Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Historia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Historia. Pokaż wszystkie posty

sobota, 23 lutego 2013

Beyond Apollo

I:\pappert\guideddiscovery\gwiazdygwiazdozbioryplanety\solarsystemambassadors\mars\Mars.htm
Powyżej widać Voyagera zmierzającego w stronę Czerwonej Planety, której mapę widać poniżej: 
Przyznaję, niezbyt szczegółowa - nie ma się jednak czemu dziwić, skoro pochodzi z 1962r. A oto stacja kosmiczna Power Tower:
Miała ona służyć w latach 90 ubiegłego wieku jako przyczółek do marsjańskich misji typu "sample return" zaś ostatecznie również załogowych lotów.  To tylko trzy przykłady z wielu znalezionych na blogu Beyond Apollo. Prowadzony przez Davida Portree, poświęcony jest on projektom które nigdy nie doczekały się realizacji. Zlinkowałem sobie jeszcze tekst na temat planowanej misji w okolice krateru Tycho, Robot Rendezvous at Hadley Rille, The Proper Course for Lunar Exploration. Naprawdę ciekawy blog - polecam.

wtorek, 19 lutego 2013

Urodziny Kopernika

I:\pappert\guideddiscovery\WorldWideTelescope\pilots\interakcjaintegracja\Interakcja integracja.htm
Google właśnie przypomniał o 540 urodzinach Mikołaja Kopernika. Idąc jego śladem, zatrzymałem się przy przez chwilę przy obrazie Jana Matejki Astronom Kopernik, czyli rozmowa z Bogiem:
Potem na moment odwiedziłem Toruń, aby w końcu wylądować w serwisie Nicolaus Copernicus Thorunensis, gdzie znalazłem poniższy film:

Niestety, nie jestem pewien czy go mogę umieścić na blogu - skoro powstał za pieniądze podatników to być może tak. Być może jednak nie -  na stronach serwisu z którego pochodzi nie udało mi się znaleźć  ani słowa wzmianki o możliwości jego ponownego użycia - trochę szkoda, bo by się przydała (to taka dygresja na temat pewnej dyskusji, na którą niedawno trafiłem w necie). Zerkam jeszcze na bloga Emily, sięgam po Historię astronomii Micheala Hoskina: "Kopernik nie mógł, oczywiście, ignorować obiekcji astronomicznej natury wobec ruchu Ziemi. Gdyby gwiazdy znajdowały się w stosunkowo niedużych odległościach, jak to wówczas zakładano, powinny - obserwowane z krążącej wokół Słońca Ziemi - wykonywać pozorne cykliczne roczne ruchy sięgające nawet 7 stopni; tymczasem niczego takiego nie dostrzeżono. Co więcej, mieszkańcy Ziemi powinni czasami widzieć więcej niż połowę gwiazd, a czasami - mniej. Kopernik, jak Arystarch na długo przed nim, mógł tylko odsunąć gwiazdy na większą odległość - na tyle dużą, by zaobserwowanie ich ruchów pozostawało poza zasięgiem ówczesnych instrumentów. Ale wtedy, co podkreślił Tycho Brahe, między najbardziej zewnętrzną planetą a gwiazdami rozciągałaby się rozległa, niezrozumiała przerwa; gwiazdy zaś musiałyby mieć olbrzymie rozmiary, skoro możemy je dostrzec z tak wielkich odległości". A potem byli: Kepler, Galileusz, Descartes, Newton, Herschel, Hubble - tylko pobieżnie ślizgam się po korowodzie umysłów, których poglądy stworzyły współczesny nam obraz Wszechświata. Przełom jednak nastąpił we Fromborku.
Idąc śladem Google'a sprawdziłem jeszcze, gdzie "Kopernik" jest u nas na blogu. Wyszło z tego całkiem zabawne zestawienie.

czwartek, 29 listopada 2012

O sztuce układania horoskopów

I:\pappert\guideddiscovery\sillyquestion\Naiwnepytanie.htm
"Idę więc do nich i mówię, że czas jest zawsze przejściowy, a chaos jest w was!" - nie znałem Astrologa wcześniej, trafiłem na niego wczoraj przeglądając materiały poświęcone mgławicom. Taki urok Google'a - potrafi czasami zaskoczyć celnością wyszukiwań... Przemysław Gintrowski odszedł przeszło miesiąc temu, 21 października. Miał 61 lat.

