środa, 11 listopada 2009

Przegrane gwiazdy.

"Przegrane gwiazdy" to termin jakiego Frank Gregorio używa względem brązowych karłów. Choć może lepszy wydaje się termin gwiezdny niewypał, chociażby ze względu na to, że są one zbyt małe, by mogło dojść w nich do przemiany wodoru w hel?
A może superplanety? Jak kto uważa. Grafiki powyżej przedstawiają dwa z nich, tworzące system podwójny krążący z kolei wokół gwiazdy Epsilon Indi. Na pierwszej z grafik uchwyciłem ich położenie, znajdujące się w gwiazdozbiorze Indianina. Na drugiej zaś zestawiłem je obok Słońca. Warto zwrócić uwagę na temperaturę powierzchni, wynoszącą nieco ponad 1350K.Tak to się kończy, gdy mgławica w której powstaje gwiazda jest zbyt mała.

wtorek, 10 listopada 2009

Gdzieś tam w Rozecie ...

Tym razem album jest efektem odwiedzin protogwiazdy znajdującej się gdzieś w pobliżu Mgławicy Rozety. Na ile grafiki oparte są na danych naukowych, na ile zaś nie - nie sprawdziłem. Zawsze możecie zrobić to sobie sami.

poniedziałek, 9 listopada 2009

Gwiezdne kołyski - krótko.

Informacji o mgławicach w sieci jest naprawdę sporo. Nie zamierzam tutaj ich dublować. Wrzuciłem tylko parę slajdów, które powstały gdy przeglądałem rozdział trzeci Życia i śmierci gwiazd, oraz link do apletu, dzięki któremu możemy się pobawić jedną z mgławic.

czwartek, 5 listopada 2009

"Na długie zimowe wieczory ..."

Tytuł posta skopiowałem z nagłówka maila, który wczoraj otrzymałem z EuHou. Warto wpaść na ich stronę "Słońce dla każdego." Zawiera ona zestaw ćwiczeń z na temat badania aktywności Słońca przygotowanych dla projektu „Sun for all” organizowanego przez portugalski projekt Ciência Viva (2005 117/18). Celem projektu jest promocja wśród uczniów nauki, a w szczególności astronomii. Tyle ze wstępu. Ja od siebie chciałbym dorzucić propozycję zabawy Celestią:
U góry widać ekran otwierający Życie i śmierć gwiazd Franka Gregorio. Reprodukcję jednej ze stron karty pracy zamieszczam po lewej stronie. Cała karta to 57 pytań na które powinien odpowiedzieć uczeń w trakcie zabawy z tym programem. Podobnie, jak zrobiłem to wcześniej w przypadku scenariusza, pozwoliłem ją sobie wypreparować z archiwum. Można ją teraz pobrać bezpośrednio klikając tu.
Ostatnia z proponowanych zabaw dotyczy Orbitera, tym razem w wersji bety 2009. Kiedy ukaże się finalna wersja, tego nie wiem. Mam jednak nadzieję, że nastąpi to do końca tego roku. Widoczna poniżej grafika to efekt wczorajszych zabaw tym programem.
W ich wyniku powstał plik z markerami., przez analogię do Celestii Gregoria nazwany The Life and Death of Stars. Będę sobie w nim umieszczał pozycje poszczególnych obiektów, odwiedzanych z okazji listopadowych zabaw. Na razie wylądowała w nim M 1.

środa, 4 listopada 2009

M 1 - podejście pierwsze.

Tak wygląda położenie Mgławicy Kraba na mapce wygenerowanej przy pomocy Stellarium dla współrzędnych odpowiadających Bytomiowi. Powstała ona przez wykonanie zrzutu ekranu, który następnie przeniosłem do IrfanView i zmieniłem na negatyw przy okazji wyostrzając kolory.

wtorek, 3 listopada 2009

Gwiezdna Rodzinka :)

I:\pappert\guideddiscovery\gwiazdygwiazdozbioryplanety\smallWanders\SmallWandersIndeks.htm
O tak, piszę to całkiem serio, bowiem mam tu na myśli cztery postacie mitologiczne tworzące (tu odrobina sarkazmu) Rodzinę przez duże R. Tymi postaciami a zarazem położonymi obok siebie gwiazdozbiorami są: Kasjopeja, Cefeusz, Andromeda i Perseusz.
Cała historia zaczyna się od zadufanej w sobie królowej Kasjopei, żonie etiopskiego władcy Cefeusza. Z powodu swej urody wywyższała się nad innymi ziemskimi kobietami a nawet nimfami morskimi - Nereidami. Mające dość przechwałek Nereidy przekonały Amfitrytę (inna wersja mówi o Posejdonie), aby ta dokonała zemsty na Kasjopei. Nasłała ona na Etiopię falę powodzi i innych zniszczeń. Na dodatek z morskich głębin został wysłany olbrzymi wieloryb (lub potwór wg. innych podań), który pożerał wszystko co żywe na swej drodze. Kasjopei nie pozostało nić innego jak tylko przebłagać rozgniewane nimfy i ... wydać potworowi własną córkę Andromedę. Zmuszona oddać swe życie dla dobra poddanych została przywiązana do skały, by tam czekać nadejścia potwora i swej niechybnej śmierci. Na szczęście zjawił się dzielny Perseusz, jej przyszły mąż ( tak to w mitach i bajkach bywa), aby uratować ją przed nadejściem kata. Pokonał on potwora przy pomocy wcześniej zdobytej w walce głowy Meduzy, która nie raz była mu pomocna w walce z nieprzyjaciółmi. Ten kto spojrzał na ową głowę zaraz zamieniał się w kamień.
I to już koniec tej krótkiej opowieści o Kasjopei - Matce, Cefeuszu - Ojcu, Andromedzie - córce i Perseuszu - zięciu. Spójrzcie na rozgwieżdżone niebo, odnajdźcie tą mityczną rodzinkę. Zachęcam do innych wędrówek po niebie z mitami. Jest tam umieszczonych tyle historii.

