli chodzi o grę którą bawiły się dzieciaki pod koniec warsztatów, to jest ona tu.
Po raz ostatni w tym roku będziemy się widzieć w sobotę, 11 grudnia. Tym razem w kontekście staroegipskich gier.

GAM nadchodzi ...

Choć jeszcze mamy rok 2010, Astronomowie bez granic już planują obchody Międzynarodowego Miesiąca z Astronomią w roku przyszłym. Ma on wyglądać tak:
2-3 kwietnia: obserwacje Saturna. W tym roku w kwietniu Saturn za bardzo nie dopisał. Chodzi mi tutaj o pierścienie, które były ustawione do nas "kantem", co niestety ograniczało ich widoczność. Jak będzie w roku przyszłym? Sprawdziłem to przed chwilą na Stellarium - będzie lepiej:)
9 kwietnia: Star Party. Jak może taka impreza wyglądać? Baaardzo różnie. Zachęcam do obejrzenia filmiku zrealizowanego w 2009r. w Skopie. Jak widać taki pokaz da się przeprowadzić nawet w mieście, gdzie zanieczyszczenie sztucznym światłem jest dość znaczne. Można też do tego podejść zupełnie inaczej. Poniżej zamieszczam filmik, będący zapowiedzią Star Party organizowanego przez Gianlucę Massi:
Organizowane przez niego Starparty będzie mieć miejsce już niebawem, pierwszego grudnia o godzinie 22 UT. Rzecz jasna, będzie mieć miejsce ono online, podaję adres.
10-16 kwietnia: tydzień z Księżycem. Dla przypomnienia, Księżycową noc obchodziliśmy ostatnio wspólnie z Muzeum Górnośląskim w Bytomiu.
17 kwietnia: dzień Słońca. Jakoś tak przypomniała mi się wizyta w Młodzieżowym Obserwatorium w Niepołomicach, jeszcze w ubiegłym roku:
Natomiast link do tekstu zawierającego parę pomysłów możliwych do wykorzystania w trakcie Słonecznego dnia jest tu.
Tak w skrócie to wygląda. Być może będzie kolejna szansa, aby załapać się na obserwacje z Gianlucą Massim. W tym roku niestety mi nie wyszło;)
Międzynarodowy Miesiąc z Astronomią jest jedną z imprez będących pokłosiem Międzynarodowego Roku Astronomii. Organizowany jest on przez Astronomów bez Granic. Na naszym blogu towarzyszące mu teksty oznaczyłem etykietą GAM. Kończę filmem będącym pierwszą częścią wywiadu z Johnem Dobsonem:

Człowiek-legenda, założyciel Sidewalk Astronomers, wynalazca montażu nazwanego jego nazwiskiem właśnie niedawno ukończył 95 lat. W tegorocznym Miesiącu z Astronomią wystąpił w serii wywiadów z najbardziej znaczącymi postaciami świata astronomii amatorskiej. Myślę, że w przyszłym roku pojawi się w niej również.

Celestia siódma.

Kiedy ostatnio porządkowałem sobie notatki poświęcone Celestia Educational Activities zauważyłem, że na blogu brakuje materiałów poświęconych części siódmej - Statkom kosmicznym - część I. Pora zatem nadrobić zaległości:
Powyższą prezentację należy traktować jako szablon. Hiperłącza powiązane z grafikami prowadzą do miejsc w wirtualnym kosmosie Celestii - zadziałają dopiero po zainstalowaniu tego pakietu.
Skoro zaś już o Celestii mowa, poniżej zamieszczam krótkie przypomnienie materiałów, które już umieściłem na blogu. Zacznę może od galerii, która towarzyszy prezentacji pokazującej możliwości pakietu:
Od A Tour of the Celestia Universe
Znajdują się w niej zrzuty ekranu z World of Celestia. Sprawdziłem przed chwilą datę - galeria ta powstała jeszcze w 2008 roku, a zatem z okazji zabaw wersją Celestii 1.5. Jak widzę jednak wciąż jest reprezentatywna, nie ma więc sensu bym ją aktualizował. Poniżej natomiast zamieszczam indeks ułatwiający orientację w tekstach towarzyszących poszczególnym częściom "podróży":
1. Wszechświat (CelEdu0102): obok link do oryginalnej wersji.
2. Wewnętrzny Układ Słoneczny (CelEdu03E): obok link do oryginalnej wersji.
3. Zewnętrzny Układ Słoneczny (CelEdu04E): obok link do oryginalnej wersji.
4. Terraformowanie Marsa (CelEdu05): obok link do oryginalnej wersji.
6. Życie i śmierć gwiazd (CelEdu06): obok link do oryginalnej wersji.
7. Statki kosmiczne - część pierwsza (CelEdu07): obok link do oryginalnej wersji.
8. Statki kosmiczne - część druga (CelEdu08): obok link do oryginalnej wersji.
9. Początki Ziemi i Księżyca (CelEdu09): obok link do oryginalnej wersji.
10. Poszukiwanie pozaziemskiej inteligencji (CelEdu10): obok link do oryginalnej wersji.
Myślę, że to zestawienie powinno wystarczyć do wyrobienia sobie zdania, czy instalować ten pakiet czy też nie. Osobiście zapewniam, że warto.