środa, 28 listopada 2012

W muzeum noc druga

I:\outdoordisk\gorzna\gorznaiokolice.htm
To już ostatni z postów poświęconych naszemu wyjazdowi do Nowin oraz Górznej. Wieczorem w sobotę Maria proponuje, aby odwiedzić szkołę jeszcze raz. Po drodze zahaczamy o dom pana Tadeusza Grzesiaka, twórcy znajdującego się w szkole muzeum. Niestety, jest on nieobecny. Po przyjeździe na miejsce Maria pokazuje nam między innymi salę dedykowaną Tony'emu Halikowi, pokazuje pracownię multimedialną, opowiada o funkcjonowaniu szkoły. Największe jednak wrażenie robi na nas dzieło pana Grzesiaka:
Wśród eksponatów związanych z dość burzliwą miejscami historią tego regionu powoli zaczynamy czuć się jak dzieci: "wziąć do rąk, dotknąć, przymierzyć,  zaspokoić ciekawość":
Większość znajdujących się w muzeum eksponatów jest nieopisana. Dlaczego? - dowiemy się o tym następnego dnia.
Ze szkoły wracamy gdzieś koło 23. Zdjęcia z naszej nocnej wizyty można przejrzeć w tym albumie.
Z panem Tadeuszem spotykamy się następnego dnia. Dowiadujemy się między innymi, że brak opisów eksponatów jest celowy - ma on aktywizować wyobraźnię dzieci. W trakcie zajęć prowadzonych w muzeum dowiadują się one o faktycznym pochodzeniu danego eksponatu dopiero gdy spróbują najpierw same ustalić jego przeznaczenie. Pan Tadeusz opowiada również trochę o swoich perypetiach związanych z niektórymi militariami. Żałujemy,  że bez autoryzacji nie możemy ich tutaj opisać. Mamy jednak nadzieję, że będzie ku temu okazja być może przy kolejnej wizycie Górznej. 

środa, 8 sierpnia 2012

A tak się to rozpoczęło ...

I:\pappert\guideddiscovery\WorldWideTelescope\pilots\microsoft\sas\SAS.htm
I:\pappert\guideddiscovery\WorldWideTelescope\software\SoftwareIndeks.htm
I:\pappert\guideddiscovery\WorldWideTelescope\mated\wwthighschool\Mars\ThePathfinders
I:\pappert\guideddiscovery\WorldWideTelescope\mated\wwthighschool\marshist.htm
Ponieważ pierwszymi udanymi lądowaniami na Marsie były lądowania Vikingów, waham się czy ten post nie powinien odnosić się właśnie do nich. Niech misję ich pokaże ten krótki film:

Ponieważ jednak nie były one mobilne, pierwszeństwo chyba należy się Pathfinderowi. To właśnie łazik wchodzący w skład tej misji zawierał działające prototypy kluczowych systemów, bez których aktywne badanie powierzchni Marsa nie jest możliwe.
Widać go powyżej, uchwyconego na zrzucie ekranu z WWT który posiada w swoich zbiorach zestaw marsjańskich panoram. Krótkie podsumowanie tej misji znajduje się na Kosmonaucie, w lipcu tego roku minęło zaś od jej lądowania 15 lat.
Niestety, w polskim internecie nie ma zbyt wielu informacji na ten temat. Jest krótki wpis na Wikipediiwątek na Polskim Forum Astronautycznymkrótkie animacje na YouTube. Pozostają zatem anglojęzyczne źródła. Pierwszym niech będzie  widoczna po lewej stronie mapa. Pochodzi ona z serwisu generalnie poświęconego oprogramowaniu do tworzenia map koncepcyjnych, niemniej polecam. Kolejnym miejscem jest strona misji. Ciągle obecna w sieci powiązana jest z edukacyjnymi materiałami, które moim zdaniem nie zestarzały się nic a nic. Na koniec jeszcze polecam  film The pathfinders. Zrealizowany przez Beck'a Hofmann'a otrzymał  w 1999r. Złotą Plakietkę na Międzynarodowym Festiwalu Filmów w Chicago. Aktualnie Hofmann wciąż pracuje dla NASA. Z jego filmami można zapoznać się tu.