A w listopadzie ...

Przede wszystkim zachęcam do zapoznania się z listopadowymi materiałami Night Sky Network. W tym miesiącu są one poświęcone życiu i śmierci gwiazd, zaś obiektem do obserwacji jest Mgławica Kraba. Przypomnę, że podobny tytuł nosi jedna z Podróży z Celestią Franka Gregorio. Bawiłem się nią jakiś czas temu, w wyniku czego powstała widoczna poniżej mapa:
Mam nadzieję że znajdę czas, by choć trochę ją opisać.
Galileoskop: będzie w użyciu, gdy tylko pogoda dopisze. Otrzymałem wczoraj informację o ciekawym przewodniku, który został stworzony przez Pawła Maksyma dla EuHou. Pozwoliłem go sobie przerzucić na Slideshare - najlepiej jest go przeglądać w trybie pełnoekranowym:
Pobrać go można z poświęconej Galileoskopowi strony. Linki do wykazów obiektów możliwych do zaobserwowania przez lornetkę lub prostyteleskop znajdują się również tutaj, tym razem autorstwa panów Wimmera i Pali.
Orbiter: jak widać poniżej potrafi zaskoczyć:
Nie tylko statki kosmiczne fruwają po jego kosmosie:) Tymczasem prace nad nową wersją ciągle trwają. Mam nadzieję, że będzie ona gotowa do końca tego roku. Tymczasem dziś odpaliłem sobie "betę". Po małej instalacji poprawek - poszła. Wierzcie mi, że robi wrażenie.
Księżyc: do uzupełnienia pozostaje Październikowy Księżyc. Jakiś pdf lub pps? Zobaczymy.
Krypta: do ponownego odwiedzenia - najlepiej w kontekście zastosowań Scratcha.
To chyba wszystko, jeśli chodzi o listopad. Co z tego wyjdzie - zobaczymy. W tym miesiącu mam trochę "nocek".

poniedziałek, 2 listopada 2009

Październik z głowy:)

Październik w Międzynarodowym Roku Astronomii był dedykowany Galaktyce Andromedy oraz ukazaniu odległości pomiędzy nami a obiektami znajdującymi się we wszechświecie przy pomocy czegoś, co można określić metaforą wehikułu czasu. Polega ona na zestawianiu sobie momentu, w którym docierające do nas światło opuściło obserwowaną przez nas planetę, gwiazdę czy galaktykę, z odpowiednim momentem w historii naszej cywilizacji czy Ziemi. Z własnego doświadczenia powiem, że dziwacznie się człowiek czuje patrząc na M 31 i uzmysławiając sobie że właśnie obserwuje światło pochodzące z okresu gdy po afrykańskich stepach hasały małpoludy.
Z bliższych naszym czasom wycieczek trafiły nam się ponowne odwiedziny egipskich grobowców, podsumowane tekstem Krypta zapieczętowana.
Jak zwykle wielu notatek doczekał się Srebrny Glob, głównie za sprawą kolejnego przewodnika po Księżycu. Nie było wprawdzie zbyt wielu możliwości naocznych jego obserwacji, lecz w końcu od czego są narzędzia chociażby takie jak Slooh.
Oprócz Księżyca, obserwowałem również na nim Jowisza, Urana, M 56 (link do archiwum z plikami) oraz Mały Obłok Magellana.
Wróciliśmy na chwilę do twórczości Juliusza Werne'a, za sprawą komiksu stworzonego przez młodego. Dla przypomnienia powyżej zamieszczam mapę pokazującą miejsca, które odwiedził niezmordowany Fhileas Fogg. Na koniec jeszcze odwiedziliśmy Niepołomice:
A, bym zapomniał, udało nam się w końcu wypróbować Galileoskop, zaś Mikroobserwatorium i Slooh doczekały się nowych interfejsów.
To chyba wszystko, jeżeli chodzi o najważniejsze sprawy. Oby pogoda w listopadzie względnie dopisała:) Październik bowiem pod tym względem był fatalny.

niedziela, 1 listopada 2009

Co po nas?

Talenty się rozwijają, kiedy ludzie najgłębiej przejmują się swoim miejscem w kosmosie i są najmocniej przekonani o tym, że takie miejsce mają. Musimy otworzyć się na nieskończoność pod postacią Boga lub wszechświata, bo to wyzwala umysł z doraźnych ograniczeń.
Odnotowuję sobie na szybko fragmenty z artykułu Krzysztofa Kłopotowskiego, który się ukazał w ostatnim wprost. Jest on streszczeniem myśli Charlesa Murraya wyrażonej w Human Accomplishment.
Co nas czeka? Prawie nic ze sztuki XX wieku nie przetrwa 200 lat. Europa, niegdysiejsze gniazdo geniuszy, zapadła się duchowo jak starożytny Rzym II wieku n.e. u szczytu potęgi politycznej i sprawności technicznej, nazwany przez historyka Edwarda Gibbona „rasą pigmejów". Dziś tropem Rzymu idzie Unia Europejska, której ideałem jest wygoda życia.
Nie zapomnij zapalić świeczki. Pogoda jest za free.