środa, 21 maja 2008

Orbiter: wprowadzenie do scenariuszy.

Skoro do lądowania Feniksa są jeszcze, jak widzę, przeszło 4 dni, to może chociaż na chwilę wrócę do Pocztówek z orbity. Zakładam, że instalacja Orbitera poszła sprawnie, oraz że mamy załogę na stacji ISS. Pora się przyjrzeć trochę scenariuszom.
Gdy uruchamiamy Orbitera, na początku wyświetla się widoczny na rysunku po lewej tzw. Orbiter Launchpad z aktywną zakładką Scenario. Najbardziej rzucającym się elementem okna jest lista rozwijalna, w której widzimy ikony identyczne jak ikony folderów, oraz małą czerwoną ikonkę z napisem obok (Current state). Załóżmy że klikniemy na niej - uaktywni się przycisk Launch Orbiter. Jeżeli go teraz klikniemy, rozpocznie się uruchamianie symulacji. Jeżeli mieliśmy wybraną opcję Start paused, to po załadowaniu symulacja znajduje się w stanie zatrzymania, który możemy odblokować klawiszami Ctrl+P. Łatwo też zauważyć, że Orbiter wczytał się z takimi ustawieniami, z jakimi ostatnio kończyliśmy z nim pracę. Ja, ponieważ ostatnio bawiłem się Atlantisem, zobaczyłem widok taki jak ten: Przejdźmy teraz na chwilę do folderu, gdzie zainstalowany jest Orbiter. Znajdziemy tam folder Scenarios, który po otwarciu wygląda mniej więcej tak:Na zrzut ekranu przedstawiający zawartość tego folderu nałożyłem obraz listy z okienka Orbiter Launchpad. Nie trzeba być specjalnie spostrzegawczym, by zauważyć, że pozycje listy odpowiadają nazwom folderów, zaś czerwona ikonka odpowiada plikowi (Current state).scn. Jeżeli otworzymy któryś z podfolderów folderu Scenarios, też znajdziemy tam pliki z rozszerzeniem scn:Plikom tym odpowiadają pozycje z listy z okienka Orbiter Launchpad. Ot, i cała filozofia dotycząca scenariuszy. Są to pliki definiujące konfigurację z którą ma się uruchomić Orbiter. Powróćmy teraz do startującego Atlantisa, którego wczytałem na początku tego posta. Odblokowałem upływ czasu (Ctrl+P) i pozwoliłem mu lecieć przez chwilę. Następnie znów zatrzymałem czas (Ctrl+P), klawiszem F4 wywołałem menu Main, następnie kliknąłem przycisk Quicksave. W folderze Scenarios\Quicksave pojawił się plik (Current state) 0001.scn:Zmieniłem jego nazwę na Atlantis.scn, następnie umieściłem na serwerze. Można go stamtąd pobrać, klikając tutaj. Kiedy ukaże się napis Click here to start download ... trzeba kliknąć go drugim klawiszem myszy następnie z menu podręcznego wybrać pozycję Zapisz element docelowy jako ... następnie zaś wskazać lokalizację w obrębie folderu Scenarios:Lokalizacją tą może być jeden z istniejących podfolderów, można też stworzyć własny katalog. Na koniec trzeba kliknąć przycisk Zapisz.
Jeżeli uruchomimy teraz Orbitera, to pobrany przez nas scenariusz powinien znaleźć się na liście tam, gdzie go zapisaliśmy.
Ja zapisałem go bezpośrednio w folderze Scenarios, dlatego jest widoczny tuż pod scenariuszem (Current state).
Na koniec wypada jeszcze wspomnieć o trzech sprawach:
1. W scenariuszach zapisane są informacje o statkach kosmicznych występujących w danej symulacji. Jeżeli któryś z tych statków nie wchodzi w skład podstawowej konfiguracji Orbitera, lecz jest dodatkiem stworzonym przez innego developera, to musimy najpierw zainstalować ten dodatek. W przeciwnym wypadku przy próbie wczytania scenariusza odwołującego się do tego dodatku Orbiter może "pójść w krzaki". Tak jest przykładowo z większością scenariuszy znajdujących się na tym blogu. W większości z nich występują odwołania do Delty Glider IV oraz ISS with Universal MMu, dodatków stworzonych przez Daniela Polli. Dlatego też by korzystać z moich scenariuszy dobrze jest wcześniej zapoznać się z postami: Orbiter - od czego zacząć? oraz O ISS'ie słów kilka.
2. Istnieje typ scenariuszy określany jako playback. Playback'i zawierają zapis manewrów w trakcie symulacji, można do nich dodawać napisy, mogą też służyć jako tutoriale. W podstawowej dystrybucji Orbitera są one zapisane w podfolderach Playback oraz Tutorials znajdujących się w folderze Scenarios. Warto się z nimi zapoznać na początku zabawy z Orbiterem. Istnieje też możliwość ich samodzielnego nagrywania.
3. Bieżący stan symulacji możemy możemy w każdej chwili zapisać kombinacją klawiszy Ctrl+S. Tak zapisane scenariusze lądują w folderze Quicksave, skąd możemy je przenieść tam, gdzie nam pasuje.