wtorek, 29 maja 2012

Na dachu Mistrza Jana

I:\pappert\guideddiscovery\WorldWideTelescope\seanse\UniversalBeautyPlremiks\UnivwersalBeauty.htm I:\pappert\guideddiscovery\WorldWideTelescope\seanse\UniversalBeautyPl\UnivwersalBeauty.htm I:\pappert\guideddiscovery\WorldWideTelescope\pilots\20120601PionowaGdansk\PionowaIndeks.htm 
I:\orbiter\ch7\moonkam\MoonKam.htm 
I:\pappert\guideddiscovery\gwiazdygwiazdozbioryplanety\heweliusz\heveliuszindeks.htm
Czy Jan Heveliusz prowadząc obserwacje z dachów swoich kamienic domyślał się tego co kryją głębiny Kosmosu? Współczesne mu przyrządy obserwacyjne nie pozwalały na zbyt wiele, a szkoda rysownikiem był bowiem świetnym:
Przypomnę tu powszechnie znaną jego mapę Księżyca oraz grafiki przedstawiające Oriona walczącego z Bykiem przeniesione dzięki Jestrowi w kosmos Celestii. Nic dziwnego zatem, że Mistrz Jan doczekał się pomnika;) Kto wie, jakie prace by powstały gdyby dysponował obrazami Wszechświata takimi jakie można uzyskać dzięki współczesnym teleskopom. Niektóre z wykonanych przy ich pomocy zdjęć można zobaczyć poniżej:

Przy okazji - powyższy film jest remiksem nagrania seansu Universal Beauty. Przetłumaczyłem go, a następnie nieco zmodyfikowałem treść, dodając do listy pokazanych w nim obiektów: Plejady, Mgławicę Kraba,  Wielką Mgławicę Oriona oraz Mgławicę Ślimak. Tradycyjnie, plik źródłowy wwt który posłużył mi do nagrania umieściłem na MediaFire pod adresem: http://www.mediafire.com/?nz2u81nwkpytu76

środa, 29 lutego 2012

Opowieść o Kolumbie

Tak prezentował się model Santa Marii, flagowego okrętu Krzysztofa Kolumba na wystawie modelarskiej którą odwiedziliśmy w ubiegłą sobotę

Osobiście preferujemy rozwiązania prostsze i mniej zatapialne:
Przy okazji oddają one prawdziwy charakter badawczych wypraw;) Nawet, jeżeli intencje pierwszych odkrywców były jak najbardziej czyste, to prędzej czy później eksploracja nowych ziem przybierała charakter, którego można się domyśleć ze zdjęcia powyżej. Gdyby ktoś jednak chciał pokusić się o wykonanie podobnego jak wystawowy model, niech poszuka:) Najprostszą do wykonania wersję udało nam się znaleźć tutaj. Tymczasem zapraszamy do kolejnej zabawy z WWT, tym razem polegającej na stworzeniu seansu przybliżającego odkrycia tego wybitnego włoskiego żeglarza (choć są tacy, co twierdzą inaczej):

