niedziela, 12 października 2008

Kolory jesieni - wycieczka do Pszczyny.

W ubiegłą sobotę byliśmy w Pszczynie. Starannie dobraliśmy godziny wyjazdu, połączenia kolejowe oraz miejsca do zwiedzenia. Problem zaczął się już w Bytomiu, bo zepsuł się autobus. Przesiedliśmy się więc na tramwaj, a potem w Chorzowie ponownie do autobusu. Na ostatnia chwilę wpadliśmy na peron, zakupiliśmy bilety już w pociągu i ... rozpoczęliśmy nasz wypad.
Pszczyna - leży w południowej części województwa śląskiego, nad rzeką Pszczynką. Jej korzenie historyczne mają już ok. 700 lat. Jest to niewielkie miasto, ale za to jego położenie wśród zieleni robi ogromne wrażenie.
Udając się na zamek przeszliśmy ok.1km wśród parkowych alejek. Po drodze czekała na nas pierwsza atrakcja - Skansen. Przedstawia zagrody wsi pszczyńskiej i okolicznych wiosek. Skansen jest raczej mały, ale za to bardzo urokliwy. Ceny biletów są bardzo przystępne, bo 5 zł dla dorosłych a dla dzieci i młodzieży 2,5zł. Skansen jest czynny od marca/kwietnia do połowy października.
Dalej czekały na nas dalsze atrakcje, a mianowicie muzeum zamkowe i okoliczny park (część zwana parkiem zamkowym). Zaopatrzeni w bilety (rodzinny wynosi 28zł zamek lub 38 zł zamek + zbrojownia), z wielkimi bamboszami na nogach oraz zezwoleniem na fotografowanie (12zł) udaliśmy się do przepięknych komnat.
Wnętrza z przełomu XIX/XX wieku, piękne apartamenty cesarskie. W większości zachowano oryginalne wyposażenie wnętrz.
Sale myśliwskie z trofeami urzekły Pawełka, a Oleńce sala koncertowa i sala myśliwska.
Mnie urzekła biblioteka, z pokaźnych rozmiarów księgozbiorem oraz bibelotami. Następnie zwiedziliśy zbrojownię.
Wystawione eksponaty sięgają czasów rycerskich aż po I wojnę światową. Ponadto zbrojownia mieści się w piwnicach, co dodaje jej jeszcze odpowiedni klimat.
Potem tylko wypad na rynek, zjedzenie przepysznej pizzy i ... spacer po parku.
Alejki, mosty, oczka wodne i drzewa mieniące się tysiącem odcieni żólci, złota, czerwieni a także jeszcze zieleni. Po prostu zapierało nam dech w piersi.
W herbaciarni zrobiliśmy sobie przerwę na kawę. Potem jeszcze lodownia, cmentarzysko władców pszczyńskich, Trzy dęby i powrót do domu.
Oprócz wrażeń przywieźliśmy także zdjecia. Będzie co, wspominać. A na wiosnę znów tam pojedziemy.
Tym razem bedzie to poszukiwanie wiosny w parku.

1 komentarz:

Jacek Kupras pisze...

Fajny post. I trochę ożywienia wprowadził w tym cokolwiek technicznym blogu.