wtorek, 20 maja 2008

Rodzinne zdjęcie: Od Sojournera do MSL

Jak widać każda kolejna generacja robotów badająca powierzchnię Marsa staje się większa! Powyższe zdjęcie pochodzi ze strony Jet Propultion Labolatory poświęconej mającej się rozpocząć w roku 2009 misji Mars Science Labolatory. Widoczny pośrodku Sojourner posiadał rozmiary kuchenki mikrofalowej i wagę około 10 kg. Spirit i Oppurutnity (po lewej) to już 185kg żywej wagi. Wreszcie Mars Science Labolatory to przeszło 800kg wagi i rozmiar mniej więcej quada. Warto jest jednak wiedzieć, że dzięki tej wadze i rozmiarom MSL będzie bardziej mobilny (prześwit pomiędzy gruntem a korpusem maszyny to przeszło 75cm), lepiej wyposażony (10 przyrządów naukowych) oraz niezależny od energii słonecznej (dzięki zasilaniu przy pomocy generatorów RTG).

poniedziałek, 19 maja 2008

Sztuka spadania

Spadać każdy może, jeden lepiej, inny gorzej. Dzięki Singerowi dowiedziałem się o filmie "7 minutes of terror" pokazującym styl w jakim Phoenix będzie lądował na Marsie:Cóż, całkiem nieźle, choć pod koniec miejscami nieco chwiejnie.
Siłą rzeczy przypomniał mi się inny film, "Six minutes of terror" poświęcony lądowaniu Spirit'a i Oppurtunity:Ech, Ten rock-and-roll'owy styl - będzie mi go trochę brakować. Choć z drugiej strony - wyhamować do 1 mili na godzinę po to, by chwilę potem trzepnąć o glebę z prędkością 54 mil na godzinę - faktycznie, trochę to było ryzykowne.
Wreszcie na koniec pełna kultura w wykonaniu Mars Science Laboratory:No, no - nie powiem, robi wrażenie. Nie dość, że manewrowanie w górnych warstwach atmosfery, to jeszcze wszystko mięciutko, spokojnie i pod kontrolą.

sobota, 17 maja 2008

Marsjańskie wizje

Czy kiedykolwiek Mars będzie wyglądał jak na grafice poniżej? Pochodzi ona z części 5 Podróży edukacyjnych z Celestią zatytułowanej Terraformowanie Marsa.Widoczne poniżej planety jasne punkty to jeden z zestawów gigantycznych luster, które miałyby oświetlać bieguny planety. Uwolniony dzięki temu dwutlenek węgla spowodowałby pojawienie się efektu cieplarnianego, podniesienie się temperatury i w efekcie zasilenie atmosfery w parę wodną pochodzącą z uwięzionego lodu znajdującego się na i pod powierzchnią marsjańskiej gleby. Z biegiem czasu dzięki padającym deszczom w korytach wyschniętych prastarych rzek ponownie popłynęłaby woda, zaś wprowadzenie zmodyfikowanej genetycznie roślinności umożliwiłoby pojawienie się w atmosferze tlenu. Tyle w ogromnym skrócie. Tymczasem przerzuciłem na serwer album zawierający grafiki wykonane w trakcie lektury Terraformowania. Są one zapisane tutaj.
Terraformowanie Marsa to jedna z bardziej ciekawych Podróży z Celestią. Składa się na nią scenariusz, liczący 22 strony, zestaw dodatków do Celestii oraz karta pracy. Na mnie największe wrażenie zrobiły tekstury pokazujące kolejne fazy terraformowania, których autorem jest Donald Edwards.
Tymczasem do lądowania Feniksa zostało jeszcze przeszło 8 dni. Jeżeli zakończy się ono sukcesem, to wraz z lądownikiem na powierzchni Marsa znajdzie się płyta DVD z zapisem projektu Visions of Mars zrealizowanego przez stowarzyszenie The Planetary Society. Na płycie umieszczono elektroniczne kopie prac plastycznych, tekstów oraz słuchowisk radiowych, które swoją tematyką nawiązywały do Czerwonej planety. Są również na niej nagrane pozdrowienia wygłoszone między innymi przez Carla Sagana, Arthur'a Clarke'a, Louis'a Friedman'a czy Judith Merrill. Na płycie znalazła się również lista z nazwiskami 250 000 osób które za pośrednictwem Internetu mogły się na nią wpisać przed rozpoczęciem misji. Listę tą można przeglądać klikając tutaj. Czy płyta spełni swoją misję i zostanie w odległej przyszłości przez kogoś znaleziona i odczytana? Być może tak, zaś w miejscu jej znalezienia stanie postument podobny do tego, jaki postawiono w Dolinie Marinerów na odległym w czasie Marsie AD 3436:Powyższa grafika pochodzi z prezentacji Visions of Mars wchodzącej w skład Podróży 5 - Terraformowanie Marsa. Demo tej prezentacji chyba znajduje się tu.