Jak zwykle, plik wwt będący podstawą można pobrać z Mediafire [16MB]. Tym razem próbowaliśmy uzupełnić seans narracją. Głosu użyczyła Ola. Bez odszumienia i odpowiedniego mikrofonu nagrywanie narracji to niezbyt atrakcyjne zajęcie - potrzeba do tego naprawdę wielu prób (oj było ich wiele:).
Opracowując seans posługiwałam się głównie Wielkimi Odkryciami Geograficznymi autorstwa Beau Riffenbourgh'a. Naprawdę fajna pozycja - przeglądając ją znalazłam przy okazji zdjęcia balonu będącego na wyposażeniu wyprawy Drygalskiego, trafiłam też na wzmiankę o Selkirk'u.  Książka podzielona jest na 7 rozdziałów, poświęconych kolejno: odkryciom przed Złotym Wiekiem, Ameryce, Azji, Afryce, Australii i Pacyfikowi, Arktyce i Antarktydzie. Dodatkowo zawiera przeszło 200 ilustracji oraz reprodukcje fragmentów oryginalnych dokumentów powstałych w trakcie opisywanych odkryć. Dzięki takiemu układowi może być doskonałym wstępem do dalszych poszukiwań. Niestety, jej minusem jest cena oscylująca w granicach 120zł.   Czy warto wydać tyle mając świadomość, że płacimy głównie za ilustracje, reprodukcje i  albumowe wydanie - każdy to rozważyć musi sam. Dla nas więcej było argumentów za niż przeciw, choć nie ukrywamy - długo się zastanawialiśmy.
Na szczęście zawsze pozostaje nam Internet. Już przeglądając Wikipedię znajdziemy sporo grafik mogących służyć jako ilustracja dla podobnych seansów. Jedną z nich może być poniższa mapa, przedstawiająca trasy wypraw mających miejsce w latach 1482-1524:

Przykładem może być poniższa mapa  Winlandii :
Inny przykład pochodzi ze stron Uniwersytetu Teksańskiego:
Zachęcamy, by tą mapę obejrzeć w powiększeniu. Wreszcie trzeci przykład, tym razem poświęcony Darwinowi zamieszczamy sobie dla przypomnienia o uzupełnieniu prezentacji - tym razem pod Łódź :
Trochę się z tymi mapami chyba rozpędziliśmy ... więc może dla odmiany link, gdzie znajduje się wykaz odkryć archeologicznych.
Na koniec jeszcze parę słów o samym procesie powstawania seansu. Najpierw zbierałam materiały z informacjami o Kolumbie, jest ich całe mnóstwo w Internecie. Docelowo wybrałam Wikipedię oraz wspomnianą wyżej książkę. Na ich podstawie stworzyłam coś w rodzaju scenariusza, który później przeniosłam w formie szkiców na kartkę papieru. Wybrałam najlepiej pasujące do scenariusza fotografie i powoli swoje wyobrażenia jak powinien wyglądać seans przeniosłam bezpośrednio do WWT. Z podkładem muzyki nie było problemu, wybrałam utwór Vangelisa "Conquest of Paradise". Natomiast pomysł aby podłożyć głos powstał podczas tworzenia seansu. Przepłynięcie   ikonki statku  po Atlantyku zajmuje trochę czasu, a tekst który wcześniej przygotowałam, był dość długi. Dlatego seans zawiera narrację. W tej roli świetnie sprawdziła się nasza córa. Paweł natomiast "posklejał" ścieżkę nagraniową i tak całą Rodzinką zakończyliśmy pracę nad seansem, który jest swoistego rodzaju przesłaniem - " wszystko zaczyna się od marzeń". Ale o tym  przekonacie się  sami oglądając naszą opowieść. Należy traktować ją jako szkic bądź pomysł do dalszego rozwinięcia.
Odnotujemy tylko linki do przykładów i tutoriali zgromadzonych przez Boba Fatlanda oraz jeden poświęcony narzędziu do tworzenia map w GoogleEarth. I to by było na tyle, pora przejść do Delt, czyli ponownie się spotkać z Peterem Turcanem.
Odwołania:
 I:\pappert\guideddiscovery\WorldWideTelescope\seanse\Seanse.htm