wtorek, 16 listopada 2010

Co u nas słychać ...

Egipt in the flash. Zbliżają się kolejne nasze warsztaty w Muzeum Górnośląskim. Zasadniczo, będzie to powtórka z Życia w Starożytnym Egipcie. Tymczasem proponuję Bricks of Egypt:
Trafiłem na nią za pośrednictwem strony Talking Piramids, będącej prawdziwą skarbnicą ciekawostek związanych ze starożytnym Egiptem, poczynając od relacji z aktualnych odkryć na gierkach takich jak ta powyżej kończąc.
Wystarczy wyjść przed dom, aby zobaczyć widok taki jak ten:
No, może trochę przesadziłem, powyższe bowiem zdjęcie Plejad uzyskałem przy pomocy kanaryjskiego Slooha, w każdym bądź razie znajdziemy na nocnym niebie i Plejady, i Oriona, cały czas świeci Jowisz, wczesnym zaś rankiem można obejrzeć Saturna oraz Wenus:
Liczenie gwiazd w ramach Great World Wide Star Count zakończone. Nie będę ukrywał, że jestem rozczarowany tegoroczną akcją. Z niewiadomych powodów nie działała mapa wyświetlająca wyniki. Tym samym nie można było podejrzeć, kto i gdzie przeprowadza obserwacje. Great World Wide Star Count jako społecznościowy projekt naukowy zadebiutowało w 2007r. W tym czasie do akcji przystąpiło 6 624 uczestników. W roku 2008 nastąpił dwukrotny spadek tej liczby. Prawie to samo stało się w roku 2009. Myślę, że wpadka z mapą pogłębi jeszcze ten trend. Umieściłem na Slideshare szablon prezentacji, którą można wykorzystać w projekcie związanym z liczeniem gwiazd:
Niestety, nie byłem w stanie zamieścić go w formacie pptx (odmawiał tego serwer), więc w końcu przesłałem go w pdf-ie. Myślę jednak, że nie będzie to stanowiło dla potencjalnych zainteresowanych specjalnego problemu.
"In God We Trust" - myślę, że to amerykańskie motto mogłoby się spokojnie stać podtytułem dokumentalnego miniserialu God in America, który znalazłem w serwisie www.pbs.org:

Watch the full episode. See more FRONTLINE.

Polecam, gdyż religijność amerykańska jest swoistym fenomenem, który ten miniserial całkiem nieźle próbuje wyjaśnić. Jeżeli chodzi zaś o sam serwis - trafiłem na niego idąc śladem projektu WorldWide Telescope Ambassadors, o którym pisałem ostatnio. To właśnie na pośrednio powiązanej z tym serwisem stronie Teachers Domain mają być przechowywane stworzone w ramach WWTA prezentacje.
Cham w Celestii. Przyglądałem się już centrum Galaktyki w Second Life, warto też zobaczyć prezentację znajdującą się w zasobach WWT. Natomiast poniższą grafikę wykonał Cham:
Przedstawia ona orbity gwiazd krążących wokół masywnej czarnej dziury znajdującej się w sercu naszej Drogi Mlecznej. Cham posiada imponującą kolekcję stworzonych przez siebie rozszerzeń którą umieścił na poświęconym Celestii forum.

poniedziałek, 8 listopada 2010

Celestia (póki co) górą.