piątek, 16 maja 2008

Co o Feniksie warto wiedzieć...

Na Orbiterze Feniksowi jest poświęcony dodatek Phoenix Mission v.3 stworzony przez Brian Jones'a. Znajduje się on w repozytorium http://www.avsim.com/. Nie testowałem go jeszcze więc trudno mi rzec, jak się sprawuje. Sądząc jednak po filmiku na YouTube to całkiem, całkiem. Wypada mi jeszcze wspomnieć, że aby wystartować trzeba mieć jeszcze zainstalowany dodatek Delta II Missions v.2, który też można pobrać z www.avsim.com.
Z kolei na Celestii rzecz ma się dobrze i źle. Możemy wprawdzie pobrać dodatek o nazwie http://anorien.republika.pl/Phoenix.zip, okaże się jednak że rolę Feniksa odegrała w nim sonda Stardust. Cóż, jak się nie ma co się lubi ... plusem przynajmniej jest to, że można w łatwy sposób zwizualizować trasę lotu:
Jeżeli zatem mamy na "pokładzie" Celestię 1.5 wraz z zainstalowanym "Feniksem", to kliknięcie w ten link przeniesie nas do początku misji, jak widać to powyżej. Teraz klawiszami L, J, K można manipulować tempem i kierunkiem biegu czasu. Aby się przenieść w pobliże sondy, należy użyć klawisza G.
Z kolei ze strony prowadzonej przez Steve'a Widmark'a, nauczyciela fizyki w jednej ze szkół średnich w Oakland można pobrać prościutką gierkę o lądowaniu Feniksa. Ot, taka ciekawostka stworzona przez jego uczniów. Jest ona do ściągnięcia tutaj. Na tej samej stronie znajdują się również proste modele lądownika Phoenix. Wersja prostsza i trudniejsza. Obie napędzane powietrzem wydobywającym się z nadmuchanego balona.
Jak się wydaje, oba modele sprawują się całkiem dobrze, co zresztą można obejrzeć na YouTube.
I jeszcze na koniec: misja Feniksa jest na bieżąco komentowana na forum astro4you.
Tutaj są linki do Wikipedii: polskiej i angielskiej. Tutaj z kolei jest link do głównej strony poświęconej misji. Na koniec: bieżący status misji, odległość Phoenixa od Marsa, Ziemi i Słońca oraz inne dane można znaleźć tutaj.

czwartek, 15 maja 2008

Do lądowania Steve'a na Marsie zostało już tylko 10 dni!

Steve ciężko przygotowywał się do tej misji:Steve'owi jest poświęcona strona internetowa, do której link znajduje się tutaj.

Dlaczego Księżyc czasami bywa taki wielki?

Cóż, pewnie dlatego, że najprawdopodobniej powstał z hukiem;) Poniżej zamieszczam album, pokazujący zderzenie Ziemi z Orfeuszem, hipotetycznym obiektem o wielkości mniej więcej Marsa. Na okładce albumu widać pierwotną Ziemię i Orfeusza na moment przed zderzeniem, oraz to, co w wyniku kolizji powstało: rozpaloną magmową kulę, która z biegiem czasu zastygła w Ziemię otoczoną przez pierścień odłamków, z których uformował się Księżyc. Historia ta została opowiedziana ze szczegółami w części 9 Podróży z Celestią. A tak na serio, to że Księżyc widziany nad horyzontem wydaje się wielki spowodowane jest złudzeniem optycznym. Grafikę ilustrującą to zjawisko znalazłem na stronie Astrogallery serwisu Astronews:Warto czasami tam wpaść, choćby po to by się dowiedzieć o właśnie wydanej przez Microsoft becie programu WorldWide Telescope. Niestety, sądząc po wymaganiach sprzętowych programik to nie dla mnie. Trzeba się będzie zadowolić Celestią 1.5.1;)

Księżyc 14 05 2008. Uczymy się.