czwartek, 19 stycznia 2012

Starszy pan i morze

Pierwsze skojarzenie było nietypowe: "Trzyma tablet". Tak pomyślałem sobie, obserwując postać z brązu siedzącą na ławeczce przy gdyńskim molo:
Chwilę wcześniej zauważyłem napis, że znajdujemy się w strefie gdzie dostępne jest WiFi, więc pewnie dlatego taka myśl przyszła mi do głowy. Dopiero kiedy podeszliśmy bliżej, dowiedzieliśmy się kim jest starszy pan:
Skupiony na obrazie który tworzył był zupełnie nieobecny, co pewien czas tylko spoglądając na rozciągające się przed nim morze:
Prócz Wikipedii, skąd pożyczyłem pierwsze ze zdjęć, informacje o artyście można znaleźć również między innymi na stronach Muzeum Morskiego w Gdańsku, Kroniki RP oraz Trójmiasta. Jego życiorys znalazłem tutaj.
Odwołania:
I:\pappert\guideddiscovery\WorldWideTelescope\pilots\bct\konferencja20120114\Konferencjaindeks.htm

niedziela, 12 września 2010

Zwierciadło Twardowskiego ...

Ten filmowy, diabelski, poprzedni post to nie przypadek. Tak się złożyło, że jakieś dwa dni temu rozmawiałem ze znajomym, który podobnie jak my organizuje u siebie "księżycową noc". Pochwalił mi się, że między innymi zahaczą o postać Pana Twardowskiego. Ja zaś, z pewnym zawstydzeniem, uzmysłowiłem sobie, że jakoś tak ten temat zupełnie mi umknął. Oj, tak to już bywa, gdy człowiek włócząc się po zagranicznych serwerach zapomni trochę o swoich korzeniach. By zatem, chociaż trochę nadrobić zaległości - widoczne obok lustro istnieje naprawdę. Stanowiło ono własność, a jakże, czarnoksiężnika Jana Twardowskiego, postaci autentycznej, żyjącej w XVIw.: "Tenże miał rzeczywiście istnieć i wywołać ducha zmarłej Barbary Radziwiłłówny.
Z drugiej strony podejrzewa się, iż w rzeczywistości Jan Twardowski był Niemcem. Studiował w Wittenberdze najprawdopodobniej magię (która w tych czasach była nauką równorzędną do wszystkich innych, a nawet stojącą ponad nimi). Przypuszczalnie naprawdę nazywał się Laurentius Dhur, z łaciny Durentius, co oznacza tyle co "twardy". Stąd zapewne pojawiło się jego spolszczone nazwisko.
Jan Twardowski pozostawił po sobie dwie księgi, pracę o magii oraz encyklopedię nauk, z których żadna jednak nie przetrwała do dnia dzisiejszego. Przedmiotem utożsamianym z postacią Twardowskiego jest zwierciadło magiczne tzw. Lustro Twardowskiego przechowywane w zakrystii kościoła parafialnego w Węgrowie.
" Tyle Wikipedia, ja zaś zachęcam do odwiedzenia strony Michała Kurca, gdzie o zwierciadle napisano całkiem sporo. Jak mogę się tam dowiedzieć, historyczny Twardowski najprawdopodobniej został zamordowany przez ludzi wynajętych przez Mniszchów, dworzan Zygmunta Augusta. Jego śmierć wiązała się najpewniej z tym że Mniszchowie uznali jego wiedzę o ich dworskiej intrydze osnutej wokół Barbary Giżanki za zbyt niebezpieczną.
Wracając jednak do Twardowskiego mitycznego - legendy o nim spróbował uporządkować Józef Ignacy Kraszewski. Jego "Mistrza Twardowskiego" możemy przeczytać tu.

wtorek, 24 sierpnia 2010

Park Jurajski

Park Jurajski: http://slurl.com/secondlife/Dinosaurs%20Park/128/128/70 to miejsce, gdzie będę czekał na Młodego w Krakowie. Poniżej natomiast trochę o edukacji w SL:

Warto również obejrzeć filmiki powiązane.

niedziela, 1 sierpnia 2010

Powstanie Warszawskie.