I:\pappert\guideddiscovery\WorldWideTelescope\mated.htm
Zacznę może od filmu sprzed dwóch lat:

Ponieważ w czasie gdy on powstał intensywnie bawiłem się Celestią, jedynie odnotowałem sobie fakt pojawienia się World Wide Telescope w sieci. Prócz tego w 2008r. dysponowałem maszyną, która była nieco za słaba aby udźwignąć ten program. Potem nastał Międzynarodowy Rok Astronomii i zdążyłem o WWT zapomnieć - zbyt byłem zajęty materiałami Night Sky Network. Jedyne, co sobie odnotowałem w tamtym czasie to wzmianka, którą znalazłem na stronach EuHou:

Tak czy inaczej, temat WWT poszedł "ad acta". Tymczasem, jakieś dwa tygodnie temu, przeglądając sobie materiały poświęcone Mikroobserwatorium trafiłem między innymi na The Youth Astronomy Apprenticeship Program, potem zaś idąc śladem któregoś z rzędu z linków nie z tego ni z owego wyświetliło mi się strona WorldWide Telescope Ambassadors :

Program ten trwa od końca ubiegłego roku. Jego celem jest wyszkolenie trenerów zdolnych do tworzenia oraz prowadzenia prezentacji przy pomocy World Wide Telescope. Tak wygląda schemat działań:

W oparciu o doświadczenia zdobyte w trakcie programów szkolnych oraz materiały stworzone przez społeczności docelowo ma powstać publicznie dostępna baza scenariuszy przechowywana na serwerach WGBH Teacher's Domain. Organizatorzy zakładają, że do połowy 2011 roku zakończą fazę pilotażu - tak mniej więcej rozumiem "limited US expansion" występujące w dokumentacji projektu. Następnie program ma objąć całe Stany Zjednoczone. Jeszcze ciekawiej zrobiło się, gdy spojrzałem na biografię Roy'a Gould'a, który wystąpił w filmie otwierającym ten post. Okazało się, że Gould okazał się być człowiekiem zaangażowanym w tworzenie Mikroobserwatorium, wcześniej zaś był związany z Muzeum Nauki w Bostonie które zdążyło zagościć na tym blogu w Ostatniej kartce z kalendarza. Próbowałem jeszcze znaleźć informacje na temat aktualnie trwających pilotaży. Niestety, jedyny, w miarę konkretny opis dotyczył Jonas Clarke Middle School, gdzie w programie uczestniczyło 72 dzieci. Trochę szkoda - co innego bowiem czytać udostępnione on-line scenariusze czy materiały z konferencji, a co innego zobaczyć galerię zdjęć, czy też film z zajęć, gdzie można z twarzy odczytać emocje pokazujące czy dane narzędzie faktycznie działa, czy też nie. Chwilowo mogę polegać jedynie na reklamówce Microsoftu;) Popatrzcie jednak na to:

Myślę, że pokazany powyżej styl prowadzenia prezentacji potrafi wywołać odpowiednie wrażenie, podobnie jak widoczne poniżej planetarium, którego opis znalazłem na stronach WWT:Jak twierdzą autorzy projektu, całkowity koszt materiałów potrzebnych do jego wykonania wynosi w granicach 900 dolarów. Teoretycznie zatem powinien dać się zrobić, nie są to bowiem koszty zaporowe.
Tak czy inaczej, wygląda to wszystko ciekawie. Uwzględniając fakt, że program WWT Ambassadors jest rozwijany przez ludzi związanych z instytucjami posiadającymi uznaną renomę jeżeli chodzi o tworzenie programów edukacyjnych istnieje szansa że powstanie jakościowo zupełnie nowy program nauczania nie tylko astronomii, lecz również tego co określa się mianem "STEM concepts". Czy tak się stanie i czy ten program odniesie sukces, zobaczymy. Tak czy inaczej, stronę WWT Ambassadors będę sobie od czasu do czasu odwiedzał.
O WWT napisano w sieci sporo. Dość dobra polska charakterystyka tego programu znalazła się na blogu Terra Observer. Oczywiście, najlepsze są anglojęzyczne tutoriale. Warto też pooglądać sobie prezentacje, których obszerny wybór znajduje się tu. Nadmienię tu, że WWT można uruchomić również z poziomu przeglądarki - trzeba mieć tylko zainstalowany Silverlight, który przecież i tak się gdzie indziej przyda. Ze swojej strony chciałbym polecić trzy prezentacje. Pierwsza, ze względów sentymentalnych;) nawiązuje do tego oto "historycznego" zdjęcia:
Co ono przedstawia - wiadomo, a jeśli nie to wystarczy kliknąć tutaj. Można też odbyć wycieczkę po Mgławicy Oriona przy pomocy tej oto prezentacji. Pochodzący z niej poniższy slajd przedstawia proplydy:
Kolejna z polecanych przeze mnie prezentacji to Earth @ Night. Wybrałem ją, by nawiązać do wciąż trwającego "liczenia" gwiazd w Łabędziu. Trzecią niech będzie The Ring Nebula, stworzona przez sześcioletniego Benjamina. To właśnie o nim wspomniał Curtis Wong w filmie, którym rozpocząłem ten post. To co się dzieje wokół WWT wygląda, jak na razie, bardzo zachęcająco. Pozwoliłem sobie jednak jeszcze porównać scenariusze zajęć stworzonych pod WWT z tymi, które pod Celestię stworzył Frank Gregorio. Przy całym moim szacunku dla twórców z Microsoft Research oraz świadomości tego, że WWT wydaje się posiadać więcej możliwości niż Celestia, materiały Gregoria są chyba jednak lepsze. Nie chodzi tu o to, że są one bardziej profesjonalne - po prostu wydaje mi się że Frank lepiej rozumie dzieciaki co odpowiednio przekłada się na styl. No, ale może to być wyłącznie moje subiektywne wrażenie. Najlepiej zatem porównania dokonać samemu.

poniedziałek, 1 listopada 2010

Izyda - przedstawienie bogini.


Nasza córcia w ramach zadania domowego z historii, miała przez weekend wykonać strój wybranej bogini oraz przygotować o niej parę słów. Pierwsze Ola dokonała wyboru postaci - została nią Izyda. Później przejrzeliśmy grafiki i zdjęcia z reliefów, by lepiej się jej przyjrzeć. Następnie Jacek kupił czerwone sukno a zaprzyjaźniona sąsiadka pomogła nam uszyć suknię (cała rodzinka i okolice została w to wmieszana !!:)). Na koniec wykonaliśmy biżuterię oraz inne atrybuty Izydy, tj. dysk słoneczny z krowimi rogami oraz znak anch. Nie raz w ten sposób poznawaliśmy bóstwa starożytne. Kiedy nasze dzieci były młodsze robiliśmy przedstawienia z mitologicznymi postaciami, ich rysunki i quizy. Zawsze tego typu zajęcia sprawiały dzieciakom frajdę. Także i tym razem zabawa była przednia a Olcia jako Izyda wygląda super.

Simonova

I:\outdoordisk\film\01malowaniepiaskiem\01MalowaniePiaskiem.htm


środa, 27 października 2010

Co jeszcze w tym miesiącu?

Widoczna powyżej tablica informacyjna towarzyszy świeżo otwartej w Second Astronomy wystawie poświęconej portretowi naszej Galaktyki wykonanemu przez Kosmiczny Teleskop Spitzera. Poniżej mój awatar wpatruje się w centrum Galaktyki:
Więcej o wystawie oraz powyższym portrecie powstałym przez złożenie 800 000 klatek przeczytać można tutaj. O osiemnastej i dziewiętnastej naszego czasu będzie mieć miejsce jeszcze dziś wykład prowadzony w SL Dr. Roberta Hulla. Na wszelki wypadek podaję czas również w SLT: 9AM i 10AM. Tak na wypadek, gdyby mi się pochrzaniło, gdyż SLT a GMT to jednak nie jest jedno i to samo:))
Pojutrze się rozpoczyna się kolejne liczenie gwiazd:Żeby się nie rozpisywać przypomnę że tej corocznej akcji poświęciłem szereg postów z których kluczowy jest tu. Nie ma zatem sensu bym więcej się rozpisywał. Pozwolę sobie jednak zamieścić instrukcję którą dla tegorocznego projektu przetłumaczył Krzysztof Czart z Astronomia.pl: Warto też bliżej się przyjrzeć gwiazdozbiorowi Łabędzia:
Ja uczyniłem to przy pomocy Orbitera, natomiast szczególnie ciekawy tekst na jego temat jest tu. No i na koniec - poniższą grafikę zamieszczam dla przypomnienia o trwającym projekcie Year of The Solar System:
Pochodzi ona z serwisu Solar System Exploration i jak się łatwo domyśleć przedstawia nasz Układ Słoneczny. Mnie zaś się przypomina jego "paskami opisanie" oraz skrypt w Scratchu który pisaliśmy z Pawłem osadzony w poście Hemisferium. Niech oba te teksty będą pod ręką. Myślę, że się jeszcze przydadzą.