Kolejna seria zdjęć Księżyca: tutaj.
Nie warto być leniwym. Kiedy robiłem pierwsze zdjęcia Księżycowi, nie chciało mi się sięgnąć do dokumentacji aparatu. Polegałem wyłącznie na automatyce, zaś efekty tego były opłakane. Tymczasem nawet dysponując takim aparatem jak mój (Konica Minotla DIMAGE Z6) i będąc zupełnie zielonym astrofotografem, można mieć frajdę z wykonanych zdjęć - trzeba jednak uważnie czytać dołączone do aparatu papiery. Wszystkim równie zielonym z astrofoto jak ja radzę: nie wpadajcie w kompleksy - przeglądając zdjęcia doświadczonych z astrofoto kolegów można się ich łatwo nabawić, tymczasem wierzcie mi, frajda towarzysząca wykonanemu zdjęciu na którym można dostrzec szczegóły których wcześniej nie byliśmy w stanie rozpoznać jest ogromna, czytajcie uważnie dokumentację swojego aparatu - człowiek gdy jest zielony, z reguły polega na automatyce. Coś tam pamięta, że czytał kiedyś o manualnych ustawieniach przysłony czy czasu naświetlania, lecz papiery gdzieś leżą, a sięgnąć się do nich nie chce. Ja byłem święcie przekonany, że z automatu Księżyc zawsze będzie wychodził jako świetlista plama. Tymczasem wystarczyło znaleźć fragment instrukcji mówiący o tym, że pomiar światła można zawęzić do małego kółka w centrum kadru - i zamiast świetlistej plamy pokazały się morza, kratery, góry, bawcie się - nawet mając zdjęcia do bani, w oparciu o mapy Księżyca spróbujcie ustalić, co na nich się znajduje. To wciąga. Osobiście, dużo się bawiąc symulatorami, byłem przyzwyczajony do ostrych i wyrazistych obrazów planet. Tymczasem w moich kiepskich fotkach nagle dostrzegłem plastykę, wynikającą z istnienia cieni, których obrazy z symulatorów były pozbawione. I jeszcze na koniec ostatnia rada: zorganizujcie sobie czerwone światło, krzesełko, statyw i coś do notowania.

wtorek, 13 maja 2008

Mity sięgają gwiazd. Mała Niedźwiedzica.

Według jednego z mitów gwiazdozbiór ten przedstawia Arkosa, syna Kallisto i Zeusa. Artemida oddaliła piękną nimfę ze swego orszaku, gdy ta uległa Zeusowi. Kallisto pod postacią niedźwiedzicy tułała się po lasach, gdzie powiła syna - Arkosa. Został on oddany na wychowanie Mai, córce Atlasa, bogini z góry Kyllene. Kallisto przez wiele lat nie widziała swego synka. Pod opieką Mai Arkas wyrósł na myśliwego. Pewnego dnia wyruszył na polowanie. W lesie zauważył niedźwiedzicę. Kallisto rozpoznała w myśliwym swego syna i ruszyła mu na przeciw, zapomniawszy o swym zwierzęcym wyglądzie. Arkas już miał wystrzelić ze swojego łuku, i gdyby nie Zeus, zabiłby własną matkę. By w przyszłości taka sytuacja nie miała miejsca, król bogów zamienił Arkasa w małego niedźwiadka i przeniósł razem z matką na nieboskłon. Jaśnieją tam po dziś dzień, razem obok siebie jako gwiazdozbiory: Mała i Wielka Niedźwiedzica.

Mała Niedźwidzica (URSA MINOR) potocznie zwana Małym Wozem, ma dyszel wygięty w przeciwną stronę niż dyszel Wielkiej Niedźwiedzicy. Na zakończeniu dyszla znajduje się Gwiazda Polarna, która niezmiennie wskazuje północ. Gwiazdozbiór ten zajmuje na niebie ponad 250 stopni kwadratowych i obejmuje około 20 gwiazd widocznych nieuzbrojonym okiem.