Po przeglądnięciu stron poświęconych Powstaniu zdecydowałem się po prostu wrzucić poniżej film "Powstanie Warszawskie - Zapomniani bohaterowie" który znalazłem na YouTube:
Obok linki do kolejnych części: drugiej, trzeciej, czwartej i piątej. Ogółem prawie 48 minut filmu próbującego opowiedzieć historię 63 (66) dni walk o Warszawę sprzed 66 lat. Kalendarium Powstania zaczyna się jednak datą 30 lipca. I jakoś tak korci mnie, by przytoczyć apel wygłoszony przez nadającą z Moskwy radiostację imienia Tadeusza Kościuszki: „Warszawa drży w posadach od ryku dział. Wojska radzieckie nacierają gwałtownie i zbliżają się do Pragi. Nadchodzą, aby przynieść nam wolność. Niemcy wyparci z Pragi będą usiłowali bronić się w Warszawie. Zechcą zniszczyć wszystko. W Białymstoku burzyli wszystko przez sześć dni. Wymordowali tysiące naszych braci. Uczyńmy, co tylko w naszej mocy, by nie zdołali powtórzyć tego samego w Warszawie. Ludu Warszawy! Do broni! Niech cała ludność stanie murem wokół Krajowej Rady Narodowej, wokół warszawskiej Armii Podziemnej. Uderzcie na Niemców! Udaremnijcie ich plany zburzenia budowli publicznych. Pomóżcie Czerwonej Armii w przeprawie przez Wisłę. Przysyłajcie wiadomości, pokazujcie drogi. Milion ludności Warszawy niech stanie się milionem żołnierzy, którzy wypędzą niemieckich najeźdźców i zdobędą wolność.
Do Powstania będę jeszcze wracał. Dzisiaj odnotowuję sobie:
Muzeum Powstania Warszawskiego - na pierwszy rzut oka, przy całym szacunku dla tej placówki jej wizerunkiem internetowym byłem nieco rozczarowany. Lecz właśnie trafiłem na podstronę Archiwum Historii Mówionej - i chyba zmienię zdanie.
Biuletyn Informacyjny AK - miesięcznik Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej. Archiwum kończy się na 2009r.
www.powstanie-warszawskie-1944.pl - serwis poświęcony AK
Narodowe Archiwum Cyfrowe - nie wiedziałem, że takie coś istnieje. Obok zamieszczam link do ulotki Armii Krajowej z 3 sierpnia 1944.
Polacy na frontach II Wojny Światowej - strona Ministerstwa Spraw Zagranicznych.

wtorek, 22 czerwca 2010

Lubię ten ruch:)