wtorek, 26 października 2010

Przepis na drinka;)

Był drink? A jakże był:Dmuchanie w balonik też było:
Wszystko zaś działo się na szkoleniu zorganizowanym przez Centrum Nauki Kopernik poświęconym organizacji Klubów Młodych Odkrywców w którym miałem przyjemność uczestniczyć w ubiegłą sobotę. W jego trakcie mogliśmy zapoznać się z ideą klubów, przetrenować przeprowadzenie przykładowych eksperymentów (jeden z widocznych powyżej udało mi się znaleźć tutaj), zapoznać się z działaniem platformy internetowej służącej tworzeniu klubowej społeczności, wymienić doświadczenia. A wrażenia? Szkolenie to było jednym ze szkoleń pilotażowych. Dało się to wyczuć chociażby w postawie trenerów. Byli autentyczni, pozbawieni tej specyficznej rutyny która mnie osobiście potwornie drażni. Pod względem organizacji szkolenia- wszystko było jak najbardziej OK. Jedyne, czego mi osobiście trochę brakowało w jego trakcie to informacji o sposobach finansowania lokalnych klubów. Tu warto wspomnieć, że sama idea klubów narodziła się w Kłodzku, za sprawą Janusza Laski i Kłodzkiego Towarzystwa Oświatowego. "Dzięki grantowi przyznanemu przez Polsko Amerykańską Fundację Wolności oraz Fundację Dzieci i Młodzieży Kłodzkie Towarzystwo Oświatowe mogło rozwijać ten projekt w latach 2002-2005. W efekcie powstało kilkadziesiąt Klubów Młodego Odkrywcy na terenie całej Polski. Po 2005 r. Kłodzkie Towarzystwo Oświatowe, z uwagi na zakończenie grantu finansowego, ograniczyło zakres prac związanych z tym projektem." - tyle z historii projektu. A jak to wygląda teraz? "Począwszy od 2010 roku, CNK prowadzi szeroko zakrojone działania zmierzające do propagowania idei Klubów i pozyskiwania nowych członków. Działania te obejmują prowadzenie serwisu społecznościowego www.kmo.org.pl, organizację konferencji i szkoleń dla opiekunów Klubów, wspieranie lokalnych Festiwali Młodych Odkrywców, przygotowanie konkursów dla Klubów, opracowanie metodologii KMO i stworzenie zespołu trenerów KMO." Uwzględniając fakt, że za działalnością klubów aktualnie stoi Centrum Nauki Kopernik projektowi nie powinny towarzyszyć problemy finansowe. Usłyszałem też na szkoleniu że projekt jest również otwarty nie tylko dla szkół, lecz również dla innych organizacji. Kluby mogą zatem powstawać w różnego typu stowarzyszeniach zajmujących się pracą z dziećmi, świetlicach środowiskowych a nawet rodzinach (na moje pytanie, czy przykładowo mogę założyć klub z synem otrzymałem, po pewnym wahaniu odpowiedź że tak - mam nadzieję że się nie przesłyszałem). Nie jest wymagane (choć na razie strona KMO sugeruje coś innego), aby opiekunem klubu był zawodowy nauczyciel. Jest zatem szansa że sieć klubów może stać się prawdziwą platformą wymiany doświadczeń oraz integrującą jak na razie funkcjonujące obok siebie systemy edukacji formalnej, nieformalnej i domowej. Czy tak się stanie? Zobaczymy.