Dowiedziałem się dzisiaj, że wszystkie części przygód doktora Jonesa doczekały się swoich książkowych wersji. To oczywiste - lecz fakt, że wersje te dostępne są również po polsku przyjemnie mnie zaskoczył. Zarówno Indiana Jones powraca jak i Indiana Jones i Królestwo Kryształowej Czaszki są do kupienia w Merlinie. Kto wie, może dam się skusić. Tymczasem sobota coraz bliżej, w związku z czym poziom zagracenia naszego mieszkanka powoli osiąga niebezpieczny pułap:) Makieta Pokoju Map jest już w zasadzie gotowa. Pozostają jeszcze drobne szlify - lekkie usztywnienie jej konstrukcji. Dokończyłem również laskę Ra. Może nie przedstawia się tak efektownie jak ta na filmie poniżej:
Jestem z niej jednak całkiem zadowolony. Najważniejsze, że udało nam się rozwiązać problem promienia światła który przechodzi przez kryształ. Efekt, który widać na filmie cholernie ciężko jest zastąpić. Właśnie wzbogaciliśmy się o nowe repliki artefaktów. Nie są to może Arki, Krzyże Coronado czy Berła Królów, wyglądają bowiem tak: Chciałbym móc o nich napisać coś więcej, niestety, w tej kwestii laikiem jestem. Być może uda mi się naciągnąć na opis Dorotę, która jest zawodowym archeologiem.
Przed chwilą wykonałem również ostatni z zestawów ikon. Ogółem takich zestawów będziemy mieć pięć. Posłużą one do uzupełnienia dyplomu, który dzięki temu stanie się również swoistą kartą obiegową.
Podobny poziom zagracenia jak mieszkanie powoli osiąga dysk naszego kompa. Kopię bezpieczeństwa najpewniej wykonam w piątek, a tymczasem na serwer MIT poleciała nowa wersja naszego kina:
Nie radzę jej uruchamiać w przeglądarce - nie pójdzie, lepiej raczej ją pobrać i odpalić w Scratchu. Zawiera ona zdjęcia ze świątyni, gdzie znajdował się posążek bogini płodności czczonej przez Indian Chachapoyan. Rozbudowana została również baza kadrów z filmu. Jeden z efektowniejszych zamieszczam poniżej:
Uchwycony na nim jest moment, gdy Arka zaczęła razić nazistów swoją mocą. Czeka mnie jeszcze wybór i wydruk pozostałych, które przydadzą się w naszej "reżyserce". I tak to leci:) Lubię ten cały przedimprezowy ruch:)

piątek, 18 czerwca 2010

Król Artur i rycerze okrągłego stołu.

Z prawdziwą przyjemnością przejrzałem Króla Artura i rycerzy Okrągłego Stołu Uriela Waldo Cutler'a, która to książeczka ni z tego ni z owego wylądowała w naszym domu. A wszystko za sprawą kolegi "młodego", który postanowił dorzucić swoje trzy grosze do naszej outdoorowej imprezy. Bo jak tu nawiązać do Graala, bez nawiązania do legend arturiańskich? Pozwoliłem sobie wkleić opis z Lubimy Czytać, linkując go czym popadło. Król Artur, legendarny władca Brytów, pan na zamku Camelot i posiadacz sławnego miecza, zwanego Excalibur rządzi otoczony drużyną doborowych rycerzy. Dwunastu z nich zasiada wraz z królem przy Okrągłym Stole. Są wsród nich szlachetny Lancelot, nieustraszony Persifal i dzielny Gawain. Ich czyny wypełnia wierność wobec władcy i poświęcenie w służbie dam serca. Na usługach władcy jest również czarnoksiężnik Merlin. Odważny i mądry król ginie jednak zdradziecko zamordowany przez swego siostrzeńca Mordreda. Nie kończy się na tym opowieść o rycerzach i ich władcy.
Król Artur przeniesiony do cudownej krainy Avalon powróci, gdy jego kraj znajdzie się w niebezpieczeństwie, zaś dzielni rycerze wyruszają na pełne przygód poszukiwanie tajemniczego naczynia Sw. Graala.

środa, 16 czerwca 2010

A młody lata ...

Nie mam na razie czasu, by siąść choć trochę do Orbitera, młody natomiast ma czasu do woli by bawić się Iłem. Odkrył właśnie niedawno zabawy teksturami - co mnie cieszy, gdyż w ten sposób wzbogaciliśmy się o samolot dla Indy'ego:
Znalazł on już swoje miejsce na naszym planie. Kto wie, może stworzymy również wersję dla Henry'ego:)
Poniżej natomiast postanowiłem sobie zlinkować jeden z filmów doktorkop'a:

Opowiada on o ostatnich chwilach Trzeciej Rzeszy, konkretnie zaś o młodym pilocie Me 262, jednym z wielu którzy polegli gdy hitlerowcy kierowali do walki coraz to młodsze roczniki. Warto obejrzeć również jego drugą część. Jeżeli chodzi o autora filmu - jest on Czechem, który wykorzystuje Iła do tworzenia wojennych opowieści. Ważne jest jednak również to, że podobnie jak większość pasjonatów jego pokroju udostępnia swój warsztat, z którego naprawdę wiele można się nauczyć. Ech, aż człowiek żałuje że nie jest młodszy...
Więcej filmów, gdzie wykorzystano Iła można znaleźć w serwisie www.sturmovik.pl.

wtorek, 15 czerwca 2010

Piaskiem malowanie.

I:\outdoordisk\film\01malowaniepiaskiem\01MalowaniePiaskiem.htm
Tak opowiada swoje historie Ksenia Simonowa, laureatka ubiegłorocznej ukraińskiej edycji Mam talent. Trochę informacji o niej można znaleźć między innymi tutaj oraz tu.

sobota, 5 czerwca 2010

I like Ike:)

Od tego co widać powyżej się zaczęło. Tak wyglądała jedna z pierwszych bomb atomowych, które zostały zrzucone najpierw na Hiroshimę potem na Nagasaki. Znalazłem ją na stronie kanału History poświęconej projektowi Manhattan.
Ta, którą widać po lewej to rzecz jasna już późniejszy model. Moglibyśmy się tego domyśleć nawet nie oglądając filmu - wystarcy zwrócić uwagę na słowa na bombce wypisane. Podobnymi zresztą słowami odpowiedział Indy na pytanie Spalko o "ostatnie słowo skazańca". "I like Ike" było sloganem wyborczym Dwight'a Eisenhower'a, który w czasach gdy dzieje się akcja Kryształowej Czaszki był prezydentem. Zanim do tego doszło, późniejszy prezydent dał się poznać jako utalentowany dowódca który kierował między innymi: lądowaniem amerykańskich wojsk w Afryce Północnej (1942), inwazją na Sycylię i Włochy kontynentalne, lądowaniem Aliantów w Normandii. Zyskał dzięki temu ogromny szacunek amerykańskiego społeczeństwa co otwarło mu później drogę do prezydentury. Nie będę jej tutaj streszczał, wspomnę tylko że w rankingach historyków ceniony jest wysoko - mniej więcej w pierwszej dziesiątce. Poniżej zamieszczam klip z jego kampanii wyborczej:
Warto poszperać również w Eisenhower Presidential Library, zwłaszcza że Indy brał udział w lądowaniu aliantów w Normandii, w 1944r.
Eisenhower był prezydentem dwukrotnie. Rozpoczął urzędowanie w 1953r., zakończył w 1961. Udało mu się zakończyć wojnę w Korei. W trakcie jego prezydentury Stany Zjednoczone powiększyły swój arsenał jądrowy z 1 000 do 18 000 głowic.

sobota, 29 maja 2010

Autoportret.

Po "barbarzyńcy" odświeżyłem sobie dzisiaj pamięć o kolejnym bardzie, niestety nieżyjącym już Jacku Kaczmarskim. I tak oto wylądował na naszym blogu Autoportret Witkacego.
Ciekawe, nie wiedziałem o tym, że Witkiewicz kształcony był przede wszystkim w domu. Zatem jego życiorys jak się wydaje, potwierdza pewne moje domysły dotyczące ubocznych efektów tego typu edukacji. Ciekawa wydaje się również ta hipoteza o sfingowanym samobójstwie. Choć w świetle faktów można ją zaliczyć raczej do legend, pasuje ona do życiorysu artysty.

Muzeum nocą ...

Wczoraj, wieczorową porą postanowiliśmy odwiedzić przyjaciół z Muzeum Górnośląskiego. Zdjęcia poświęcone Wildlife Photographer of the Year wylądowały na "spacedisku".
Fotografie z ekspozycji przyrodniczej trafiły do "akcji bajoro". Kobieta szalejąca z młotkiem chwilowo znalazła się w Scratchu. Uważajcie na muzea ... nocą.